24 kwietnia 2016

Rainbow Rowell - "Fangirl"

Autor: Rainbow Rowell
Tytuł: "Fangirl"
Liczba stron: 380
Premiera: 27 lipca 2015
Wydawnictwo: Otwarte/ Moondrive

„- Czytałeś książki z serii?
- Widziałem filmy.
Cath tak mocno wywróciła oczami, że aż ją zabolało.”

Cath i Wren to siostry bliźniaczki, jednak podobieństwo między nimi jest znikome. Wren to buntowniczka, której jest wszędzie pełno. Jest towarzyska, roześmiana, otwarta, nie stroni od imprez i chłopców. Natomiast Cath to zamknięta w sobie nastolatka, która każdą wolną chwilę spędza na pisaniu fanfiction o Simonie Snow, głównym bohaterze jej ulubionej serii.  Mimo wszystko, siostry są nierozłączne i we wszystkim się wspierają. Jednak sytuacja się zmienia, gdy obie rozpoczynają naukę w college’u. Wren postanawia odciąć Cath od siebie i rozpocząć życie na własny rachunek. Tymczasem jej siostra musi sama zmagać się z nową sytuacją, co nie jest dla niej łatwe. 


„Żyli długo i szczęśliwie", a nawet samo "żyli długo" nigdy nie jest kiczowate. To najszlachetniejsza i  ogromnej odwagi rzecz, na jaką mogą się zdecydować dwie osoby.”

Rainbow Rowell to amerykańska pisarka, która zawojowała świat swoimi powieściami młodzieżowymi. Do tej pory czytałam jedynie „Eleonorę & Parka” jej autorstwa, wobec której miałam mieszane uczucia. Mimo wszystko postanowiłam dać szansę jej kolejnej powieści – „Fangirl”.

Gdy książka pojawiła się na polskim rynku wydawniczym, przeczytałam wiele pozytywnych recenzji, jednak wtedy nie mogłam sobie na nią pozwolić (brak funduszy ;/) Gdy ostatnio udałam się do biblioteki i ją zauważyłam, wzięłam ją bez zastanowienia, bo chciałam zobaczyć, co jest powodem tych "ochów i achów". Miałam wobec niej naprawdę duże oczekiwania. Początek niesamowicie mi się dłużył, potem było tylko odrobinę lepiej. Sam pomysł na fabułę jest nawet ciekawy, bo nigdy wcześniej nie natknęłam się na książkę o fan fiction. Jednak wykonanie nie powaliło mnie na kolana. Powieść jest dość przewidywalna i po przeczytaniu ok. 100 stron, wiedziałam jakie będzie zakończenie. Mimo tego, czytało się dość przyjemnie i szybko, a koncepcja powieści szkatułkowej można zaliczyć jak najbardziej na plus. Z łatwością można wychwycić, że inspiracją do serii o Simonie Snow jest Harry Potter, co odrobinę mi przeszkadzało, bo liczyłam na coś innego, a dostałam historię, w której główne skrzypce gra czarodziej i…nie rudzielec, a wampir!


Jednym z mankamentów tej powieści (przynajmniej moim zdaniem) są bohaterowie. Dawno mnie tak nie irytowali. W żaden możliwy sposób nie potrafiłam przekonać się do Cath. Wydaje mi się, że to wszystko przez to, że Autorka wykreowała ją na taką nieporadną nastolatkę, która na każdym kroku narzeka, że jest samotna i gorsza od innych. Ileż można?! Cath to tylko wierzchołek góry lodowej. Każda z postaci jest przejaskrawiona i nikt poza Levim nie wzbudził we mnie chociaż odrobinę sympatii. Poza tym relacje będzie bohaterami wydają się sztuczne, nienaturalne i brakuje mi w nich takiej.. szczerości. 

„W każdej nowej sytuacji wychodzi na jaw, że nikt człowiekowi nie wyjaśnił akurat tych najbardziej podchwytliwych zasad."

Podsumowanie: „Fangirl” czyta się dość szybko i stanowi lekką lekturę na jeden wieczór. Jednak w moim odczuciu na tym kończą się plusy. Może jestem dziwna lub to wina mojego wieku, ale nie rozumiem tych zachwytów nad książką. Powieść nie jest rewelacyjna, jednak do złych również nie mogę jej zaliczyć – po prostu jest przeciętna. Rozczarowałam się.


A Wy czytaliście tę książkę? Co o niej myślicie? :)
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.