31 lipca 2017

Podsumowanie miesiąca - lipiec '17


Dopiero co miesiąc się zaczynał, a dzisiaj mamy już 31 lipca... Nie wiem jak Wam, ale ten miesiąc zleciał mi w ekspresowym tempie. Podróże małe i duże, trochę nauki, odpoczynek, a także sporo książek :) Zapraszam na krótkie podsumowanie :)

W lipcu przeczytałam 10 książek:



  • A. M. Chaudiere, A. Caligo - "Na jej rozkazy" - specyficzna powieść erotyczna z wątkiem lesbijek, która nie do końca przypadła mi do gustu [3/10] → recenzja
  • Colson Whitehead - "Kolej podziemna" - kawał dobrej powieści, która jest napisana z takim kunsztem, że czyta się ją fantastycznie. Co prawda zdarzają się nudne momenty, jednak jest ich niewiele [7/10] → recenzja
  • Kirsty Moseley - "Chłopak, który o mnie walczył" - kontynuacja powieści "Chłopak, który chciał zacząć od nowa" (recenzja) okazała się niestety słabsza (przynajmniej w moim odczuciu), a samo zakończenie przewidywalne. Rozczarowałam się, chociaż trzeba przyznać, że niekiedy akcja pędziła w szaleńczym tempie [6/10] → recenzja
  • Rick Yancey - "Piąta fala. Bezkresne morze" - po ponad 3 latach zabrałam się na kontynuację "Piątej fali" (recenzja I tomu → TUTAJ; proszę nie osądzajcie jakości tekstu, to była jedna z pierwszych recenzji na blogu, a jak wiadomo, człowiek uczy się cały czas 😀). Pierwszy tom bardzo mi się spodobał, zwłaszcza kreacja Evana, dlatego po TAKIM zakończeniu musiałam sięgnąć po kolejne części trylogii. Pierwsze kilkadziesiąt stron były nudne i z trudem przez nie przebrnęłam, ale później było już o niebo lepiej! :D [7/10] → recenzja wkrótce
  • Kasie West - "Blisko Ciebie" - najnowsza propozycja od autorki, której powieści po prostu pochłaniam. Chyba najlepsza jej książka, którą do tej pory czytałam! [9/10] → recenzja
  • J.K. Rowling - "Quidditch przez wieki" - dodatek do mojego ulubionego cyklu przeczytałam w oryginale. Czasami miałam trudności, jednak w 80-90% treść była zrozumiała. Chyba najsłabszy z trzech dostępnych dodatków [6/10] → recenzja wkrótce
  • Anna McPartlin - "To, co nas dzieli" - powieść o sile przyjaźni, której głównym zadaniem jest chyba wzruszanie czytelnika. Na mnie niestety aż tak nie zadziałała [6/10] → recenzja
  • Michał Larek - "Furia" - GE-NIAL-NA! Połknęłam ją wracając z Poznania do Rzeszowa i byłam zachwycona. Dosadność jak najbardziej na miejscu i już nie mogę się doczekać kontynuacji! 😍 Premiera już 2 sierpnia, więc gorąco polecam mieć tę książkę na uwadze :) [9/10] → recenzja wkrótce
  • Victoria Aveyard - "Przeklęta korona" - dwie nowelki do cyklu "Czerwona królowa". O ile pierwsza z nich bardzo mi się podobała, to druga była odrobinę nudna... [6/10] → recenzja wkrótce
  • Krystyna Naszkowska - "Wygnani do raju. Szwedzki azyl" - potrzebowałam jakiejś literatury faktu i w oko wpadła mi właśnie ta pozycja. Ciekawa, pokazuje jaką rolę odegrali emigranci z 1968 roku w Szwecji [6,5/10] → recenzja wkrótce

Łącznie przeczytałam 3270 stron, co daje 105,5 strony dziennie. W dodatku zaczęłam trzy książki, które kończę ;)

Hit lipca: Mam dwa typy - "Blisko Ciebie" Kasie West oraz "Furię" Michała Larka. Pierwsza z nich jest lekka i idealna na lato. Dawno nie czytałam tak przyjemnej powieści :) Natomiast pierwszy tom "Dekady" zrobił na mnie ogromne wrażenie. Powieści osadzone w czasach PRL-u i zaraz po nich nie zawsze do mnie przemawiają, jednak "Furia" ma w sobie coś, co sprawiło, że nie mogłam się od niej oderwać. Ja już chcę drugi tom! 😄

Kit miesiąca: "Na jej rozkazy" polskich autorek. Opis zapowiadający lesbijską wersję Greya jest jak najbardziej na miejscu, jednak samo wykonanie nie przemówiło do mnie... Najwyraźniej ani Grey, ani trylogia różana nie jest dla mnie...


Ponadto, na blogu pojawiły się wpisy o:


Poza tym, od 23 lipca do 6 sierpnia na blogu trwa rozdanie, w którym do wygrania jest nowy egzemplarz powieści Kasie West - "Chłopak z innej bajki" (kliknij w foto po więcej info ;))



I to by było na tyle :) A jak Wam minął lipiec? 

30 lipca 2017

Blogerze, co polecasz? #7 - mój przyjacielu!


Każdy z nas ma taką osobę, której ufa, z którą może rozmawiać godzinami i nigdy nie zabraknie wspólnych tematów, na którą zawsze może liczyć... Przyjaciel to ktoś wyjątkowy, a właśnie dzisiaj przypada Międzynarodowy Dzień Przyjaźni :) Temat niezwykle wdzięczny, dlatego dość często przewija się w powieściach. Poprosiłam kilku blogerów do wskazania ulubionej pary przyjaciół lub postaci, z którą chciałyby się zaprzyjaźnić. Jesteście ciekawi, co wskazały blogerki? Sprawdźcie!



Jest mnóstwo książek w których odnajdziemy motyw przyjaźni. Przyjaźń to jedna z najważniejszych relacji w życiu człowieka. Przyjaźń dodaje nam skrzydeł, poszerza horyzonty, wzbudza empatię, a czasem przynosi…miłość. Czy to nie piękna więź?

