27 września 2016

R. K. Lilley - "Pod samym niebem"

  Autor: R.K. Lilley
  Tytuł: "Pod samym niebem"
  Seria: W przestworzach, t.II
  Liczba stron: 328
  Data premiery: 14 września 2016
  Wydawca: Wydawnictwo Editio

  Bianca powoli dochodzi do siebie. Dzięki Stephanowi staje na nogi, wraca do pracy i spotyka się ze znajomymi, jednak nadal nie wie jak zachować się wobec Jamesa, który nieustannie do niej dzwoni i zasypuje smsami. Dziewczyna jest zagubiona i nie potrafi do końca określić tego, co łączy ją z przystojnym mężczyzną. Sam James nie ułatwia jej zadania i robi wszystko, by zdobyć serce ukochanej. Czy Bianca dojrzeje do tego, by podjąć decyzję? Jak potoczą się ich losy?

R.K. Lilley mieszka w Teksasie z mężem oraz dwoma synami. W przeszłości miała wiele zajęć, jednak żadne nich nie była tak trudna jak wychowanie dzieci. Uwielbia czytać, pisać, podróżować, wędrować oraz… oglądać anime. Na swoim koncie ma kilka serii: „Wild Side”, „Tristan & Danika” oraz „W przestworzach”.

Jak wiecie, do niedawna nie sięgałam po literaturę erotyczną, jednak po powieściach Christiny Lauren wiedziałam, że od czasu do czasu będę sięgać po taką pozycję. Po „Podniebnym locie”, który nie do końca przypadł mi do gustu, postanowiłam sięgnąć po kontynuację licząc na to, że mi się spodoba. Niestety i tym razem się rozczarowałam. Fabuła tak naprawdę niczym się nie różniła od pierwszego tomu. Zarys historii, mnóstwo perwersyjnego seksu – to już było! Druga część nie wniosła nic nowego, a lektura niekiedy po prostu mnie męczyła. 

Bianca i James to bohaterowie, którzy mnie niezwykle irytują. Dawno nie czytałam powieści, w której główna bohaterka by mnie tak denerwowała. Nieustannie jęczy, że nie wie co czuje James, że sama nie wie co wobec niego czuje… Cały czas dramatyzuje, przeprasza, a James jakby mógł, to przychyliłby jej nieba. Natomiast mężczyzna jest niezwykle zaborczy i drażnił mnie. Może wynika to dlatego, że lubię niezależność i nie mogę sobie wyobrazić takiej sytuacji, aby dać się zdominować, wręcz stłamsić, w prawie każdym aspekcie. 

„Pod samym niebem” napisane jest prostym językiem, często wręcz wulgarnym, do którego przyzwyczaiły mnie inne powieści erotyczne. Może dzięki temu czyta się szybko, jednak styl autorki nie do końca do mnie przemawia.

Podsumowanie: „Pod samym niebem” utrzymane jest na podobnym poziomie jak „Podniebny lot”. Brakowało mi czegoś nowego, jakiegoś tchnienia świeżości. Powieść ma w sobie to coś, dzięki czemu nie można jej ot tak odłożyć, dlatego jeżeli poszukujecie lekkiej lektury, przy której się odstresujecie, to powinniście sięgnąć po tę książkę. C

Ocena: 4/10

Za możliwość przeczytania dziękuję Grupie Wydawniczej Helion :)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.