10 kwietnia 2016

Christina Lauren - "Piękny nieznajomy"

Autor: Christina Lauren
Tytuł: "Piękny nieznajomy"
Seria: Beautiful Bastard, t.II
Liczba stron: 368
Premiera: 15 czerwca 2015
Wydawca: Wydawnictwo Zysk i S-ka

 „Nadszedł czas, żeby stanąć na nogi i przestać przepraszać za to, że biorę to, czego chcę.”


Pamiętacie przebojową i ambitną Chloe Mills z „Pięknego drania”? Kobieta odnalazła szczęście u boku Bennetta Ryana i teraz przenoszą się do Nowego Jorku, gdzie będą prowadzić filię Ryan Media. Jednak „Piękny nieznajomy” nie skupia się na tej dwójce – na scenę wchodzi Sara Dillon, przyjaciółka Chloe, którą ściągają do nowego biura. Zmiana miejsca zamieszkania jest dla kobiety na rękę. Chce jak najszybciej zapomnieć o poprzednim związku, co sprawia, że cały swój czas wypełnia pracą. Jednak akcja powieści rozpoczyna się na imprezie, gdzie Sara poznaje Maxa Stellę, który wydaje się być mężczyzną idealnym. O ile dla Maxa seks z nowo poznaną osobą to nie nowość, to dla Sary staje się początkiem… no właśnie, czego? 


„Co dziwne, przy tym obcym mężczyźnie czułam się bezpieczna, jakbym mogła poprosić go o wszystko. Tak, jakby widział we mnie coś, co umknęło pozostałym.”

Do lektury „Pięknego nieznajomego” nikt nie musiał mnie namawiać. Po świetnej pierwszej części od razu zabrałam się za kolejną. Tym razem mamy do czynienia z dwójką ludzi, którzy starają się uporać z przykrymi wydarzeniami z przeszłości. Początkowo ich relacje skupiają się jedynie na wyuzdanym seksie w miejscach publicznych, w którym nie obyło się bez perwersji. Widać, że Autorki dały upust swoim fantazjom erotycznym, bo wprowadziły więcej urozmaicenia w relacjach pomiędzy bohaterami, jednak nie ma już tej chemii, którą można było odczuć na każdym kroku w „Pięknym draniu”. Te braki nadrobiły inteligentnymi dialogami, z których aż bije poczucie humoru amerykańskiego duetu. Ponadto bardzo podobało mi się to, że w powieści nadal mam do czynienia z dwoma narratorami, co pozwoliło mi mieć wgląd na wydarzenia z dwóch różnych perspektyw. Oczywiście samo zakończenie jest do bólu przewidywalne, jednak sama książka nic na tym nie traci.

Kreacje bohaterów są zdecydowanie ciekawsze niż w „Pięknym draniu”, zwłaszcza, że poznajemy historię Maxa i Sary i możemy zrozumieć dlaczego postępują w taki sposób. Nie wiem dlaczego, ale nie potrafiłam polubić Sary, która nawet jak na kobietę była niezwykle niezdecydowana i w niczym nie przypominała mi zadziornej Chloe z „Pięknego drania”. Natomiast Max podbił moje serce już na samym początku – nie umiem wyjaśnić dlaczego, może to przez to, że był taki idealny. Mimo wszystko, nie mogłam uniknąć porównania do bohaterów z pierwszej części, których polubiłam za cięte riposty i zadziorność i Sara ze Maxem wypadli przy nich troszkę gorzej...

 „Byłam gotowa rozpocząć od początku jako kometa: zatankować, odpalić i przemknąć po niebie świetlistym łukiem.”

Podsumowanie: „Piękny nieznajomy” to luźna kontynuacja „Pięknego drania”. O ile przeszłość głównych bohaterów jest ciekawsza i bardziej rozwinięta niż w pierwszym tomie, to w ogólnym rozrachunku wypada ona odrobinę gorzej. Jednak nie zmienia to faktu, że jest to lekka powieść pełna pikantnych fragmentów, która usatysfakcjonuje wielbicielki literatury erotycznej. Autorki w dosadny sposób ukazały płomienny romans tej pary, tak odmienny niż ten ukazany w „Pięknym draniu” i serwują nam, czytelniczkom, ostrą jazdę bez trzymanki! Nie mogę się doczekać, co zastanę w kolejnym tomie, po który na pewno sięgnę;)
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.