Przyjaźni uczymy się od dziecka i to w książkach skierowanych do dzieci jest jej najwięcej. Moją ukochaną dziecięcą książką były „Dzieci z Bullerbyn” Astrid Lindgren. Pamiętam, że jako mała dziewczynka zaczytywałam się w niej, czerpałam pomysły do zabaw z własnymi przyjaciółmi i myślę, że jest to jedna z najbardziej wartościowych książek w literaturze dziecięcej, która przenigdy się nie zestarzeje. Przygody gromadki szwedzkich dzieci są najpiękniejszą opowieścią o pierwszej przyjaźni, wolnej od poważnych trosk, szczerej i prostolinijnej.

Jeśli chodzi o literaturę w której zaczytuję się teraz, to zdecydowanie urzekła mnie przyjaźń Kate i Gusa w książce Kim Holden „Promyczek”. Możemy w niej przeczytać jak przyjaźń wzbogaca nasze życie oraz, że dobro przyjaciela powinno zajmować jedną z najwyższych pozycji na liście naszych priorytetów. Ta dwójka udowodniła, że przyjaciel może stać się po prostu rodziną, niewyobrażalnym wsparciem.

Chciałabym wspomnieć o jeszcze jednej książce w której przyjaźń niesie ze sobą fantastyczne wartości. Jest to książka troszkę niedoceniana  „Rosół z kury domowej” Nataszy Sochy. Niesamowita historia o przyjaźni czterech kobiet, które próbują uwolnić się od łatki „kury domowej”, którą przypięli im mężowie, zamieniając swoje żony w służące. Cztery piękne, dojrzałe kobiety wpadają na szalony pomysł i  mocno się wspierają, przez co przewartościowują swoje życie. Bo w przyjaźni jest siła, która sprawia, że można przenosić góry!


*****



Miałam przyjemność przeczytać "Małe życie" Hanyi Yanagihary.
Czterech przyjaciół tuż po ukończeniu studiów przenosi się do Nowego Jorku, aby zacząć nowe, "lepsze" życie. Willem - aspirujący aktor, JB (Jean Baptiste) - utalentowany malarz, Malcolm - sfrustrowany architekt, oraz tajemniczy i wycofany Jude, który jest dla wszystkich oparciem.
"Małe życie" to poruszająca do głębi powieść, o relacjach międzyludzkich, które stają się co raz bardziej pogmatwane za sprawą dumy, sukcesów i uzależnień, a także o życiu w bólu i prawdziwej przyjaźni. Wbrew pozorom nawet w tak małej paczce, jaką tworzyli bohaterowie, istnieje podział na "bliższych i dalszych kolegów". W tym wypadku najlepszymi przyjaciółmi byli JB i Malcolm oraz Willem i Jude.  I właśnie historia tych ostatnich jest taka wyjątkowa. Jak wspomniałam, Willem miał przed sobą wielką karierę, natomiast Jude był kaleką  - zarówno fizycznie jak i psychicznie. Z powodu swojej samotności, braku miłości i bycia niedołężnym mimo młodego wieku, Jude sie okalecza. Rani tym również swojego najlepszego przyjaciela Willem'a, który decyduje się zamieszkać z przyjacielem wbrew jego woli, aby mieć go "na oku". 
I wtedy w wyniku wielu wydarzeń postanawia dać przyjacielowi to, czego najbardziej mu brakowało  - miłość. Do dziś nie jestem pewna, czy faktycznie odkrył, że jest gejem i kocha Jude'a miłością inną niż przyjacielska, czy może zrobił to celowo, właśnie ze względu na troskę o niego. 
Jedno jest pewne  - ich przyjaźń jest przykładem przyjaźni idealnej. 


*****


W czasach szkolnych marzyłam o przyjaźni takiej, jaka łączyła Anię i Dianę z cyklu książek o Ani z Zielonego Wzgórza. Oczywiście, moje szkolne przyjaźnie kwitły, ale cóż… perypetie Ani i Diany to było coś! Pewnie nie jestem pierwszą ani ostatnią osobą – w końcu na losach Ani wychowało się już kilka pokoleń. Jednak z biegiem czasu pojęcie przyjaźni nabiera głębszego wymiaru, gdyż czymś innym jest przyjaźń szkolna, a czymś innym przyjaźń, której trzon stanowi wspólne pokonywanie życiowych barier, zakrętów i przeciwności losu. 

Chcę zwrócić waszą uwagę na twórczość Grażyny Jeromin-Gałuszki, w której powieściach zaczytywałam się przez ostatnie miesiące – były to „Kobiety z Czerwonych Bagien”, „Magnolia”’ „Długie lato w Magnolii”, „Nie zostawiaj mnie”. „Złote nietoperze” i „Złoty sen”. Niedoceniana wcześniej autorka zaskoczyła mnie świetnym stylem, kapitalnymi dialogami oraz wciągającą fabułą. Powieści Jeromin-Gałuszki dotyczą skomplikowanych relacji międzyludzkich i trudnych kobiecych przyjaźni. Co ciekawe, o przyjaźni autorka nie mówi wprost, nie podaje jej na tacy, ale serwuje ją czytelnikowi ukrytą między wersami i dialogami na zupełnie inny temat. Nie spotkamy dysput o przyjaźni, ckliwych zapewnień, wielogodzinnych rozmów. Obserwujemy bohaterki zmagające się z trudnościami dnia codziennego, problemami rodzinnymi, osobistymi, chorobami, miłościami i miłostkami. Bywają zagubione, skonfliktowane, często mają „niejedno” na sumieniu. Są niezwykle barwne i charakterystyczne.



Przyjaźń u Grażyny Jeromin-Gałuszki obserwujemy w procesie stawania się. Nie jest to uczucie „na dobre i na złe”, często zasadza się na konflikcie - i bywa że czytelnik wręcz myśli, iż bohaterki się nie znoszą lub co najwyżej tolerują. Gdybym miała zdefiniować przyjaźń kobiet powołanych do życia przez pisarkę, określiłabym ją jako wzajemne zrozumienie i bycie tuż obok. Przyjaźń bez fajerwerków, za to osadzona głęboko w trudnej codzienności.
Ponieważ powieści autorki wyróżniają się niesamowitym stylem, zachęcam was zapoznania się z jej twórczością. To książki z mądrym życiowym przesłaniem.


