18 listopada 2017

Kasie West - "Szczęście w miłości"


Co byście zrobili, gdyby udało się Wam wygrać 50 milionów dolarów w loterii? Przed takim właśnie dylematem staje Maddie, która w dniu 18. urodzin kupuje pierwszy w życiu los na loterii i od razu wygrywa ogromną sumę. Z dnia na dzień staje się milionerką i wszystkie dotychczasowe problemy jej rodziny powoli się rozwiązują. Z każdym dniem odkrywa, że pieniądze otwierają wiele drzwi, jednak powodują również, że nie wie do końca kto jest godny zaufania. Jedyną osobą, której nie powiedziała o wygranej jest Seth Nguyen, kolega z pracy, który nie jest jej obojętny. Czy Maddie udźwignie presję związaną z wygraną?

Kasie West pochodzi ze Stanów Zjednoczonych i jest autorką i mamą na pełny etat. W wolnych chwilach oddaje się swojej największej pasji – wikeboardingowi. Na naszym rodzimym rynku wydawniczym zadebiutowała „Chłopakiem na zastępstwo”, a „Szczęście w miłości” to już szósta powieść, która ukazała się w Polsce. 

Nie da się ukryć, że uwielbiam powieści Kasie West. Wszystko za sprawą lekkiego pióra oraz cudownych, ujmujących, chociaż dość często przewidywalnych historii. Dlatego gdy tylko zobaczyłam zapowiedź tej powieści, wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Tym razem poznajemy historię Maddie, której życie odmienia się po wygraniu w loterii ogromnej sumy. Autorka poprzez powieść pokazuje, co pieniądze robią z ludźmi, jak wpływają na ich zachowania, czy stosunki z najbliższymi. West po raz kolejny serwuje czytelnikowi przyjemną historię, jednak tym razem miałam problem z wciągnięciem się w wydarzenia. Nieustannie czekałam na punkt zwrotny, kiedy zacznie się coś dziać, ale się nie doczekałam. Mimo, że czyta się naprawdę szybko, to brak dynamizmu mi przeszkadzał i dość często się nudziłam… 

"Kto powiedział, że pieniądze nie dają szczęścia? Kupiłabym temu komuś drobiazg lub dwa, od razu by zrozumiał."

Główną bohaterką jest Maddie – osiemnastoletnia dziewczyna, niezwykle ambitna, która ma zaplanowany cały dzień praktycznie co do minuty, a jej największym zmartwieniem są kłótnie rodziców. Na początku bardzo lubiłam nastolatkę, bo odnalazłam w niej wiele własnych cech, jednak z czasem zmieniła się i wzbudzała we mnie ogromną irytację. Z twardo stąpającej po ziemi dziewczyny, która miała w życiu jasno postawione cele stała się naiwną, lekkomyślną istotą, która liczyła na to, że pieniądze rozwiążą każdy problem, nie tylko jej, ale i jej rodziny. Ciekawą postacią okazał się Seth, który ujął mnie swoją dobrocią i spontanicznością, chociaż w jednym momencie przecierałam oczy ze zdziwienia i nie mogłam uwierzyć, że młody mężczyzna dopuścił się czegoś takiego! Koniec końców oboje zrehabilitowali się w moich oczach, więc można uznać, że autorce udało się stworzyć ciekawych bohaterów. 

Podsumowanie: „Szczęście w miłości” to ciekawa, lekka i przyjemna lektura na jedno, maksymalnie dwa popołudnia. Autorka po raz kolejny w lekki, przystępny sposób przedstawiła historię, która tak naprawdę mogłaby się przydarzyć każdemu i właśnie to sprawia, że tak chętnie sięgam po jej powieści. Mimo, że tym razem losy bohaterów nie porwały mnie tak, jak tego oczekiwałam, to spędziłam miło czas w towarzystwie Maddie i jej przyjaciółek oraz Setha. Co prawda nie był to stracony czas, ale zabrakło mi chemii, nie potrafiłam się w nią „wgryźć”, jednak z niecierpliwością czekam na kolejne książki tej autorki 😊

Autor: Kasie West
Tytuł: "Szczęście w miłości"
Tytuł oryginału: "Lucky in Love"
Tłumaczenie: Jarosław Irzykowski
Liczba stron: 408
Premiera: 11 października 2017
Wydawca: Feeria Young

Szczęście w miłości [Kasie West]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE




Bardzo dziękuję Wydawnictwu Feeria za możliwość przeczytania niniejszej powieści :)


16 listopada 2017

Kirsty Moseley - "Zdobyć Rosie. Początek gry"


Kirsty Moseley powraca z kolejną powieścią! Tym razem historia opowiada o losach Nate’a Petersa, agenta S.W.A.T., który każdy wieczór spędzał z inną kobietą, oraz Rosie York, która dopiero przeprowadziła się do miasta. Ich drogi przecinają się, gdy oboje odwiedzają świeżo upieczonych rodziców – Annę i Ashtona Taylorów, którym dopiero co urodziło się dziecko. Peters ostrzy sobie zęby na przyjaciółkę Anny i mimo licznych odmów dziewczyny nie daje za wygraną. Czy Rosie York w końcu ulegnie Nate’owi? Czy mężczyzna zdobędzie jej serce i zaakceptuje mimo skrywanej tajemnicy?

