13 kwietnia 2016

Kirsty Moseley - "Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno"

Autor: Kirsty Moseley
Tytuł: "Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno"
Liczba stron: 351
Premiera: 16 marca 2016
Wydawca: HarperCollins Polska

Amber to zwyczajna nastolatka. Chodzi do szkoły, wolny czas spędza ze znajomymi, jednak jej przeszłość nie była taka kolorowa. W dzieciństwie razem z bratem i mamą chodziła na palcach, aby swoim zachowaniem nie wywołać ataku złości ojca, który nie stronił od alkoholu, a w stosunku do dziewczyny niekiedy posuwał się dwuznacznych zachowań. Gdy miała osiem lat, po jednej z takich awantur, do jej pokoju zakradł się przez okno syn sąsiada, Liam. Od tamtej pory chłopiec przychodzi co wieczór do Amber i dba o to, by koszmary z przeszłości nie dręczyły jej we śnie. Z czasem relacje pomiędzy tą dwójką ewoluują i zdają sobie sprawę, że to, co ich łączy to coś więcej niż przyjaźń. Gdy wszystko układa się po ich myśli, nagle świat dziewczyny wywraca się do góry nogami. Czy poradzi sobie z zaistniałą sytuacją?

Kirsty Moseley – szczęśliwa żona i matka. Pisaniem interesowała się od dawna, jednak po narodzinach syna natknęła się na amatorskie strony pisarskie. Początkowo jedynie czytałam prace innych, jednak z czasem zaczęła publikować krótkie opowiadania, które spotkały się z pozytywną reakcją czytelników. W 2012 roku wydała samodzielnie pierwszą książkę – „Chłopaka, który zakradał się do mnie przez okno”.

Piękna okładka, prawda? Sama historia  Amber i Liama również zapowiadała się obiecująco. Dziewczyna z przeszłością, która musi znosić docinki najlepszego przyjaciela swojego brata, który się w niej podkochuje – niby nic nowego, jednak ma w sobie coś, co przyciąga i powoduje, że nie można oderwać się od książki. Lekka, przyjemna, jednak jednocześnie niezwykle naiwna. Do pewnego momentu powieść naprawdę mi się podobała, jednak potem wszystko było tak przesłodzone, że czytanie przychodziło mi z trudem. Fabuła w dużej mierze skupia się na związku Amber i Liama, jednak Autorka „przemyciła” do powieści poważny temat, jakim jest przemoc domowa i skutki, jakie wywiera ona na jej ofiarach. Szkoda, że Kirsty Moseley tak szybko odkryła wszystkie karty i nie rozwinęła bardziej tego wątku, ponieważ, moim zdaniem, książka jedynie mogłaby zyskać na takim zabiegu. Nie brakowało również chwil, kiedy z uśmiechem na ustach czytałam przekomarzania Amber i Liama, a osoby jadące ze mną w pociągu patrzyły na mnie kątem oka i kręciły z niedowierzaniem głową. 


Główną bohaterką jest Amber, która w przeszłości wiele przeszła, a w pokonywaniu traumy pomaga jej Liam.  Autorka wykreowała postać, która ma dwa sprzeczne oblicza. Pierwsze z nich, to wcześniej wspomniana dziewczyna po przejściach, która stara się zapomnieć o bolesnych wspomnieniach z udziałem jej ojca. Jest słaba, krucha i zamknięta w sobie. Niekiedy Amber prezentuje swoje drugie oblicze. Jest przebojowa, ubiera się kuso i prowokuje swoim zachowaniem innych chłopców. Jedna osoba, dwa różne oblicza – oto cała Amber. Mimo tego, co ją spotkało, nie potrafiłam jej polubić, co nie znaczy, że nie chciałam, by była szczęśliwa.  Ciekawszą postacią jest Liam James – początkowo playboy, który zmienia dziewczyny jak rękawiczki, z czasem ustatkowuje się i stawia na coś trwalszego niż przelotny romans. Autorka wykreowała go na idealnego partnera – uroczego, przystojnego, inteligentnego, szanującego kobietę nastolatka, który robi wszystko, by uszczęśliwić swoją ukochaną i tym samym staje się dla niej ostoją w niezwykle trudnych chwilach.  

Powieść ma również swoje wady. Wśród nich znajdują się literówki i błędy w redakcji, które można zauważyć już po lekturze pierwszych kilku stron. Ponadto warto wskazać, że wszystko było tak zbyt idealne, aby mogło się wydarzyć naprawdę. Brak realizmu w relacjach Amber i Liama. Znam wiele szczęśliwych par, jednak żadna z nich nie zachowuje się w taki sposób, jak ci nastolatkowie, a na pewno w ich rozmowach nie przewija się nieustannie podtekst seksualny.

Podsumowanie: Gdy zaczęłam czytać „Chłopaka, który zakradał się do mnie przez okno” oczekiwałam historii podobnej do tej, z jaką zetknęłam się w „Hopeless”. Początek rzeczywiście zwiastował podobny rozwój wydarzeń, jednak później dostałam przesłodzoną powieść o nastoletniej miłości, doprawioną nutą erotyzmu. Czas, który przeznaczyłam na przeczytanie tej książki, nie uważam za stracony. Lektura „Chłopaka, który zakradał się do mnie przez okno” pozwoliła mi się zrelaksować i choć na chwilę zapominałam o czekającym mnie ogromie nauki ;) 


Za możliwość przeczytania tej pozycji bardzo dziękuję Wydawnictwu HarperCollins Polska :)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.