*****



Spotkał mnie ogromny zaszczyt! Iwona poprosiła mnie o napisanie posta tematycznego na jej bloga – bardzo dziękuję za docenienie :D Miałam napisać o książce dotyczącej przyjaźni. Początkowo nic sensownego nie przychodziło mi do głowy (oprócz Harry’ego Pottera oczywiście), ale w międzyczasie dostałam do zrecenzowania lipcową premierę – książkę pt. „Piękne złamane serca” Sary Barnard i już wiedziałam, o czym do Was napiszę :)

Caddy i Rosie to dwie najlepsze przyjaciółki. Są nierozłączne praktycznie od zawsze, mimo że od 10 lat uczą się w różnych szkołach i nie widują się na co dzień. Obie mają po 16 lat i powoli wkraczają w dorosłe życie. Dziewczęta różnią się totalnie wszystkim – od usposobienia aż po sposób ubierania. A jednak rozumieją się bez słów i wydawać by się mogło, że nikt i nic nie jest w stanie ich skłócić. Ale czy na pewno…? Caddy jest typową szarą myszką. Jej życie skupia się głównie wokół nauki w prywatnej szkole dla dziewcząt oraz spotkań z Rosie w weekendy. Poza tym nie ma przyjaciół, jedynie kilka koleżanek ze szkoły, z którymi nie utrzymuje bliższego kontaktu. Dziewczyna jest cicha, spokojna i rozważna, nie wyróżnia się i nie lubi być w centrum uwagi. Jej charakter jest skutkiem nadmiernych oczekiwań rodziców wobec córki. Nieważne jak bardzo Caddy się stara, jak dobre ma oceny, jak bardzo angażuje się w życie szkoły – nadal dla jej rodziców jest to za mało, bo przecież mogłaby się bardziej starać i być lepsza, niż jest. Takie zachowanie zawsze pozostawia po sobie bolesne skutki. Caddy jest zastraszona i zakompleksiona, boi się reakcji rodziców na swoje poczynania. Chciałaby zmienić coś w swoim życiu, przestać być bierna i uległa, ale nie wie, jak się do tego zabrać. Marzy jej się Epokowe Wydarzenie – jakiś moment przełomowy, który odmieni jej życie o 180 stopni. Chciałaby również mieć chłopaka, jednak chodząc do szkoły dla dziewcząt ciężko poznać kogoś nowego… Rosie to z kolei bardzo przebojowa dziewczyna. Uczęszcza do zwykłej państwowej szkoły, ma mnóstwo znajomych, chętnie chodzi na imprezy i korzysta z życia, jak tylko się da. Nie zależy jej na świetnych stopniach, choć nie można jej również nazwać nieukiem – do egzaminów i prac zaliczeniowych przygotowuje się bardzo rzetelnie. Ubóstwia Caddy za jej spokój i opanowanie, choć od czasu do czasu próbuje rozruszać swoją przyjaciółkę – zabiera ją ze sobą na imprezy albo na spotkania ze znajomymi. Nie przeszkadza jej różnica charakterów między nią a Caddy, dziewczyny idealnie się uzupełniają i nawet jeśli czasami wyniknie między nimi jakiś konflikt, bardzo szybko potrafią sobie z nim poradzić.

Po wakacjach do klasy Rosie dochodzi nowa dziewczyna – Suzanne, która przeprowadziła się do Brighton z Reading. Suze to istny wulkan energii. Wszędzie jej pełno, jest ubóstwiana przez rówieśników, każdy chce się z nią przyjaźnić. W dodatku jest zjawiskowo piękna, choć wydaje się nie zwracać na to uwagi. Emanuje z niej pewność siebie. Dla wszystkich miła i przyjazna, w bardzo krótkim czasie staje się rozchwytywana. Od razu odnajduje nić porozumienia z Rosie ze względu na podobieństwo charakterów. Rosie jest zachwycona nową znajomą i zaczyna z nią spędzać coraz więcej czasu – poza wspólnymi zajęciami, dziewczyny spotykają się również po szkole i w weekendy. Zapraszają również Caddy, ponieważ Rosie chciałaby spotykać się we trójkę i nikogo nie zaniedbać.



Mimo to Caddy czuje się zaniedbana. Rosie ma nową przyjaciółkę, którą jest absolutnie zafascynowana i mówi tylko o niej. Rodzice nadal mają do niej o wszystko pretensje i oczekują, że nagle stanie się lepszą wersją siebie. Choć pewnie i wtedy nie przestaliby patrzeć na nią krzywo. W dodatku nadal nie poznała żadnego miłego chłopaka, który by się nią zainteresował. 
Caddy w końcu poznaje Suzanne. Dziewczyna faktycznie jest miła i może nawet udałoby im się zaprzyjaźnić, gdyby Caddy nie była tak zazdrosna o Rosie. W dodatku zaczyna dostrzegać mnóstwo szczegółów, które nie pasują do wizerunku beztroskiej i wiecznie roześmianej Suze, a na które nikt wcześniej nie zwrócił uwagi. Zaczyna coś podejrzewać, kiedy ta ucina każdy wątek dotyczący przeszłości. Suze zbywa pytania, zmienia temat, rzuca jakiś żart. A jednak dobry obserwator, taki jak Caddy, potrafi w tych momentach dostrzec cień przemykający jej po twarzy. Zaczyna rozumieć, że dziewczyna nie przeprowadziła się taki kawał drogi bez powodu, jak również nie bez powodu mieszka z ciocią, a nie z rodzicami, choć rodzice żyją i mają się dobrze. Sama Suzanne z czasem zaczyna pokazywać swoje inne oblicze. Z przyjaznej i beztroskiej szesnastolatki staje się osobą coraz bardziej konfliktową i niezrozumiałą. Kłamie, przekręca fakty, wywołuje kłótnie, znika z przypadkowymi chłopakami. Powoli przestaje być najbardziej pożądaną przyjaciółką w szkole, a wtedy zostają jej tylko Rosie i Caddy. Tej drugiej udaje się w końcu poznać szczegóły z przeszłości Suze i to całkowicie zmienia sposób jej postrzegania…

Co takiego wydarzyło się w przeszłości Suze, że przeprowadziła się tak daleko od domu i rodziców, by zamieszkać z ciocią? Jak to na nią wpłynęło i czy będzie potrafiła zacząć życie jeszcze raz w nowym miejscu? Jak w tej sytuacji poradzą sobie jej przyjaciółki – czy będą stały wiernie u jej boku służąc wsparciem, czy będzie musiała radzić sobie na własną rękę?

