17 lutego 2016

Beck Weathers - "Everest. Na pewną śmierć"

Autor: Beck Weathers
Tytuł: "Everest. Na pewną śmierć"
Tytuł oryginału: "Left for Dead: My Journey Home from Everest"
Liczba stron: 328
Premiera: 9 września 2015
Wydawca: Agora

Everest [Stephen G. Michaud, Beck Weathers]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
10 maja 1996 - data jednej z największych tragedii górskich, w której zginęło dziewięć osób w wyniku strasznej burzy śnieżnej. Zginęli ci, którzy wspinali się na Mount Everest wielokrotnie, ci najbardziej doświadczeni. Przeżyli nieliczni, jednak prawdziwym cudem było dotarcie do obozu Becka Weathersa.


Historia sama w sobie niezwykle tragiczna, jednak przeżycie Weathersa graniczyło z cudem. Cała książka „Everest. Na pewną śmierć” jest oddzielona na trzy segmenty. Pierwsza z nich opowiada o tym, co ciekawiło mnie najbardziej, czyli przygotowania i przebieg całej wyprawy. Czytelnik może zobaczyć jak wygląda organizacja takiego przedsięwzięcia, na czym polega aklimatyzacja w każdym z obozów i jakie zasady panują w trakcie wypraw. Te kilka rozdziałów okazały się być najciekawsze i wywierają największe wrażenie. Druga część w całości skupia się całkowicie na osobie autora. Poznajemy jego przeszłość oraz historię członków jego rodziny – żony, dzieci, rodziców i rodzeństwa, zaś trzecia, ostatnia, opowiada o jego dotychczasowych dokonaniach, w szczególności o wcześniejszych wyprawach. Gdy tylko sięgnęłam po książkę Becka Weathersa „Everest. Na pewną śmierć” liczyłam na mrożący krew w żyłach opis burzy śnieżnej, zmagania się z własnymi słabościami, a dostałam… autobiografię.

Źródło: [klik]
Wspomnienia Becka Weathersa nie należały do najłatwiejszych. Autor nie ma lekkiego pióra, przez co 328 stron ciągnęły się niemiłosiernie. Sama konstrukcja książki również mnie zawiodła, liczyłam na długą opowieść o wyprawie górskiej na Everest, a tak naprawdę na ten temat nie ma dużo, wszystko opowiedziane w naprędce, jakby najważniejszą częścią było życie rodzinne Weathersa. Nastawiałam się na coś takiego „WOW”, że przeczytam ją w zaledwie kilka godzin, że nie będę chciała od niej odchodzić.. cóż, pomyliłam się… Męczyłam się czytając tę pozycję.
Źródło: [klik]
Podsumowanie: „Everest. Na pewną śmierć” zapowiadał się naprawdę interesująco. Początek był obiecujący, jednak już wtedy było dużo niepotrzebnych (moim zdaniem) wstawek z życia rodzinnego Autora. Niestety zawiodłam się. Jeżeli zaciekawiła Was historia poruszona w filmie „Everest”, to radzę Wam – nie sięgajcie po tę książkę, bo nie wniesie ona nic nowego, chyba, że ciekawi Was osoba Becka Weathersa, wtedy śmiało możecie zaopatrzyć się w tę pozycję. 

Książka bierze udział w wyzwaniu:
* Cztery pory roku,
* pod hasłem,
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.