22 lipca 2015

Z filmem za pan brat! #2 - "Motyl"

Tytuł: "Motyl"
Tytuł oryginału: "Still Alice"
Reżyseria: Richard Glatzer, Wash Westmoreland
Scenariusz: Richard Glatzer, Wash Westmoreland
Gatunek: Dramat
Na podstawie: "Motyl" Lisy Genovy
Produkcja: USA, Francja
Premiera: 3 kwietnia 2015 (Polska); 8 września 2014 (świat)


Alice Howland – 50-letnia kobieta, która ma wszystko: odnoszącego sukcesy męża, trójkę wspaniałych dzieci, a sama również może pochwalić się licznymi osiągnięciami. Na co dzień wykłada psychologię na Harvardzie i jest jedną z najbardziej znanych ekspertek od lingwistyki. Wydawałoby się, że jej życie jest idealne. Niestety Alice zaczyna dostrzegać u siebie problemy z pamięcią, które z czasem się pogłębiają. Kobieta nie dopuszcza do siebie myśli, że może to być objaw jakiejś choroby i wini za nie zmęczenie i natłok zajęć. Jednak gdy problemy z pamięcią się nasilają, Alice odwiedza lekarzy, którzy stawiają jej diagnozę, która jest dla niej niczym wyrok śmierci – Alzheimer. Nieuleczalna choroba sprawia, że samodzielna i niezależna dotąd kobieta musi polegać na opiece najbliższych, co ją niezwykle frustruje.


W kwietniu przeczytałam książkę Lisy Genovy, która stanowiła podstawę do powstania tego filmu (moją opinię na temat tej książki znajdziecie tutaj --> KLIK). Muszę przyznać, że trochę bałam się tego, jak walka Alice z chorobą zostanie ukazana. Cóż, z pewnością się nie rozczarowałam, ponieważ film wyszedł naprawdę dobrze, ale może po kolei :)

imdb.com
Ekranizacja oddaje to, jak choroba Alzheimera zmienia człowieka i sprawia, że pozostaje się zależnym od najbliższych. Przedstawia etapy schorzenia i to, jaki wpływ na ono na Alice i jej rodzinę. Widzimy smutek dzieci, które zdają sobie sprawę z tego, że matka zapomina kim one są, cierpienie męża, który nie może się pogodzić z tym, że choroba Alzheimera o wczesnym początku dotknęła właśnie jego żonę. Jedyne czego mi brakuje w tym filmie to to, że tak mało miejsca zostało poświęcone odczuciom samej Alice, których było tak dużo w książce. Żałuję, że narratorem całego filmu nie była Alice, wtedy byłoby to bardziej osobiste.

imdb.com
Największe brawa należą się Julianne Moore, która po raz kolejny stworzyła świetną kreację. Aktorka oddała cierpienie chorej oraz zagubienie w całej zaistniałej sytuacji. U jej boku był Alec Baldwin, który sprawdził się w roli cierpliwego i kochającego męża. W rolę dzieci wcielili się: Kate Bosworth (Anna), Hunter Parrish (Tom) i Kristen Stewart (Lydia), z czego ta ostatnia wypadła najsłabiej. Jej gra, w szczególności mimika, w ogóle do mnie nie przemawiały i sprawiały, że chwilami chciałam, aby film skończył się jak najszybciej.

imdb.com
Podsumowanie: Temat choroby nigdy nie jest prosty do pokazania, w szczególności uczucia, które targają chorą osobą. Moim zdaniem, w tym filmie znajdziemy wszystko to, co powinno się w nim znaleźć, a kreacja Julianne Moore została doceniona na całym świecie, czego efektem są liczne nagrody. Aktorka zdobyła Oscara, Złotego Globa, nagrodę BAFTA, Critics’ Choice, Satelitę, Independent Spirit, Międzynarodową Nagrodę AACTA, nagrodę Amerykańskiej Gildii Aktorów Filmowych, Nagrodę Gotham, nagrodę IFTA (Irlandzka Nagroda Filmowa i Telewizyjna) oraz National Board od Review w kategorii ‘najlepsza aktorka’ oraz ‘najlepsza aktorka pierwszoplanowa’. Może film nie jest wybitny, jednak z pewnością zapisze się na kartach światowej kinematografii.

Nie jesteście przekonani? Zobaczcie zwiastun :)


A co Wy myślicie o tym filmie? Oglądaliście? A może czytaliście książkę? Czy twórcom i aktorom udaje się oddać to, co przeżywają osoby chore?
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.