„Piękne złamane serca” to opowieść o dziewczynach, które stanowiły zgrane trio, choć każda z nich była zupełnie inna. To opowieść o przyjaźni, która ma różne oblicza, zależnie od sytuacji i od charakterów osób, których dotyczy. To również ostrzeżenie, żeby nie oceniać nikogo po pierwszym spotkaniu, ponieważ nigdy nie wiadomo, co go w życiu spotkało i co stara się przed nami ukryć. Niekoniecznie dla własnego widzimisię – czasami dla swojego, a nawet naszego – dobra. Autorka idealnie pokazała nam również, że osoby, które na pierwszy rzut oka idealnie do siebie pasują, na dłuższą metę mogą okazać się totalnie różne i niezdolne do zrozumienia się nawzajem, a z kolei te, o których myśleliśmy, że są z dwóch różnych światów, mogą mieć ze sobą bardzo dużo wspólnego i idealnie się dopełniać. To niesamowicie lekko napisana, a jednocześnie poruszająca ciężkie i ogromnie ważne tematy historia o sile przyjaźni, która może się przejawiać na wiele różnych sposobów. 

Mam nadzieję, że Was zainteresowałam i że sięgnięcie po tę książkę, bo naprawdę warto 😀


*****

Bardzo dziękuję dziewczynom za to, że zgodziły się wziąć udział w tym wpisie! Spisałyście się rewelacyjnie!

*****

W moim przypadku pierwszymi książkami, które przyszły mi na myśl to "Ania z Zielonego Wzgórza", gdzie poznajemy losy przyjaźni Ani i Diany, a także cykl J.K. Rowling, gdzie nieustannie towarzyszymy trójce przyjaciół - Harry'emu, Ronowi i Hermionie. Każdą z tych historii uwielbiam i chętnie do nich wracam. A Wy jaką powieść byście wskazali? 

26 lipca 2017

Anna McPartlin - "To, co nas dzieli"

Czasami przyjaźń wystawiana jest na ogromne próby. Eve Hayes i Lilly Brennan są jak siostry, nie wyobrażają sobie życia bez siebie. Jednak w wakacje poprzedzające pójście do college’u coś się wydarzyło, co zaważyło na ich przyjaźni. Dwadzieścia lat później Eve Hayes, znana projektantka biżuterii, wraca w rodzinne strony, wspominając przeszłość, która była znacznie mniej skomplikowana… Pewnej nocy kobieta zostaje potrącona przez pijanego kierowcę i trafia do szpitala, w którym pracuje Lilly. Stopniowo odżywają wspomnienia o łączącej ich więzi, jednak czy będą one na tyle silne, by pokonać to, co podzieliło przyjaciółki?

Anna McPartlin to irlandzka autorka, która zadebiutowała w 2006 roku powieścią „Pack up the moon”. Nadto, jest autorką komediodramatu telewizyjnego „School Run”, który był nominowany do kilku znaczących nagród. Jej powieści zostały przetłumaczone na język niemiecki, polski i rosyjski.

Przed sięgnięciem po jej najnowszą książkę wydaną w Polsce przeczytałam kilka recenzji jej poprzednich pozycji. Większość z nich była pozytywna, dlatego chciałam jak najszybciej zabrać się za „To, co nas dzieli”. Początkowo nie potrafiłam się wgryźć w historię. Rozdziały rozpoczynają się od listów, które stopniowo naprowadzają czytelnika na to, co zniszczyło więź między Eve i Lilly. Podobnie jak korespondencja, historia przedstawiona jest z perspektywy obu kobiet, które się uzupełniają, dzięki czemu czytelnik otrzymuje pełny wgląd do życia każdej z nich. Byłam zdziwiona, gdy dowiedziałam się, że wypadek, który Anna McPartlin opisała w „To, co nas dzieli” wydarzył się naprawdę i to ona była w nim poszkodowaną. Autorka przemyciła ten wątek z własnego życia i uczyniła go momentem zwrotnym w historii Eve i Lilly. Cała powieść pokazuje przede wszystkim siłę przyjaźni, lecz widoczny jest w niej również wątek matki, typowej kury domowej i  motyw kłamstwa. 

Bohaterki mają diametralnie różne charaktery, jednak mimo tych sprzeczności, więź ich łącząca jest niesamowita. Eve jest bezczelna, wybuchowa, prawdomówna, ceni sobie samodzielność, jednak tym, co najbardziej je doskwiera jest samotność. Tymczasem Lilly od dawna ma rodzinę, która traktuje ją niczym służącą, jest pomiatana, wykorzystywana i mimo tego, że dostrzega beznadziejność swojej sytuacji, gniew dusi w sobie. Każda z nich reprezentuje odmienny model współczesnej kobiety. Nie potrafię powiedzieć, że którąś z nich polubiłam, jedynie współczułam im, że spotkał je taki los.. Nie potrafię sobie wyobrazić co bym zrobiła, gdyby przyjaźń z najbliższą mi osobą rozpadła się w jednej chwili.

Podsumowanie: „To, co nas dzieli” z całą pewnością wzrusza i ukazuje oblicze prawdziwej przyjaźni. Lekki i plastyczny styl sprawił, że lektura powieści zajęła mi zaledwie kilka godzin, gdyż nie mogłam się oderwać od tej historii. Nie znam poprzednich książek Anny McPartlin, ale jeżeli są równie dobre jak ta, to na pewno po nie sięgnę 😉

Autor: Anna McPartlin
Tytuł: "To, co nas dzieli"
Tytuł oryginału: "The Space Between Us"
Tłumaczenie: Małgorzata Hesko-Kołodzińska
Liczba stron: 416
Premiera: 14 czerwca 2017
Wydawca: Wydawnictwo HarperCollins Polska








Dziękuję Wydawnictwu HarperCollins Polska za możliwość przeczytania niniejszej powieści :)

24 lipca 2017

A. M. Chaudiere, Angelina Caligo - "Na jej rozkazy"

Fanny Thacker pracuje dla czasopisma dedykowanego dla miłośników kwiatów. W ramach pracy udaje się do siedziby przedsiębiorstwa Art.F Corporation, której szefem jest Rosalie Lewis – tajemnicza kobieta, która jak mało kto chroni swoją prywatność. Jednym wybrykiem  Fanny zwraca na siebie uwagę w czasie dnia otwartego, dzięki czemu otrzymuje propozycję stażu w firmie Rose. Decyzja ta podyktowana jest nie tylko umiejętnościami dziennikarskimi dziewczyny, ale przede wszystkim „chemią”, która od samego początku łączy obie kobiety. Rosalie robi wszystko, by zbliżyć się do Fanny, jednak dziennikarka nie jest pewna, czy chce nawiązać bliższe relacje z szefową Art.F. Czy bizneswoman uda się przekonać młodą, zbuntowaną kobietę do siebie?

