23 listopada 2015

Listy do M. 2

Reżyseria: Maciej Dejczer
Scenariusz: Marcin Baczyński, Mariusz Kuczewski
Gatunek: Komedia romantyczna
Produkcja: Polska
Czas trwania: 2 godz.
Premiera: 13 listopada 2015 (Polska); 9 listopada 2015 (świat)
Opis filmu: Od wydarzeń znanych z „Listów do M.” minęły równo cztery lata i wszyscy bohaterowie przygotowują się do kolejnej Wigilii. Mikołaj (Maciej Stuhr), który znalazł szczęście u boku Doris (Roma Gąsiorowska), wciąż nie może zdecydować się na oświadczyny, co prowokuje jego syna Kostka (Jakub Jankiewicz) do obmyślenia sprytnej, świątecznej intrygi z pierścionkiem zaręczynowym w tle. Małgosia (Agnieszka Wagner) i Wojtek (Wojciech Malajkat) adoptowali Tosię (Julia Wróblewska), ale teraz, tuż przed Bożym Narodzeniem, ich rodzina musi zmierzyć się wspólnie z nową, trudną sytuacją, związaną ze zdrowiem Małgosi. Karina (Agnieszka Dygant) -  obecnie wzięta pisarka i Szczepan (Piotr Adamczyk) - teraz taksówkarz, rozstali się, lecz ich ścieżki nieustannie się przecinają. Związek Betty (Katarzyna Zielińska) i „niegrzecznego” Mikołaja Mela (Tomasz Karolak) nie przetrwał próby czasu, Betty wychowuje ich synka Kazika z nowym partnerem Karolem. Czy Mel zdoła udowodnić, że zasługuje na miłość syna i stać się dla Kazika prawdziwym superbohaterem? Wladi (Paweł Małaszyński) wciąż kieruje Agencją Mikołajów, wspierany przez niezawodną Larwę (Katarzyna Bujakiewicz) i nową pracownicę - Magdę (Magdalena Lamparska), która mocno namiesza w związku popularnego muzyka Redo (Maciej Zakościelny) i Moniki (Marta Żmuda-Trzebiatowska). Rodzice (Małgorzata Kożuchowska, Waldemar Błaszczyk) zmagają się ze zbuntowanym nastoletnim synem, kontestującym Wigilię.


Pierwsza część „Listów do M.” została bardzo dobrze odebrana przez polskich widzów, dlatego twórcy pokusili się o stworzenie sequela. Moje oczekiwania względem tego filmu były dość duże, bo film z 2011 roku postawił poprzeczkę dość wysoko. Fabuła jest spójna i ładnie łączy w sobie wątki, które zostały poruszone w pierwszej części. „Listy do M.2” miały być jeszcze bardziej romantyczne, jednak koniec końców wyszedł film słodko-gorzki. O ile romantyzmu, humoru, ciepła i miłości w nim nie brakuje, to zostały trudne tematy, przez co komedia nie jest już taką samą komedią. Wątek Antka oraz Małgorzaty, który wprowadza odrobinę refleksji oraz smutku, został ukazany dość powierzchownie, co mnie dziwi, bo twórcy mieli naprawdę duże pole do popisu w tym przypadku. Mimo wszystko, film obfituje w śmieszne sytuacje, kiedy nie można powstrzymać się od śmiechu. Najbardziej podobały mi się sceny, które pokazywały Mela opiekującego się swoim synem Kazikiem i zabiegającego o jego akceptację.


Na ekranie oprócz bohaterów z poprzedniej części, pojawiają się nowe twarze. Wśród nich jest m.in. Maciej Zakościelny, Magdalena Lamparska oraz Marta Żmuda-Trzebiatowska. Mimo wszystko, moje serce skradł Kuba Jankiewicz wcielający się w rolę Kostka oraz Mateusz Winek, czyli Kazik :)  Jednak największym plusem tego filmu nie jest obsada (przynajmniej moim zdaniem), ale muzyka! Soundtrack jest świetny, a piosenki Sound’n’Grace wpadają w ucho, przez co nie raz złapałam się na tym, że nucę sobie pod nosem „Someone” lub „Nadzieję”.


Podsumowanie: Sequel „Listy do M” jest odrobinę gorszy od pierwszej części. Czasami jest bardziej melodramatem niż świąteczną komedią romantyczną, która ma napawać ciepłem i optymizmem. Mimo wszystko, podobał mi się i prawdopodobnie niejednokrotnie jeszcze go obejrzę.


Poniżej dodaję zwiastun oraz jedną z ulubionych piosenek z tego filmu ;)

Zwiastun...

...i piosenka:

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.