17 września 2016

Karina Bonowicz - "I tu jest bies pogrzebany"

  Autor: Karina Bonowicz
  Tytuł: "I tu jest bies pogrzebany"
  Liczba stron: 288
  Premiera: 2 marca 2016
  Wydawca: Wydawnictwo Czwarta Strona

  I tu jest bies pogrzebany [Karina Bonowicz]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

"Jeśli nie jestem ani przystojny, ani nadziany to najlepszym sposobem na poderwanie dziewczyny będzie po prostu CHLOROFORM."

Poznajcie niecodziennych bohaterów: Edward – pisarz, który walczy z deadline’em i mógłby konkurować z typowym studentem w odkładaniu wszystkiego na ostatnią chwilę i zajmowaniu się wszystkim, poza tym, co powinien robić w danej chwili. Prawdopodobnie nawet zamiatanie pustyni poszłoby mu szybciej xd Jego małżonka, Maria obawia się starości, dlatego każdą wolną chwilę poświęca na dbanie o własne ciało oraz wpatrywanie się w lusterko w poszukiwaniu nowych zmarszczek. Jakby tego było mało, Eugeniusz – ojciec Marii, jest właścicielem zakładu pogrzebowego który zmaga się z kryzysem w pracy oraz konkurencją, która próbuje go „wygryźć”. W interesach pomaga mu młodsza córka Nina, która jest podręcznikowym przykładem hipochondryka. Każdego rana bierze leki na wszystkie dolegliwości, a następnie udaje się.. do miejscowego lekarza Jakuba, by ten przepisał jej kolejną dawkę tabletek na wyimaginowaną chorobę. Tymczasem sam lekarz zmaga się z bezsennością. Nie pamięta już kiedy ostatnio przespał całą noc i pomimo wielu nowatorskich metod nic nie pomaga. Co się stanie, gdy losy tych bohaterów się połączą? 

Karina Bonowicz to człowiek – orkiestra. Dziennikarka, pisarka i scenarzystka uzależniona od kawy i coca-coli. Zadebiutowała powieścią „Pierwsze koty robaczywki”.W 2016 roku na polskim rynku wydawniczym ukazała się jej druga książka „I tu jest bies pogrzebany”.

Gdy tylko zobaczyłam zapowiedź tej powieści wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Opis intrygował i zapowiadało się niezwykle ciekawie! No cóż, chyba na tym się skończyło. Miało być zabawnie, miało mnie powalić na kolana, i niestety się rozczarowałam. Co prawda, niekiedy się nawet uśmiechnęłam, zwłaszcza na samym końcu, kiedy wszystko zaczynało się układać w jedną spójną całość. Przez większą część lektury miałam wrażenie, że autorka stara się prześcignąć sama siebie w przerzucaniu się zabawnymi uwagami, dwuznacznymi opiniami. Było to dość męczące.

"Mężczyźni w moim życiu dzielą się na tych, którzy mnie chcą, i na tych, których chcę ja. I to nigdy nie są ci sami mężczyźni."

Plusem powieści są bohaterowie. Każdy z nich jest wyrazisty i na swój sposób charakterystyczny. Z pewnością nie można ich pomylić. Mimo tego, nie udało mi się polubić żadnej z tych postaci, ponieważ gdy już zaczynałam odczuwać coś na kształt sympatii, bohater stawał się irytujący. 

W powieści każdy z bohaterów jest narratorem, to nie do końca mi się podobało. Zamiast dialogów, autorka wplotła myśli postaci i nie wiem dlaczego, ale nie potrafiłam się odnaleźć w tej formie. Chyba preferowałabym tradycyjną. Język stanowi ważną część powieści. Autorka raczy nas dużą dawką związków frazeologicznych (czasami aż za dużą) oraz wymyślnymi epitetami, które, w moim odczuciu, powodowały, że lektura tej powieści coraz bardziej mnie męczyła. 

Podsumowanie: Sięgając po „I tu jest bies pogrzebany” liczyłam na powieść, przy której się odprężę i jednocześnie będzie stanowić idealną rozrywkę na letnie popołudnie. Tymczasem lektura tej pozycji męczyła mnie i chciałam ją jak najszybciej skończyć. Nie przemówił do mnie groteskowy wydźwięk powieści ani humor sytuacyjny. Teraz zastanowię się dwa razy zanim sięgnę po podobną pozycję. 

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.