Angelina Caligo i A.M. Chaudiere to para, nie tylko w życiu zawodowym, ale i w prywatnym. A.M. Chaudiere zadebiutowała na polskim rynku wydawniczym powieścią „Niewolnica”, zaś Angelina Caligo wydała tomik poezji „Kobieciara”. „Na jej rozkazy” to wspólne dzieło polskich autorek. 

„Na jej rozkazy” opisywane jest jako lesbijska wersja „Pięćdziesięciu twarzy Greya”. Nie potrafię odnieść się do tego porównania, gdyż nie czytałam książek E.L. James, jednak w trakcie lektury dostrzegałam liczne podobieństwa do ekranizacji tejże powieści.  Akcja rozkręca się bardzo powoli, wyczuwalne są  Wydarzenia poznajemy zarówno z perspektywy Fanny, jak i Rose, które wzajemnie się uzupełniają, dzięki czemu cała historia jest spójna. Pierwsze podobieństwo do trylogii Greya można dostrzec już na początku – Rose to odpowiednik Christiana. To ona jest dominą w tym związku, opiekuje się Fanny, a także ofiaruje wiele prezentów. Fanny zaś, podobnie jak Anastasia rozpoczyna znajomość od przeprowadzenia wywiadu. Od tamtej chwili między kobietami wytwarza się więź, która następnie przekształca się w coś poważniejszego. Ku mojemu zdziwieniu pierwsze sceny erotyczne pojawiły się dopiero w połowie powieści, jednak od tamtego momentu bohaterki przezywały orgazm za orgazmem. Nadto w historii wyczuwalna jest niechęć do mężczyzny, próba ukazania, że nie wszystko zawdzięcza się mężczyźnie. Z jednej strony dobrze, że autorki tak akcentowały samodzielność kobiety, jednak chwilami było to przesadzone… 

W powieści wyeksponowane są dwie główne bohaterki – Fanny i Rose. Pierwsza z nich na pierwszy rzut okaz jest zbuntowana, niepokorna, o czym mają świadczyć jej tatuaże, piercing oraz niecodzienny kolor włosów. Jednak to tylko pozory, gdyż tak naprawdę Fanny jest wrażliwa i czasami łatwowierna. Rose jest przeciwieństwem partnerki. Surowa, zimna, wyrachowana, liczy się dla niej jedynie osiągnięcie zamierzonego celu. Jednak jak wiadomo przeciwieństwa się przyciągają, a obie kobiety się uzupełniają.

Język powieści jest dosadny. Autorki nie stronią od przekleństw i słów, które zwyczajowo pojawiają się w tego typu pozycjach. Irytowały mnie jedynie literówki i niekiedy źle odmienione wyrazy. Styl powieści nie przypadł mi do gustu, przez co przez większą część czasu męczyłam się czytając tę książkę, jednak mam w zwyczaju dokończyć każdą lekturę, nawet tą najgorszą.

Podsumowanie: „Na jej rozkazy” to powieść, która nie przypadnie każdemu do gustu. Jest specyficzna, jednak trzeba przyznać, że takiej pozycji w polskiej literaturze jeszcze nie było i autorki przecierają szlak innym. Podobieństwo do powieści E.L. James jest w dużym stopniu odczuwalne, różnią je tylko niektóre wydarzenia. Jako osoba młoda, lubię od czasu do czasu sięgnąć po tego typu literaturę, jednak nie wiem czy podjęłabym się drugi raz przeczytania tej pozycji… Nie trafiła w mój gust czytelniczy, a powodem nie jest sama treść, lecz bardziej sposób jej przedstawienia. Nawet jeżeli pojawi się kontynuacja, to raczej po nią nie sięgnę.


Autor: A.M. Chaudiere, A. Caligo
Tytuł: "Na jej rozkazy"
Cykl: Trylogia różana, #1
Liczba stron: 272
Premiera: 30 października 2016
Wydawca: Wydawnictwo Czarna Kawa









Serdecznie dziękuję Wydawnictwu Czarna Kawa za możliwość przeczytania niniejszej pozycji.

23 lipca 2017

[KONKURS] Zgarnij "Chłopaka z innej bajki" Kasie West!


Dzisiaj chciałabym Was również zaprosić na rozdanie, z uwagi na to, że już dawno nic nie organizowałam ;) Do wygrania będzie nowy egzemplarz powieści Kasie West - "Chłopak z innej bajki".

Aby wziąć udział w konkursie należy:
1. krótko wyrazić chęć udziału w konkursie.
2. zostać publicznym obserwatorem bloga Ja-Książkoholik.blogspot.com i polubić fanpage na FB: KLIK
3. udostępnić podlinkowany baner na swoim blogu (i/lub) facebooku, Google+.
4. podać adres e-mail, przez który będę mogła skontaktować się ze zwycięzcą :)

Nie jesteście przekonani? Przeczytajcie moją recenzję tejże książki → KLIK.

Regulamin konkursu:
1. Organizatorem konkursu jest autorka bloga Ja - książkoholik.
2. Nagrodą jest 1 nowy egzemplarz książki Kasie West - "Chłopak z innej bajki"
3. Konkurs trwa od 23 lipca do 6 sierpnia br. do godz. 23:59.
4. Zgłoszenia zamieszczać należy pod niniejszym postem.
5. Zwycięzca zostanie wyłoniony w losowaniu.
6. W konkursie mogą brać udział osoby posiadające miejsce zamieszkania na terenie Polski; nie wysyłam nagród za granicę.
7. Wyniki zostaną ogłoszone w ciągu 5 dni od zakończenia się konkursu.
8. Dane do wysyłki należy wysłać w ciągu 3 dni od wyłonienia zwycięzcy na adres: ja.ksiazkoholik93@gmail.com
9. Organizator zobowiązuje się nie udostępniać danych teleadresowych podanych przez zwycięzcę.
10. Zgłoszenie się do konkursu jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu.
11. Konkurs nie podlega przepisom ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr4, poz. 27 z późn. zm.)