Kirsty Moseley – szczęśliwa żona i matka. Pisaniem interesowała się od dawna, jednak po narodzinach syna natknęła się na amatorskie strony pisarskie. Początkowo jedynie czytałam prace innych, jednak z czasem zaczęła publikować krótkie opowiadania, które spotkały się z pozytywną reakcją czytelników. W 2012 roku wydała samodzielnie pierwszą książkę – „Chłopaka, który zakradał się do mnie przez okno”.

Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy to to, że po raz kolejny podzielono jedną powieść na dwie części. Sięgnęłam po „Zdobyć Rosie. Początek gry” mimo, że nie znałam losów Anny i Ashtona, chociaż domyślałam się, że zwieńczone były happy endem. Kirsty Moseley po raz kolejny zaserwowała czytelnikowi lekką, przyjemną i do bólu przewidywalną powieść. Praktycznie nic mnie nie zdziwiło, a tajemnicę Rosie rozgryzłam dość szybko. Miałam wrażenie, że autorka poszła tym razem trochę na łatwiznę i nie starała się stworzyć coś, co zaintrygowałoby czytelnika. Brakowało mi czegoś, co sprawiłoby, że nie mogłabym oderwać się od historii. Po zakończeniu lektury odczuwałam pewnego rodzaju niedosyt, że losy bohaterów potoczyły się właśnie w taki sposób. Całość ratuje (po raz kolejny) lekkie pióro autorki, dzięki czemu powieść pochłania się dość szybko, bez większych zgrzytów. 

Plusem historii są zdecydowanie kreacje bohaterów, chociaż i tutaj autorka nie ustrzegła się przed popadnięciem w schematy. Rosie, podobnie jak inne damskie kreacje w powieściach Moseley, jedynie pozornie jest twardą „babką”, a tak naprawdę jest delikatną, kruchą istotą, która chce być zdobywana przez mężczyznę. Z kolei Nate Peters to typowy samiec alfa, który na co dzień pracuje jako funkcjonariusz S.W.A.T., a później odreagowuje wydarzenia na imprezach. Typowy myśliwy, który nie odpuszcza, dopóki nie osiągnie swojego celu, jednak w tym przypadku mężczyzna dość szybko przechodzi diametralną przemianę (bodajże w trzy tygodnie). Mimo, że oboje zostali ciekawie wykreowani, wydają się być tacy…nierealni.

Podsumowanie: „Zdobyć Rosie. Początek gry” to lekka, w dużej mierze przyjemna, aczkolwiek przewidywalna lektura na jedno popołudnie, przy której można się odprężyć. Myślę, że fani twórczości Kirsty Moseley będą usatysfakcjonowani, zwłaszcza, że w powieści pojawiają się bohaterowie dobrze znani z poprzednich książek. Mimo, że książka nie zmieniła mojego życia, to z chęcią poznam dalsze losy Nate’a i Rosie, chociaż nie ukrywam, że domyślam się zakończenia 😉

Autor: Kirsty Moseley
Tytuł: "Początek gry"
Tytuł oryginału: "Enjoying the Chase"
Seria: Zdobyć Rosie, #1
Tłumaczenie: Krzysztof Obłucki
Liczba stron: 320
Premiera: 27 września 2017
Wydawca: HarperCollins Polska

Zdobyć Rosie. Początek gry [Kirsty Moseley]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE




Bardzo dziękuję Wydawnictwu HarperCollins Polska za możliwość przeczytania tej książki!


13 listopada 2017

Piotr Tymiński - "Wołyń. Bez litości"


Wołyń, rok 1943.

Jedna chwila i życie Stanisława Morowskiego wywraca się do góry nogami. Pewnego wieczoru Ukraińcy wdarli się do jego domu z zamiarem wymordowania całej rodziny. Mężczyźnie udaje się uciec i mimo chęci pomocy najbliższym, zdaje sobie sprawę, że to bezcelowe, dlatego nie tracąc cennego czasu stara się odnaleźć innych, którym udało się uciec. Dołącza do Oddziału Partyzanckiego Polskiej Armii Krajowej i jako „Len” (na cześć swojej zmarłej żony Heleny) bierze udział w wielu działaniach partyzanckich. 

