26 maja 2017

Blogerze, co polecasz? #5 - Mama na kartach książki


26 maja - Dzień Matki. O tym święcie nie sposób zapomnieć, a jeżeli umknie nam ta data, to kwiaciarnie, sklepy z upominkami na pewno nam o nim przypomną. W literaturze również często przewija się motyw matki. W końcu kto jak nie ona będzie wspierać dobrą radą, albo interweniować wtedy, gdy dojdzie do wniosku, że jest to konieczne? Jednak jest to jedno z oblicz matki. Co skrywają jeszcze literackie rodzicielki?

Aleksandra z Szarej Kawiarenki

Pamiętnik nastolatki to było moje pierwsze skojarzenie z hasłem przewodnim. Seria opowiada o losach dorastającej dziewczyny, Natalii, i jej relacjach z rodziną oraz znajomymi. Przedstawione relacje na linii matka-córka są jednymi z ważniejszych i jednocześnie nie są idealne – właśnie to mnie w tej książce urzekło. Łatwo przedstawić cudowną matkę, która zawsze wspiera swoje dziecko, poprawia humor i pociesza, gdy coś nie wychodzi, ale nie zawsze tak jest. Matka Natalii jest bardzo wymagająca i trudno jej zrozumieć zwyczajne potknięcia córek, a jednocześnie nie jest nadmiernie demonizowana. Nie ma wątpliwości, że chce jak najlepiej dla swoich dzieci, ale nie zawsze potrafi to okazać, a starania, które podejmuje często nie osiągają właściwego celu. Cenię tę serię, ponieważ pozwala spojrzeć na codzienne problemy z dwóch perspektyw – dorastającej dziewczyny i jej matki – a także zrozumieć podejście obu stron. Pokazuje jak niełatwa jest rola matki oraz jak bardzo bywa niezrozumiana lub niedoceniona. Seria naprawdę bardzo dużo uczy, robiąc to mimochodem, gwarantując dobrą zabawę, ale i przedstawiając wydarzenia oraz konflikty, w których chyba każdy w jakiś sposób się odnajdzie. Czytałam tę książkę dość późno i czytała ją także moja mama, co myślę, że w jakiś sposób pomogło nam wyprostować relacje.


*****


Jestem od kilku lat matką, więc wydawać by się mogło, że z łatwością polecę książkę dla mamy, a jednak okazało się to niemałym problemem... Z jednej strony chciałabym by była to książka, która ma jakąś wartość dla matki, a z drugiej nie jest poradnikiem. Doszłam jednak do wniosku, że tak się nie da, więc opowiem Wam o książce, która mi pozwoliła poczuć się w pełni matką, gdy jeszcze nie miałam dziecka do przytulenia... Mówią oczywiście o książce "Ciężarówką przez 9 miesięcy" Kaz Cooke - już sam tytuł obiecuje ciekawą treść. To książka, która w zabawny, ale również zupełnie serio (i w oparciu o wiedzę medyczną) opisuje każdy kolejny tydzień ciąży. Książka ma również drugą część "Dzieciozmagania" - ale kto mający dzieci miałby czas by ją spokojnie przeczytać?! ;)
Jednak, żeby nie było tak do końca poradnikowo to zaproponuję Wam jeszcze jedną książkę, tym razem dziecko oczami ojca - "Jędrne kaktusy" Wawrzyniec Prusky. Pamiętam początki jego bloga i to jak zabawnie opisywał ich rodzinną codzienność, dlatego i książka znalazła się w moich zbiorach, a mój nieczytający mąż ją przeczytał! Więc najpierw możecie się same pośmiać, a potem podsunąć mężowi na Dzień Ojca ;)
A gdyby śmiechu było Wam mało to polecę Wam jeszcze "Awarię małżeńską" Nataszy Sochy i Magdaleny Witkiewicz - świetny duet! I nawet jeśli masz idealnego męża to jakąś wpadkę na pewno zaliczył ;) więc dwóch tatusiów, którzy nagle zostają ze swoimi dziećmi, bo ich żony lądują w szpitalu cóż... to gwarantuje kłopoty, ale jakie zabawne!!!


*****


Przyznam, że dość często spotykam się z matczynym motywem w literaturze i miałam spory problem, by zdecydować się na wybór tylko jednej książki. Ostatecznie wybrałam powieść Gai Kołodziej „Kalejdoskop wspomnień”, czyli lekturę, z którą rozpoczęłam ten rok kalendarzowy. 

Wskutek tragicznych okoliczności,  Aniela po latach nieobecności wraca do Polski. Śmierć matki wprawia ją w odrętwienie, dziewczyna nie jest w stanie poradzić sobie ze swoimi emocjami. Ciągle wyrzuca sobie, że nie spędziła z ukochaną mamą tyle czasu, ile powinna.  Postawiła na rozwój i karierę, nie potrafiła stawić czoła niespełnionej miłości  przed którą uciekła za granicę i odcięła się od wszystkich. Gdy dochodzi do tragedii, Aniela wraca w swoich wspomnieniach do szczęśliwych lat, nieustannie żałując, że całkowicie zmarnowała ostatnie lata i ograniczyła do minimum kontakty ze swoją rodzicielką. 

Gaja Kołodziej stworzyła powieść, która jest sentymentalną podróżą w głąb psychiki kobiety skrzywdzonej przez los, kobiety, która staje w obliczu wielkiej tragedii i utraconej szansy. Aniela jest kłębkiem nieszczęścia, chociaż właściwie sama sobie swój los zgotowała. Autorka wprawnie przedstawia jej kruchą psychikę. Swoją drogą, główna bohaterka, jak i postaci poboczne, są do bólu prawdziwi, normalni, są tacy, jak każdy z nas, co doprowadza do konkluzji, że taka sytuacja, jaka przydarzyła się Anieli, mogła się przydarzyć każdemu. 

„Kalejdoskop wspomnień” porusza ciężkie i dość niepopularne w literaturze tematy i właśnie z tego względu, mimo dość niewielkiej objętości, nie jest książką, którą da się przeczytać w tzw. niedzielne popołudnie. Jest to lektura pełna refleksji, sentymentu, skupienia na tym, co by było, gdyby, ale też obrazująca, że nawet w najgorszej życiowej sytuacji możemy liczyć na najbliższych, ich wsparcie. 
Podczas takiej lektury warto się zastanowić nad naszymi relacjami z mamą. Czy gdybyśmy znaleźli się na miejscu Anieli też żałowalibyśmy swojego postępowania, odrzucenia rodzicielskiej miłości? Może warto skupić się na tym co jest tu i teraz, by w przyszłości mieć poczucie dobrze wykorzystanego czasu. 


*****

Dziewczynom bardzo dziękuję za przyjęcie zaproszenia :) Wpisałyście się fantastycznie! :)
A Wam jakie tytuły kojarzą się matką? Która literacka mama przypadła Wam do gustu? :)
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.