Wszystkim życzę powodzenia! :)

Biedronkowe promocje :)

Słońce, piękna pogoda, aż grzech nie wyjść z książką na świeże powietrze 😊 Tymczasem Biedronka po raz kolejny wyciąga rękę do moli książkowych oferując pozycje w jakże przystępnej cenie - 9,99 zł. Ciekawi, co znajdziecie w sklepach? Spójrzcie niżej :)


Coś czuję, że w poniedziałek udam się do jakiegoś sklepu w poszukiwaniu niektórych pozycji, a Wy? :)

22 lipca 2017

Podsumowanie półrocza :)


Dzisiaj zapraszam Was na krótkie podsumowanie mojego czytelnictwa I półrocza 2017 roku. Co prawda nie wyglądało ono tak, jakbym sobie tego życzyła, jednak i tak cieszę się, że udało mi się tyle przeczytać, zwłaszcza, że trochę się działo w tym czasie ;) Nie przedłużając - zapraszam! :)

W okresie styczeń - czerwiec  2017 roku udało mi się przeczytać 38 książek.

Styczeń:

  1. Elle Kennedy - "Podbój" - 8/10
  2. Kasie West - "Chłopak z sąsiedztwa" - 9/10
  3. Magdalena Makarowska - "Dieta uzdrawiająca organizm" - 8/10
  4. Kasie West - "P.S. I like You" - 8/10
  5. Melissa Hill - "W poszukiwaniu szczęścia" - 4/10
  6. K. Bonda, M. Kalicińska, K. Michalak, K. Mirek, N. Socha, M. Warda, M. Witkiewicz - "Cicha 5" - 6/10
Luty:




  1. Kerry Drewery - "Cela 7" - 9/10
  2. Magdalena Makarowska - "Dieta bikini. Fresh, fast, fit" - 7/10
  3. Agnieszka Olejnik - "Dante na tropie" - 6/10
  4. Piotr Chmieliński - "Rowerem po Amazonce" - 9/10
  5. Peadar O'Guilin - "The Call. Wezwanie" - 8/10
  6. Alex Marwood - "Najmroczniejszy sekret" - 6/10
  7. Kasie West - "Chłopak z innej bajki" - 9/10
  8. Anna Dąbrowska - "W rytmie passady" - 8/10
Czerwiec:

Łącznie udało mi się przeczytać 38 książek, co daje 10449 stron, i 57,73 strony na dzień :) Nadto, na blogu ukazało się 82 posty. Od początku roku co miesiąc, poza nowościami i premierami kinowymi zaczęły pojawiać się posty z cyklu "Blogerze, co polecasz?":
#1 - idealna lektura na zimowe wieczory
#2 - ulubiona historia miłosna
#3 - ale twarda babka!
#4 - wyjątkowa książka
#5 - mama na kartach książek
#6 - Akcja: LATO!

To półrocze było dość trudne dla mnie - duże pracy, mało czasu na czytanie, a kolejne zapowiada się bardzo podobnie. Niekiedy odczuwałam ogromną niechęć do pisania i czytania, jednak wtedy przypominam sobie o WAS - o osobach, które zaglądają na mojego bloga :) Każde nowe wyświetlenie motywuje mnie do tego, aby nadal prowadzić stronę :) Dziękuję Wam za to z całego serca! 💗💗💗💗

21 lipca 2017

Piątek z filmem: Tarzan: Legenda (2016)


Tarzan od kilku lat mieszka w Londynie, gdzie jako John Clayton III, Lord Greystoke prowadzi dostatnie życie. Jednak Afryka nie daje o sobie zapomnieć. Mężczyzna powraca na Czarny Ląd jako emisariusz brytyjskiego rządu z misją handlową, jednak nie zdaje sobie sprawy z tego, jak ważną rolę odegra.. Na skutek działań belgijskiego kapitana Leona Roma Tarzan będzie musiał ponownie wrócić na łono natury i stawić czoła grożącemu Afryce niebezpieczeństwu.


Historię Tarzana zna chyba każdy – chłopiec wychowany w dżungli przez małpy, który na skutek spotkania z kolonizatorami zaczyna poznawać świat ludzi. Motyw oklepany, gdyż powstało wiele filmów i animacji, które się na nim opierały. Obraz Davida Yatesa, który w przeszłości był odpowiedzialny za filmy o Harrym Potterze, owiany jest tajemniczością. Trzeba przyznać, że reżyser jak mało który potrafi budować mroczną atmosferę. Sceny ukazujące niezbadane terytorium Czarnego Lądu działają hipnotyzująco (przynajmniej na mnie 😉) – nie mogłam oderwać oczu od scen, zwłaszcza tych, które miały miejsce w dżungli. W porównaniu do poprzednich wersji, czy też animacji, atmosfera jest świetna. Jednakże poza tym aspektem, film wypada dość przeciętnie. 

Początkowo nie mogłam przyzwyczaić się do Alexandra Skarsgarda, który wcielał się w rolę Tarzana. Mimo tego, że jest atrakcyjny i miło było go podziwiać na dużym ekranie, brakowało mi charyzmy i większego zaangażowania z jego strony, przez co kreacja Tarzana nie była do końca przekonująca. Co prawda nie czytałam powieści, dlatego swoje obserwacje opieram głównie na wcześniejszych filmach oraz animacjach, ale nie tylko w głównym bohaterze zaistniały zmiany. Podobnie było z Jane, w którą wcieliła się Margot Robbie, która chwilami przypominała mi bezczelną i pyskatą Harley Quinn z „Legionu samobójców” niżeli delikatną i wrażliwą dziewczynę z europejskiej metropolii.  Samuel L. Jackson i Christoph Waltz dopełniają pulę gwiazd, które można zobaczyć w tej produkcji. Waltz jak zwykle wcielił się w zły charakter, ale po „Bękartach wojny” nie potrafię go sobie wyobrazić w innych rolach :D 


Podsumowanie: „Tarzan: Legenda” to z całą pewnością widowiskowy film, który niejednemu widzowi się spodoba. Jednak jeżeli patrzeć na przedstawioną historię przez pryzmat powieści, to niestety jest ona przeciętna. Spodziewałam się czegoś znacznie lepszego, zwłaszcza, że obsada filmu prezentuje się naprawdę dobrze. Tymczasem poziom trzymał jedynie Waltz. Szkoda, bo sam klimat filmu jest naprawdę świetny! Myślę, że produkcję mogę polecić wszystkim, którzy poszukują czegoś na leniwe niedzielne popołudnie i nie mają większych oczekiwań. 