W historii są takie okresy, które niejedni chcieliby zamieść pod dywan i udawać, że coś takiego nigdy nie miało miejsca. Jednak o takich rzeczach trzeba mówić głośno i wyraźnie, by tego typu zdarzenia nie miały miejsca w przyszłości. Ogromne wrażenie robi tło historyczne. Autor, jako historyk z wykształcenia, drobiazgowo przedstawił wydarzenia, które miały wtedy miejsce. Dużo miejsca poświęcił działaniom militarnym, ale również zachowaniu Polaków, Ukraińców oraz okupantów. 

Trzeba przyznać, że autor umiejętnie połączył suche informacje i stworzył z nich dynamiczną, wartką historię, którą czyta się z zapartym tchem. Nie brakuje krwi, trupów,  a śmierć towarzyszy bohaterom na każdym kroku. Autor za pomocą słów oddał realizm walk i działań partyzantów. Nic tutaj nie jest przypadkowe, żaden cios, czy strzał z pistoletu. Najbardziej podobało mi się to, że bohaterowie nie są idealni, popełniają błędy, a kieruje nimi patriotyzm, który niejednokrotnie dodaje im siły do dalszego działania. Staszek Morowski, który na pierwszych kartach powieści niczym nie wyróżnia się spośród innych mieszkańców na Wołyniu, przechodzi przemianę. Przede wszystkim dojrzewa, a wydarzenia sprawiają, że jego światopogląd ulega zmianie. Sam bohater mężnieje, staje się coraz twardszy, nieustępliwy i niekiedy miałam wrażenie, że przez żądzę zemsty jest coraz bliższy mentalności swoich oprawców. Do samego końca śledziłam losy Staszka, byłam ciekawa, czy przekroczy cienką linię i stanie się taki sam, jak mordercy jego rodziny.

Powieść mi się podobała, jedyne czego mi zabrakło to odrobinę emocji. Mimo wartkiej akcji, ogromu okrucieństwa, uczuć i emocji jest tutaj jak na lekarstwo. Co prawda są fragmenty, jak np. ten opisujący czystkę w domu Staszka, który wywarł na mnie ogromne wrażenie, jednak brakowało mi czegoś, przez co wydawało mi się, że zamiast być w centrum wydarzeń, stałam obok i byłam biernym obserwatorem. 

„Wołyń. Bez litości” to lekcja historii, która trafia znacznie łatwiej do czytelnika niżeli suche fakty, o których można przeczytać w szkolnych podręcznikach czy pozycjach popularnonaukowych. Na pewno nie jest to propozycja dla wszystkich, bo nie do wszystkich ona trafi. Autor porusza temat, który nieustanie wzbudza wiele kontrowersji i doprowadza do licznych konfliktów między Polakami i Ukraińcami. Warto poznać historię, by w przyszłości nie doszło do podobnych sytuacji. 

Autor: Piotr Tymiński
Tytuł: "Wołyń. Bez litości"
Liczba stron: 488
Premiera: 15 marca 2017
Wydawca: Novae Res










Bardzo dziękuję Autorowi za możliwość przeczytania niniejszej powieści. Prawdziwa lekcja historii!

12 listopada 2017

Bestsellery w Biedronce!

W telewizji pojawiły się już pierwsze świąteczne reklamy, w sklepach pełno ozdób, a na rynku wydawniczym pojawiło się mnóstwo powieści, które w mniejszym lub większym stopniu wprowadzają nas w klimat Świąt Bożego Narodzenia. Coraz częściej mówi się też o prezentach, może któraś z pozycji z Biedronce przypadnie Wam do gustu? 😀 Cena poniższych książek wynosi 24,90 zł lub 27,90 zł.



Sama z chęcią poszukam "Trupiej farmy" oraz "Małego życia" z naciskiem na drugą pozycję :) A Wy? Skusicie się na coś?

11 listopada 2017

Blogerze, co polecasz? #11 - Dobre, bo polskie


11 listopada do wyjątkowy dzień dla Polaków. Każda rocznica odzyskania niepodległości jest obchodzona hucznie, by upamiętnić walkę dzielnych żołnierzy i cywili, dlatego dzisiaj króluje literatura polska. Trzy blogerki - Monika, Asia i Magda - przedstawią swoje ulubione polskie powieści. Jesteście ciekawi ich typów? Spójrzcie poniżej!


