26 sierpnia 2016

Natasza Socha, Magdalena Witkiewicz - "Awaria małżeńska"

  Autor: Natasza Socha, Magdalena Witkiewicz
  Tytuł: "Awaria małżeńska"
  Liczba stron: 376
  Premiera: 20 stycznia 2016
  Wydawca: Wydawnictwo FILIA

  Awaria małżeńska [Natasza Socha, Magdalena Witkiewicz]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE


  Kot – zwierzę, które zapoczątkowało serię niefortunnych zdarzeń, w wyniku którego doszło do wypadku. Dwie kobiety, Ewelina i Justyna, trafiają do szpitala, co oznacza, że przez kilka najbliższych tygodni to mężowie będą musieli udźwignąć domowe obowiązki. Czy panowie podołają temu zadaniu?


„Awaria małżeńska” to powieść polskiego duetu pisarskiego Nataszy Sochy i Magdaleny Witkiewicz. O ile z twórczością Nataszy Sochy miałam już styczność za sprawą „Rosołu z kury domowej” oraz „Maminsynka”, to powieści Magdaleny Witkiewicz stanowiły dla mnie ogromną niewiadomą. Nie wiedziałam czego się spodziewać, jednak dzięki Klubowi Książki Przeczytaj&Podaj dalej sięgnęłam po nią i bardzo mile się zaskoczyłam. 

"- Temperaturę mierzyłeś?
- Tak - westchnął. - Mam gorączkę. Trzydzieści sześć i dziewięć.
Ewelina westchnęła. Wiedziała nie od dziś, że mężczyzna nie choruje - on walczy o życie. Zwłaszcza z taką temperaturą."

Fabuła skupia się na poczynaniach dwóch mężów – Sebastiana i Mateusza, którzy w obliczu niedysponowania małżonek musieli stawić czoło prawdziwemu wyzwaniu, jakim jest połączenie pracy z prowadzeniem domu. Autorki w lekki i żartobliwy sposób pokazały, że nie ma rzeczy niemożliwych dla kogoś, kto znajduje się w „podbramkowej” sytuacji, a wszystkie wydarzenia z obu rodzin oparły na popularnych stereotypach i codzienności. Niejednokrotnie zdarza się, że ojciec nie wie, do której szkoły uczęszcza jego pociecha, albo ma problemy z wykonywaniem obowiązków omowych. Przyznam się bez bicia – nie da się nie uśmiechnąć przy tej książce, czasami nawet zdarzały się niekontrolowane wybuchy śmiechu. Jednak wydaje mi się, że pod tą lekką i zabawną opowieścią kryje się gorzka prawda – często żony zatracają się w obowiązkach domowych i nie mają czasu na rozwijanie swoich pasji, zrobieniu czegoś tylko dla siebie. Cała ich uwaga skupiona jest na tym, by dzieciom i mężom niczego nie zabrakło, by obiad stał przygotowany w lodówce, a mieszkanie/dom lśniło. Na szczęście „kur domowych” jest coraz mniej, a mentalność kobiet się zmienia ;)

Perypetie Mateusza i Sebastiana bawią, czasami do łez, jednak przez cały czas miałam wrażenie, że ci bohaterowie są przerysowani. Co prawda zdarzają się tacy, którzy są zagubieni i nie potrafią nic zrobić, jednak to ewenement w obecnych czasach. Mimo tego, polubiłam ich, a także ich zaradność, dzięki której przetrwali te kilka tygodni bez żon. Jednak to nie oni są moimi ulubieńcami – najbardziej do gustu przypadła mi Dżesika, słynna „ornitolożka”, która pokazuje Ewelinie i Justynie, że nie muszą być idealne, bo ich rodziny będą je kochać pomimo wad. Bardzo pozytywna i  oryginalna bohaterka :D 

"Życie to nie wyścig, w którym gonimy idealną wizję samych siebie. To również wpadki, błędy o drobne pomyłki. Warto pamiętać o jednym: nadmiar słodyczy potrafi w końcu zemdlić. Nadmiar doskonałości również."

W trakcie lektury miałam mały problem – na samym początku członkowie tych rodzin bardzo mi się mylili. Czasami nie potrafiłam się połapać które dziecko jest z czyjej rodziny, która mamusia jest nadopiekuńcza, a która pochłonięta jest pracą, jednak z czasem opanowałam imiona bohaterów i było mi zdecydowanie łatwiej. 
Źródło: [klik]

Podsumowanie: „Awaria małżeńska” to świetna powieść! Lekka, zabawna, napisana prostym językiem, dzięki czemu pochłania się ją w mgnieniu oka. Niektóre sytuacje są mocno przejaskrawione, jednak to nie wada, lecz zabieg, dzięki któremu można dostrzec gorzką prawdę: żona nie jest robotem i czasami musi dać sobie pomóc, aby mieć czas dla siebie. Polecam „Awarię małżeńską” i czekam na kolejne podobne powieści :)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.