Reżyseria: David Yates
Scenariusz: Craig Brewer, Adam Cozad
Produkcja: USA
Czas trwania: 1h 49 min.
Premiera: 27 czerwca 2016 (świat); 1 lipca 2016 (Polska)
Muzyka: Rupert Gregson-Williams








Zwiastun:


19 lipca 2017

Kasie West - "Blisko Ciebie"

Prawdopodobnie niejeden mól książkowy wyobrażał sobie sytuację, jakby to było, gdyby został zamknięty w księgarni lub w bibliotece. Cóż… Autumn przeżyła to na własnej skórze. Dziewczyna została zamknięta w zimnej (akcja dzieje się w styczniu) bibliotece, jednak jak się okazuje nie jest sama. Towarzyszy jej Dax, niezwykle tajemniczy nastolatek, o którym Autumn słyszała wiele niepokojących plotek. Czy osoby o tak skrajnie różnych charakterach będą w stanie wytrzymać w swoim towarzystwie 72 godzin, aż do otwarcia gmachu biblioteki?

Kasie West pochodzi ze Stanów Zjednoczonych i jest autorką i mamą na pełny etat. W wolnych chwilach oddaje się swojej największej pasji – wikeboardingowi. Na naszym rodzimym rynku wydawniczym zadebiutowała „Chłopakiem na zastępstwo”, a „Blisko ciebie” to jej piąta książka przełożona na język polski.

Po książki tej autorki mogę sięgać w ciemno. Do tej pory każda, którą przeczytałam była strzałem w dziesiątkę. Trzeba przyznać, że przed rozpoczęciem powieści „Blisko ciebie” miałam pewne oczekiwania. Liczyłam na lekką, przyjemną lekturę, idealną na letnie popołudnie w hamaku. West po raz kolejny mnie nie zawiodła i przedstawiła wciągającą historię Autumn i Daxa, którą pochłonęłam w zaledwie kilka godzin w pociągu. Co prawda fabuła w dużym stopniu była przewidywalna, jednak zdarzały się momenty, że autorka potrafiła mnie zaskoczyć (nie wskażę które, by nie psuć Wam lektury 😉), co oczywiście jest dość dużym plusem. 

-Chciałbyś może zagrać o coś? - zapytałam, patrząc w jego ciemne oczy.
-Ustaliliśmy już, że nic nie masz - odparł.
-Moglibyśmy zagrać o tajemnice. O pytania.

Kasie West ma dar do tworzenia bohaterów, których nie sposób nie lubić. Autumn od samego  początku została ukazana jako bojaźliwa, gadatliwa, towarzyska, wzorowa córka i uczennica, zaś Dax był jej przeciwieństwem – samotny, małomówny, z nieciekawą przeszłością, zdany na samego siebie. Mimo tych różnic, między nimi już na samym początku wytworzyła się pewnego rodzaju chemia, której rozwój miło się obserwowało. Widać jak oboje powoli dorastali do miłości. Zdaję sobie sprawę, że Autumn może wydawać się nieciekawa, niegodna uwagi, zwłaszcza po powyższym opisie, jednak trzeba przyznać, że bohaterka zyskuje w oczach w miarę poznawania jej historii, podobnie jak Dax. Nadto, podobała mi się kreacja Lisy, która była prawdziwą przyjaciółką, taką na dobre i na złe, która szanuje odmienne zdanie bliskiej jej osoby. Jedynym bohaterem, który nie wkupił się w moje łaski był Jeff, stylizowany na komika, który nawet w najmniej odpowiedniej chwili potrafił żartować. 

Podsumowanie: „Blisko ciebie” to kolejna udana powieść Kasie West, od której po prostu nie potrafiłam się oderwać. Mimo, że fabuła była dość przewidywalna, to kreacje bohaterów są tak różnorodne, że niwelują braki w unikalności historii. Bardzo polubiłam Autumn i Daxa, chyba znajdą się na pierwszym miejscu duetów z powieści West. Jeżeli szukacie czegoś lekkiego i przyjemnego na leniwe popołudnie, to „Blisko ciebie” sprawdzi się idealnie, zaś jeżeli znacie już prozę autorki i przypadła Wam do gustu, to wierzcie mi – ta historia Wam się spodoba 😊


Autor: Kasie West
Tytuł: "Blisko ciebie"
Tytuł oryginału: "By Your Side"
Tłumaczenie: Jarosław Irzykowski
Liczba stron: 392
Premiera: 5 lipca 2017
Wydawca: Wydawnictwo Feeria Young

Blisko ciebie [Kasie West]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE





Serdecznie dziękuję Wydawnictwu Feeria za możliwość przeczytania niniejszej powieści :)

18 lipca 2017

Kirsty Moseley - "Chłopak, który o mnie walczył"


Po dość trudnym rozstaniu się z Jamiem, który był wielką miłością Ellie, dziewczyna była przekonana, że w nowym miejscu, u boku nowego mężczyzny na dobre otrząsnęła się z koszmaru, jakim było zerwanie z ukochanym. Jednak w obliczu rodzinnej tragedii Ellie musi opuścić Londyn, gdzie ułożyła sobie życie i wrócić do Nowego Jorku, by wesprzeć najbliższych. Wraz z powrotem do domu wracają wspomnienia, a pierwsze spotkanie z Jamiem twarzą w twarz sprawia, iż dziewczyna nie jest do końca pewna, czy wyleczyła do końca złamane serce. Chłopak, który poprzednio ją zawiódł pokazuje, że tym razem nie zamierza jej stracić.. Nie wie jeszcze, że tym samym sprowadza na Ellie śmiertelne niebezpieczeństwo..