Bardzo dziękuję Iwonie za zaproszenie do tego wpisu, uważam to za fajną zabawę, a Wam mam nadzieję, że spodobają się nasze wybory. Oczywiście ciężko było mi wybrać tę jedną ulubioną polską powieść, więc przy podejmowaniu decyzji kierowałam się kilkoma rzeczami, o których przeczytacie poniżej.

O twórczości Magdaleny Witkiewicz słyszałam same pozytywne opinie i nie dawno przyszedł czas, że chciałam sobie sama wyrobić zdanie. Mój wybór padł na „Ósmy cud świata” i jest to pierwsza książka, którą Wam polecam w dzisiejszym wpisie. Główną bohaterką jest prawie czterdziestoletnia Anna, która spełnia się zawodowo i bardzo lubi swoją pracę. Jednak w życiu osobistym nie wiedzie jej się tak pomyślnie. Podczas, gdy jej koleżanki mają mężów i dzieci, ona czuje się samotna, ponieważ tkwi w toksycznej oraz skomplikowanej relacji. Postanawia wszystko przemyśleć i wyrusza w podróż do Wietnamu, z którego wraca zupełnie odmieniona. Autorka niewątpliwie posiada talent, bo potrzeba dużych umiejętności, aby ze schematycznej historii stworzyć coś, co będzie się czytało jednym tchem. „Ósmy cud świata” to książka o samotności, spełnianiu marzeń, poszukiwaniach szczęścia i drugiej połówki, oraz o tym, że sukcesy zawodowe nie dają pełni szczęścia. Ta lektura jest niezwykle piękna, lekka, a przy tym bardzo ciepła i pozytywna. I to właśnie dzięki temu optymizmowi uważam, że to bardzo dobry wybór, szczególnie teraz na długie jesienne wieczory, kiedy za oknem jest szaro i przygnębiająco.

Kolejne dwie pozycje wybrałam z myślą o zbliżającym się Bożym Narodzeniu – ja zawsze z wyprzedzeniem myślę zarówno o prezentach jak i o innych organizacyjnych sprawach z tym związanych, więc dla mnie jest to idealna pora na czytanie książek, które otulą nas magią Świąt i wprowadzą już w ten cudowny nastrój :) Pierwsza to „Anioł do wynajęcia” Magdaleny Kordel, w której poznajemy losy Michaliny. Jest ona młodą kobietą, która zostaje bez dachu nad głową oraz bez środków do życia. Jednak pewnego dnia na jej drodze pojawia się ktoś, kto staje się jej aniołem i chce pomóc. Druga to „Biuro przesyłek niedoręczonych” Nataszy Sochy. Zuzanna zatrudnia się w Biurze Przesyłek Niedoręczonych i kiedy pewnego dnia odkrywa, że co roku od ponad 30 lat listy nie docierają do pewnej osoby, robi wszystko, aby odszukać ich adresata. Te dwie lektury to dla mnie takie ciepłe historie, które w mroźne wieczory rozgrzeją nasze serca. Są lekkie, a przy tym pokazują najważniejsze wartości, o jakich nigdy nie powinniśmy zapominać.
Bardzo podobały mi się opisane przeze mnie książki i mam nadzieję, że jeśli ich nie znacie to że zachęciłam Was do zapoznania się z nimi :)


*****



Zastanawiam się jak wybrać jedną książkę, która mogłaby stać się tą ulubioną. Czytam dość sporo książek zarówno napisanych przez polskich autorów jak i tych traktujących o Polsce. Jednak kiedy dowiedziałam się o temacie przewodnim od razu przyszła mi do głowy odkrywa niedawno historia napisana przez Adriana Grzegorzewskiego wydana w dwóch tomach „Czas tęsknoty” i „Czas burzy”. Niezwykle burzliwa, wzruszająca i tragiczna opowieść osadzona w czasach II wojny światowej toczy się min. jest na terenach ówczesnej wschodniej Polski, która dziś znajduje się poza naszymi granicami. Bardzo trudne losy mieszkańców Kresów, rzezie mieszkańców, to tematy, o których nie czyta się z przyjemnością. A jednak ta historia nie pozwala oderwać się od lektury. Miłość, walka, bestialstwo i brutalność. Ta historia na długo pozostaje w pamięci i pozwala odkryć tragedię Wołynia. 

Równie wielkie wrażenie zrobiła na mnie książka „Dwór w Czartorowiczach" Moniki Rzepieli, dzięki której przeniosłam się na chwilę na XIX-wieczne Podole i mogłam chłonąć atmosferę wczesnych dworków szlacheckich, odkrywać dawno zapomniane zwyczaje, lektury towarzyszące mieszkańcom dworu, pieśni które śpiewali, a także małe i większe dramaty. Ta historia pozwala wrócić do czasów, które dawno już przeminęły, sprawia, że duch tamtych czasów wraca. 

