15 września 2016

Na szklanym ekranie: "Ocalony" (2013)

  Tytuł: "Ocalony"
  Scenariusz i reżyseria: Peter Berg
  Gatunek: Dramat, wojenny
  Produkcja: USA
  Premiera: 12 listopada 2013 (świat), 14 marca 2014 (Polska)
  W rolach głównych: Mark Wahlberg (Marcus Luttrell), Ben Foster (Matt 'Axe' Axelson), Taylor Kitsch (Michel Murphy), Emile Hirsch (Danny Dietz), Eric Bana (Erik Kristensen), Ali Suliman (Gulab)

  Lubię oglądać filmy, zwłaszcza te oparte na faktach, jednak trudno znaleźć taki, który byłby dobry. Jest wiele komedii, w których pełno jest alkoholu i seksu, nie brakuje melodramatów, jednak mało jest filmów wojennych oddających realia na froncie. Wśród grona tych, które spełniają moje oczekiwania jest „Ocalony”. Film przedstawia przebieg operacji „Czerwone skrzydło”, której celem było wykrycie lidera Talibów, Shaha. To miała być rutynowa akcja, jednak czterech żołnierzy wpadło w pułapkę. Odcięci od reszty wojska, zdani są tylko na siebie. 

Źródło: www.imdb.com
Film można podzielić na dwie części – pierwsza z nich jest spokojna, akcja rozwija się powoli. Widz ma możliwość poznać żołnierzy, zobaczyć ich życie w obozie, a także pooglądać piękne krajobrazy. Druga część jest znacznie bardziej dynamiczna. Reżyser chce pokazać nierówną walkę jaką stoczyli amerykańscy żołnierze z w pełni uzbrojonymi Talibami, którzy czekali na nawet najmniejsze potknięcie przeciwnika. Akcja nie zwalnia ani na chwilę i nawet się nie obejrzałam, a dwugodzinny film dobiegał końca. Ponadto, nieustannie towarzyszyły mi silne emocje i pomimo tego, że przed filmem poczytałam co nieco o tej operacji, do samego końca bałam się o życie głównego bohatera.

Film w dużej mierze jest hołdem złożonym żołnierzom poległym w czasie tej akcji. Twórcy pokazują, że żołnierze na froncie są gotowi oddać życie dla ojczyzny, byleby nie ułatwić zadania przeciwnikowi. Pomimo ogromnej przewagi Talibów i braku wsparcia z obozu, żołnierze nie poddawali się i nadal walczyli licząc na to, że uda im się wyjść z pułapki. Doskonale podkreślone zostały wartości, jakimi się oni kierowali: honor i poświęcenie. 
Źródło: www.imdb.com
Dużym plusem filmu są efekty specjalne. Nie jest to typowa ‘strzelanka’, w której bohaterowie nie wypuszczają broni z rąk i „pakują kulki” wszystkim i wszystkiemu, co się rusza. W tym filmie jest wiele widowiskowych akcji, które zapierają dech w piersiach.  Napięcie nie opuszcza widza ani na chwilę. Bardzo podobało mi się to, że twórcy idealnie oddali reali wojenne, nie starali się ocenzurować historii, czy umniejszyć cierpienia, zwątpienia czy poświęcenia zołnierzy.

Obsada aktorska jest imponująca. Mark Wahlberg, Taylor Kitsch, Ben Foster, Emile Hirsch zagrali świetnie. W ich postawach widać, że w stworzenie kreacji włożyli całe serce, dzięki czemu wypadli wiarygodnie. Moim zdaniem najlepiej zaprezentował się Mark Wahlberg, dla którego rola Marcusa Luttrella jest równocześnie jedną z najlepszych kreacji w jego karierze aktorskiej. 
Źródło: www.imdb.com
Podsumowanie: „Ocalony” to kawał dobrego filmu. Pomimo tego, że trwa pełne dwie godziny, widz ani przez chwilę nie czuje się znudzony. Nieustannie coś się dzieje, a dzięki emocjom, którymi naszpikowana jest produkcja, razem z bohaterami przeżywamy każdą chwilę. Jedynym minusem jest nadmierny patos, jednak mi on nie przeszkadzał. Gorąco polecam ten film. Myślę, że nawet najbardziej wybredny widz będzie usatysfakcjonowany ;)

Uczestnicy operacji "Czerwone skrzydło" - źródło: www.imdb.com
Zwiastun:

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.