25 września 2016

Na szklanym ekranie: "Zanim się pojawiłeś" (2016)

  Tytuł: "Zanim się pojawiłeś"
  Reżyseria: Thea Sharrock
  Scenariusz: Jojo Moyes
  Gatunek: dramat
  Produkcja: USA, Wielka Brytania
  Na podstawie: powieści "Zanim się pojawiłeś" Jojo Moyes
  Premiera: 2 czerwca 2016 (świat); 10 czerwca 2016 (Polska)
  W rolach głównych: Emilia Clarke (Lou Clark), Sam Claflin (Will Traynor)



Opis filmu: 
Louisa "Lou" Clark (Emilia Clarke) mieszka w niewielkim angielskim miasteczku i nie wie jeszcze, co zrobić ze swoim życiem. Ekscentryczna 26-latka próbuje sił w wielu dziedzinach, by pomóc swej rodzinie związać koniec z końcem. Zostaje opiekunką Willa Traynora (Sam Claflin), młodego, bogatego bankiera, którego losy całkowicie zmieniły się na skutek tragicznego zdarzenia sprzed dwóch lat. Niegdyś pełen energii, dziś cyniczny do szpiku kości Will wyzbył się już wszelkiej nadziei na szczęście. Dziewczyna postanawia pokazać mu, że jest jeszcze inna droga... 

Moja opinia:
Gdy tylko zobaczyłam zwiastun tego filmu, wiedziałam, że muszę się na niego wybrać do kina. Moje zainteresowanie było podsycane kolejnymi trailerami, które pojawiały się w sieci oraz piosenkami, które miały wchodzić w skład ścieżki dźwiękowej tego filmu. Jak już wspomniałam w recenzji książki (tutaj ją znajdziecie --> KLIK) ostatnie strony doczytywałam przed salą kinową i już przed seansem kłębiły się we mnie emocje. Sama fabuła nie jest czymś odkrywczym - podobne schematy pojawiły się już wcześniej w innych filmach. Mimo tego, z ciekawością przyglądałam się poczynaniom bohaterów, którzy mieli lepsze i gorsze chwile. Chociaż wiedziałam co zdarzy się za moment, nie potrafiłam oderwać oczu od ekranu. 

Bardzo podobała mi się gra odtwórców głównych ról - Emilii Clarke oraz Sama Claflina. Widać było, że dali z siebie wszystko, dzięki czemu stworzyli niezwykle przekonujące role. Czułam, jakby Lou i Will z kart powieści Jojo Moyes wyszli z książki i opowiedzieli swoją historię. W tej chwili nie potrafię sobie wyobrazić, by jakiś inny duet mógł zagrać tak, by móc zastąpić Clarke&Claflina. 

Moim zdaniem najmocniejszą stroną ekranizacji jest to, że nie można pozostać obojętnym wobec opowiadanej historii. Po obejrzeniu filmu w każdym (no, może w prawie każdym) kłębią się emocje i odczucia, które naprawdę trudno opisać. To prawdziwa emocjonalna petarda, w której wszystko kumuluje się, aby na samym końcu wybuchnąć. Idealnym uzupełnieniem jest ścieżka muzyczna, która została odpowiednio dobrana i co najważniejsze - można ją usłyszeć w trakcie filmu, a nie na napisach końcowych, jak to jest w przypadku większości produkcji. Imagine Dragons, Ed Sheeran, X-Ambassadors, Cloves i wielu innych stworzyli niesamowity klimat, dzięki czemu film jest jeszcze lepszy. 

Na pochwałę zasługuje również pani reżyser, dla której film "Zanim się pojawiłeś" był kinowym debiutem. Widać doświadczenie oraz umiejętności.

Mimo ogromu zalet, jest również wada. W filmie zabrakło mi kilku kluczowych momentów z książki, które miały znaczenie dla całej historii. Zdaję sobie sprawę, że nie można przekazać wszystkiego, jednak miejscami czułam niedosyt.

Podsumowanie: Moim zdaniem "Zanim się pojawiłeś" to kawał dobrego filmu i przede wszystkim świetna ekranizacja. Mimo braku kilku znaczących scen oraz powielania schematów, oglądałam z przyjemnością i podobnie jak większość pań w sali kinowej, nie potrafiłam ukryć swojego wzruszenia. Jedno jest pewne - film z pewnością usatysfakcjonuje romantyków, marzycieli oraz wszystkie osoby, które lubią piękne, czasami słodko-gorzkie historie. Dla innych będzie to film pełen emocji, z przesłaniem by chwytać dzień i nie martwić się drobnymi przeszkodami na życiowej drodze.

Oto kilka piosenek z filmu :)

Imagine Dragons - "Not Today"

X-Ambassadors - "Unsteady" (Erich Lee Gravity Remix)

Ed Sheeran - "Photograph"


Zdjęcia: imdb.com
Opis: filmweb.pl
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.