Polskich autorów pojawia się coraz więcej – jedni piszą dobrze, drudzy przeciętnie. Mnie od pierwszej książki urzekła Magdalena Kordel, która wraz z każdym nowo wydanym tytułem tworzy historie coraz bardziej złożone, coraz lepsze i jeszcze bardziej chwytające za serce. Niedawno miała premierę jej najnowsza książka „Serce z piernika”, historia pokazująca, że zawsze trzeba wierzyć w lepsze jutro, a małe cuda zdarzają się o ile człowiek da im szansę. Historia Klementyny, jej córki i babki bawi, smuci, cieszy i wzrusza. To idealna lektura na udany wieczór i spokojne popołudnie. 


*****



Gdy myślę o polskiej literaturze, pierwsze, co przychodzi mi do głowy to reportaż. Ryszard Kapuściński, Wojciech Jagielski, Mariusz Szczygieł – wszyscy znamy te nazwiska i podziwiamy niezwykły kunszt reporterów, którzy potrafią w doskonały sposób mówić o otaczającej nas rzeczywistości. Ten gatunek jest najbliższy moim zainteresowaniom, a więc też mojemu sercu, dlatego postanowiłam polecić Wam dwa rewelacyjne polskie reportaże.

Autor pierwszego z nich od kilku lat figuruje w czołówce najpopularniejszych reporterów w naszym kraju. Zachwycają zarówno jego książki, jak i krótkie wpisy z życia wzięte, które umieszcza na swoim facebookowym profilu. Filip Springer, bo o nim mowa, mimo młodego wieku wyrobił sobie już bardzo dobre nazwisko wśród polskich literatów. Pierwszy raz zetknęłam się z nim, gdy usłyszałam o książce „Miedzianka. Historia znikania”. Opowieść o niewielkiej miejscowości na Dolnym Śląsku okazała się być wciągającą, niewyobrażalną historią, której nie wymyśliliby najlepsi scenarzyści w Hollywood. Miejsce, które niegdyś tętniło życiem i było bardzo popularne, na przestrzeni dziejów zaczęło po prostu znikać z powierzchni ziemi – dosłownie i w przenośni. Szukanie odpowiedzi na pytanie, co doprowadziło do takiej sytuacji, zapewnia nam fascynującą podróż w przeszłość. Miedzianka byłą świadkiem wszystkich historycznych zawieruch, które nawiedziły Europę – opowieść o niej staje się tym samym opowieścią także o całej Polsce i Polakach. Odnoszę wrażenie, że ta książka już jest zaliczana do współczesnej klasyki polskiego reportażu, dlatego naprawdę warto po nią sięgnąć.

Drugi tytuł, który chciałabym polecić to rewelacyjny zbiór reportaży autorstwa Wojciecha Tochmana. To kolejny reporter, którego bardzo cenię za jego wrażliwe spojrzenie na świat i ludzi. W „Schodów się nie pali” wysłuchuje niezwykłych, w większości smutnych i przejmujących, historii Polaków. Nie ocenia nikogo, nie krytykuje, daje się po prostu „wygadać” i nam, czytelnikom, potem o tym opowiada. Hanna Krall powiedziała, że „Tochman nie pisze niepotrzebnych słów”. I nie sposób się z tym stwierdzeniem nie zgodzić – jego reportaże są stosunkowo krótkie, ale trafiają w punkt, sięgają do uczuć i emocji, poruszają, a tego właśnie oczekuję od dobrego reportażu. „Schodów się nie pali” opowiada zarówno o Polakach rzuconych w wir historii, jak i o zwykłych, szarych obywatelach walczących o swoje dobre imię i godność. 

Reportaż przeżywa w Polsce drugą młodość. Rynek wydawniczy chętnie odpowiada na ten trend, dlatego warto z tego skorzystać i sięgać po doskonałe książki z tego gatunku. Dzięki temu można poznać niezwykłe historie, poszerzyć horyzonty i spojrzeć na otaczający nas świat pod zupełnie innym kątem. Polecam!


*****

Każda z tych książek ma coś w sobie, co sprawiło, że z chęcią bym po nie sięgnęła. A jakie są Wasze ulubione polskie powieści i autorzy?

3 listopada 2017

Nicholas Sparks - "We dwoje"


Russell Green wiedzie dostatnie życie: ma piękną żonę Vivian, wspaniałą córeczkę London i dobrze płatną pracę. W chwili, gdy postanawia rozpocząć działalność na własny rachunek, w ich idealnym małżeństwie zaczynają pojawiać się pierwsze rysy. Brak klientów, nieustanne kłótnie z żoną, jej powrót do pracy i zostawienie z dnia na dzień prowadzenia domu na głowie mężczyzny, odbija się na ich życiu rodzinnym. Russ stara się ze wszystkich sił, by nie dopuścić do rozpadu małżeństwa, czy mu się uda?

Nicholasa Sparksa chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Amerykański autor bestsellerowych powieści, które podbiły serca milionów czytelniczek na całym świecie. Jego historie wciągają bez reszty, dlatego reżyserowie bardzo często po nie sięgają i przenoszą na duży ekran. „We dwoje” to dwudziesta powieść w jego dorobku pisarskim.

Twórczość Sparksa albo się kocha, albo nienawidzi (no, może to za mocno powiedziane – nie toleruje). Ja należę do pierwszej grupy i gdy tylko dowiedziałam się, że w Polsce pojawi się we wrześniu najnowsza powieść tego autora, wiedziałam, że muszę ją mieć. Na nieszczęście, premiera przypadła przed moim egzaminem, dlatego książkę czytałam na raty, bo nie mogłam sobie pozwolić na dłuższą przerwę. Tym razem autor oddał głos mężczyźnie, który nie tylko prowadzi nas przez historię, ale pozwala nam poznać również swoją przeszłość. Ku mojemu ogólnemu zdziwieniu wiodącym wątkiem nie był ten miłosny, lecz ten skupiający się na rodzicielstwie. Sparks przedstawił blaski i cienie bycia rodzicem. W dużej mierze skupił się na jak najpełniejszym ukazaniu więzi rodzinnych i chociaż najwięcej miejsca poświęcił relacji Russa z London, to podobało mi się również to, jak pokierował kontaktami mężczyzny z jego ojcem, którzy mimo różnic potrafili się nawzajem wspierać. Budująca była również więź Russa z siostrą, która już na pierwszy rzut oka była od niego totalnie inna. Wątek miłosny nie jest nachalny, przez co czytelnik całą swoją uwagę może skupić na rodzinie.

Autor stworzył barwną paletę bohaterów. Główny bohater, Russ, jest ciepłym, wrażliwym człowiekiem, gotowym do wielu poświęceń dla dobra najbliższych, jednak chwilami jego naiwność, roztkliwianie i analizowanie wszystkiego mnie porażała.. O ile głowa rodziny wzbudza jeszcze we mnie pozytywne emocje, to jego małżonka, Vivian od samego początku mnie irytowała. Roszczeniowa kobieta, która zawsze musiała postawić na swoim i mimo, że uwielbiam kreacje silnych kobiet, to ta wzbudzała we mnie jedynie negatywne uczucia. Moim zdaniem na większą uwagę zasługuje również ojciec Russa, który mimo swojej powściągliwości jest w stanie zrobić wszystko dla swoich dzieci, oraz Marge (siostra głównego bohatera), która była prawdziwym oparciem dla brata w trudnych chwilach. 

Podsumowanie: Spodziewałam się słodko-gorzkiej historii o miłości, tymczasem dostałam coś zgoła innego. Tym razem Nicholas Sparks postawił na rodzinę i chyba nie przesadzę ze stwierdzeniem, że powieść stanowi swoisty hołd dla rodziców, ich bezwarunkowej miłości do dzieci i gotowości do poświęcenia. Mimo, że nie jest dynamiczna, w wielu kwestiach wręcz do bólu przewidywalna, jednak ukazane w niej emocje są takie prawdziwe, że poruszają do głębi. „We dwoje” nie jest najlepszą powieścią Nicholasa Sparksa, jednak ma coś w sobie, przez co nie można przejść obok niej ot tak obojętnie.  

Autor: Nicholas Sparks
Tytuł: "We dwoje"
Tytuł oryginału: "Two By Two"
Tłumaczenie: Anna Dobrzańska
Liczba stron: 544
Premiera: 27 września 2017
Wydawca: Wydawnictwo Albatros

We dwoje [Nicholas Sparks]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE




Bardzo dziękuję Wydawnictwu Albatros za możliwość przeczytania tej powieści :)


23 października 2017

Scarlett Cole - "Najtwardsza stal"


Ostatnio zapanowała moda na tatuaże. Dla wielu osób są one jedynie ozdobą ciała, jednak są i tacy, dla których jest to forma rozliczenia się z problemami. Właśnie dlatego Harper Connelly odwiedza studio Second Circle Tattoo należące do Trenta Andrewsa. Dziewczyna pragnie zakryć szpecące blizny, które zrobił jej na plecach były chłopak, a tym samym rozprawić się z demonami przeszłości. Tatuażysta podejmuje się trudnego wyzwania, tym samym coraz bardziej zgłębia historię Harper. I gdy wydaje się, że wszystko idzie ku lepszemu, przeszłość po raz kolejny daje o sobie znać…

*****

„Najtwardsza stal” to pierwsza powieść Scarlett Cole, za którą otrzymała nagrodę od portalu Goodreads, za najlepszy debiut roku 2015. Na swoim koncie ma 10 powieści z nurtu NA, które wchodzą w skład trzech serii: Tatuaże, Preload oraz Love Over Duty. „Najtwardsza stal”, która ukazała się w Polsce 20 września otwiera cykl Tatuaże.

Odkąd poznałam cykl Elle Kennedy, coraz częściej sięgam po powieści z gatunku NA. W tym przypadku było podobnie. Już sam opis mnie zaintrygował i nie da się ukryć, że okładka przyciąga kobiece spojrzenia 😉 Fabuła może nie jest odkrywcza, ale nie przeszkadzało mi to i historię Harper i Trenta pochłonęłam w zaledwie kilka godzin, a wszystko za sprawą świetnie skonstruowanych dialogów pełnych ciętych ripost, sarkazmu, a także ciepłych słów. Najważniejszym wątkiem jest oczywiście więź łącząca głównych bohaterów, jednak na mnie większe wrażenie zrobiła przemiana dziewczyny, którą można obserwować na kartach powieści. Początkowo była przestraszona, bała się wszystkiego co nieznane, a z czasem stawała się coraz silniejsza i nawet w chwili, gdy przyszło jej się zmierzyć z demonami przeszłości zachowała zimną głowę. Lubię przyglądać się zmianom, jakie zachodzą w bohaterach, dzięki temu wydają mi się bardziej realistyczni. O ile przemiana Harper jest wyeksponowana, to ta, która dokonuje się w Trencie jest delikatniejsza i obejmuje przede wszystkim postrzeganie samego siebie. 

Historia bohaterów obfituje w sceny erotyczne typowe dla tego typu powieści, ale nie brakuje w niej również przejawów typowego romantyzmu, a także akcentu przyjaźni. Jedynym moim zarzutem, jest to, że w końcówce wszystko dzieje się za szybko, a niektóre reakcje bohaterów są po prostu nierealne, zwłaszcza w epilogu.

Podsumowanie: Mimo, że „Najtwardsza stal” to kolejna powieść z gatunku NA bliźniaczo podobna do innych i nie wprowadziła do mojego życia niczego nowego, to czytało się ją świetnie. Barwni bohaterowie, którzy pozostają w pamięci na dłużej i cięte riposty sprawiły, że nie zdawałam sobie sprawy z upływu czasu i gdy dotarłam do ostatniej strony chciałam więcej! Już nie mogę się doczekać kolejnej części z Cujo w roli głównej, zwłaszcza, że między nim a Dreą iskrzyło od samego początku, a zakończenie „Najtwardszej stali” niejako jest zapowiedzią tego, co nas czeka 😉 

Autor: Scarlett Cole
Tytuł: "Najtwardsza stal"
Cykl: Tatuaże, #1
Tłumaczenie: Ewa Skórska
Liczba stron: 352
Premiera: 20 września 2017
Wydawca: Akurat





Cykl Tatuaże:
Najtwardsza stal | The Fractured Heart | The Purest Hook | The Darkest Link


Bardzo dziękuję Business and Culture oraz Wydawnictwu Akurat za możliwość przeczytania niniejszej powieści :)



22 października 2017

Kolejna porcja książkowych promocji :)

Chyba żaden książkoholik nie przejdzie obojętnie obok promocji, a tych w Biedronce ostatnio dużo. Od jutra kolejna porcja książek, a każda z nich będzie kosztować 9,99 zł :) Wśród nich będzie można znaleźć książki w wersji kieszonkowej, ale również normalnej, a wierzcie mi, jest w czym wybierać! Aż żałuję, że u mnie w miejscowości nie ma Biedronki....


Liczę na to, że uda mi się dorwać powieści Jo Nesbo oraz, że "Marsjanin" będzie w normalnym wydaniu, a nie pocket ;) A Wy na coś zapolujecie? :)

15 października 2017

Książkowe szaleństwo za 9,99 zł :)

Chyba żaden książkoholik nie przejdzie obojętnie obok promocji, a tych w Biedronce ostatnio dużo. Od jutra kolejna porcja książek, a każda z nich będzie kosztować 9,99 zł :) Wśród nich będzie można znaleźć książki w wersji kieszonkowej, ale również normalnej, a wierzcie mi, jest w czym wybierać! Aż żałuję, że u mnie w miejscowości nie ma Biedronki....



Na co się skusicie? :)

14 października 2017

Wojtek Miłoszewski - "Inwazja"


Obecnie Europa zmaga się z wieloma problemami – z imigrantami, atakami terrorystycznymi ze strony ISIS, kryzysem Unii Europejskiej, a co by się stało gdyby do tego doszła wojna? Pokój jest pojęciem względnym, a cała Europa znajduje się na beczce prochu, więc wystarczy tylko iskra… 

Rosja pogrążona w kryzysie, nie może sobie pozwolić na utratę znaczenia na Starym Kontynencie, dlatego Władimir Putin, Angela Merkel oraz François Hollande przygotowują plan, który może pogrążyć Europę w chaosie. Wszyscy czują, że coś się święci, jednak polski rząd nie dopuszcza do siebie myśli, że po prawie 80 latach rozgorzeje III wojna światowa, w której to Rzeczpospolita po raz kolejny będzie buforem przed ekspansją rosyjską na zachodnią Europę. Tak osłabiona Polska pod wodzą prezydenta sterowanego przez Prezesa staje się idealnym celem, a sojusznicy ze Stanów Zjednoczonych nie spieszą się z pomocą…

Nazwisko Wojtka Miłoszewskiego poznałam przy okazji oglądania seriali Wataha i Prokurator, których jest scenarzystą. Obie produkcje bardzo mi się podobały, dlatego nie zawahałam się przed sięgnięciem po jego debiutancką powieść, chociaż nie ukrywam, miałam pewne obawy…

Wojnę obserwujemy z perspektywy kilku bohaterów: byłego komandosa, który stara się rozpocząć nowe życie w Egipcie, jednak w obliczu zbliżającej się wojny wraca do służby w wojsku, bizneswoman i jej ojca, którzy dążą po trupach do celu oraz ojca rodziny, którego największym zmartwieniem jest spłata rat kredytu hipotecznego oraz utrzymanie rodziny, która niebawem ma się powiększyć. Historie zwykłych ludzi przeplatają się ze wstawkami z życia politycznego, które niejednokrotnie były przejaskrawione i przed oczami stawały mi sceny żywcem wyjęte z „Ucha Prezesa”. To, co mi się podobało w tej powieści, to ukazanie procesu ewolucji poszczególnych bohaterów, którzy nie przypominają tych z pierwszych stron książki. Trzeba przyznać, że przemiana została przedstawiona w naprawdę wiarygodny sposób. 

W powieści przewija się wiele nazwisk ze świata polityki – Putin, Trump, czy Merkel, a także wiele rodzimych postaci, które nie są wymienione z imienia i nazwiska, jednak nietrudno domyślić się kto jest wszechwładnym Prezesem, prezydentem Andrzejem, czy ministrem obrony, przy którym lepiej nie wspominać o brzozach. Każdy z nich jest ukazany w sposób karykaturalny, więc niekiedy faktycznie można się pośmiać, jednak dla tych, którzy przyglądają się wydarzeniom na scenie politycznej, może być to śmiech przez łzy. Pozostali bohaterowie są dość irytujący, nie potrafiłam się do nich przekonać.

Język powieści jest dość prosty, często wulgarny, a opisy, jak przystało na scenarzystę, naprawdę malownicze. Wielokrotnie miałam wrażenie, że dialogi są sztuczne, pisane na siłę, byleby ukazać jakieś interakcje z innymi.

Podsumowanie: „Inwazja” to powieść, o której było dość głośno przed premierą. Trzeba przyznać, że zamysł autora, by umieścić historię we współczesnych realiach był naprawdę dobry, jednak z wykonaniem jest znacznie gorzej, co sprawiło, że 500-stronicową książkę „męczyłam” ponad miesiąc… Choć jest to przerażająca wizja tego, co naprawdę może się wydarzyć, nie potrafiłam wciągnąć się w historię i odczuwałam znużenie. Chyba political fiction nie jest dla mnie..

Autor: Wojtek Miłoszewski
Tytuł: "Inwazja"
Cykl: Wojna.pl, #1
Liczba stron: 512
Premiera: 24 maja 2017
Wydawca: Wydawnictwo W.A.B.

Inwazja [Wojtek Miłoszewski]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Inwazja [Wojtek Miłoszewski]  - KLIKAJ I SłUCHAJ ONLINE




Bardzo dziękuję Wydawnictwu W.A.B. za możliwość przeczytania niniejszej powieści :)


Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.