Kirsty Moseley – szczęśliwa żona i matka. Pisaniem interesowała się od dawna, jednak po narodzinach syna natknęła się na amatorskie strony pisarskie. Początkowo jedynie czytałam prace innych, jednak z czasem zaczęła publikować krótkie opowiadania, które spotkały się z pozytywną reakcją czytelników. W 2012 roku wydała samodzielnie pierwszą książkę – „Chłopaka, który zakradał się do mnie przez okno”.

W marcu br. przedstawiłam Wam pierwszą część cyklu „Chłopak, który chciał zacząć od nowa” (o której to możecie przeczytać → TUTAJ). Jej zakończenie było dla mnie dość dużym zaskoczeniem, dlatego chciałam sięgnąć po kontynuację. Gdy wypatrzyłam ją w czerwcowych zapowiedziach wiedziałam, że muszę ją mieć. Tym razem akcja pędzi jak szalona, chwilami czułam się jakbym czytała książkową wersję „Szybkich i wściekłych”, gdyż nie brakuje grup przestępczych, szybkich samochodów, bohaterskich czynów itp. Fabuła całej powieści skupia się na relacji Ellie i Jamiego. Co prawda poboczne wątki istnieją, jednak nie odgrywają one praktycznie żadnej roli w tej powieści (no, może poza jednym) i co jest warte zauważenia – w powieści prawie nie ma scen erotycznych. Byłam tym lekko zaskoczona, gdyż w pierwszej części było ich pełno i spodziewałam się, że tutaj będzie podobnie. Jednakże nawet to nie ratowało fabuły. Od samego początku wiedziałam jak potoczą się losy głównych bohaterów, jedynie zastanawiałam w jaki sposób Autorka to przedstawi. Kolejnym zaskoczeniem było kilka ostatnich rozdziałów – nie spodziewałam się takiego obrotu spraw, ale cieszę się, że wszystko ułożyło się zgodnie z moimi założeniami. Po raz kolejny ciekawym rozwiązaniem okazała się narracja dwutorowa, dzięki której historia Ellie i Jamiego jest kompletna.

Miłość nie wybiera. Gdy znajdziesz osobę, która jest ci pisana, całą reszta przestaje się liczyć i zrobisz dla niej wszystko. 

Podobnie jak w poprzedniej części to Jamie skradł moje serce. W jednej chwili delikatny i czuły, by za chwilę być stanowczy i groźny. Uwielbiam tego bohatera mimo jego przeszłości. Ellie nadal jest nijaka, nie potrafiłam się do niej przekonać. Z jednej strony rozumiałam jej położenie i rozdarcie emocjonalne, jednak brakowało mi w jej kreacji emocji, tych autentycznych emocji. 

Podsumowanie: Miałam pewne oczekiwania względem tej kontynuacji. Nie za duże, jednak były. Niestety „Chłopak, który o mnie walczył” nie spełnił ich. Zabrakło mi tej chemii między mną a powieścią, nie potrafiłam przekonać się do historii, która jest w tak dużym stopniu nierealistyczna. Co prawda książkę czyta się ekspresowo, jednak już teraz wiem, że za kilka tygodni, może miesięcy nie będę pamiętać fabuły, czy bohaterów. Jako letnia lektura sprawdzi się idealnie, jednakże jeżeli liczyliście na coś WOW, to niestety się rozczarujecie.

Autor: Kirsty Moseley
Tytuł: "Chłopak, który o mnie walczył"
Tytuł oryginału: "Worth Fighting For"
Cykl: Fighting to Be Free, #2
Tłumaczenie: Danuta Fryzowska
Liczba stron: 336
Premiera: 14 czerwca 2017
Wydawca: Wydawnictwo HarperCollins Polska

Chłopak, który o mnie walczył [Kirsty Moseley]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE



Dziękuję Wydawnictwu HarperCollins Polska za możliwość przeczytania niniejszej powieści :)

13 lipca 2017

Colson Whitehead - "Kolej podziemna"


Cora jest jednym z niewolników pracujących na plantacji w stanie Georgia, gdzie przemysł bawełniany rozwija się prężnie, co wymaga ogromnego nakładu pracy. Kiedy miała zaledwie kilka lat, jej matka uciekła z plantacji zostawiając ją wśród obcych osób. Tym samym młoda dziewczyna stała się wyrzutkiem. Caesar, jeden z „najnowszych” nabytków właściciela, namawia ją do ucieczki. Gdy w końcu udaje im się umknąc pościgowi i łowcom nagród mogą zacząć nowe życie, tym razem jako wolni ludzie. Jak długo potrwa idylla Cory i Caesara? Czy przeszłość ich dopadnie?

Colson Whitehead to amerykański powieściopisarz, który ma w swoim dorobku sześć książek. Zadebiutował w 1999 roku powieścią „The Intuitionist”, jednak to ostatnia – „Kolej podziemna. Czarna krew Ameryki” okazała się być najbardziej docenioną, gdyż otrzymał za nią National Book Award 2016, Carnegie Medal for Excellence in Fiction oraz Nagrodę Pulitzera za powieść fikcyjną w 2017 roku. Na co dzień pracuje dla redakcji The New York Times Magazine.

Pierwsze, co rzuca się w oczy, to piękne wydanie powieści. Świetna okładka i ogromny plus za twardą oprawę – widać, że wydawnictwo naprawdę przyłożyło się do tej pozycji. Wnętrze jest równie dobre. Colson Whitehead posługuje się słowem z mistrzowską precyzją. W powieści nie sposób znaleźć opisy, czy dialogi, które byłyby zbędne. Wszystko jest na swoim miejscu i tworzy spójną całość. Chociaż powieść przedstawia fikcyjną historię, czytelnik za jej sprawą może przenieść się w czasie i bez trudu wejść w buty Cory. „Kolej podziemna” to kawał dobrej literatury przedstawiającej prawdziwe oblicze niewolnictwa i Ameryki jako kraju niewolników. Ogromnym plusem była również kreacja Cory, która mimo młodego wieku była nieustraszona i walczyła o lepsze jutro. Co prawda podjęła kilka lekkomyślnych decyzji, jednak kto ich nie popełnia? Z zaciekawieniem śledziłam jej losy, gdyż na początku byłam przekonana, że jest jedną z tych słabych, nieustannie jęczących bohaterek, które nie potrafią postawić na swoim. Tymczasem Cora mnie zaskoczyła walecznością oraz hartem ducha. 

Niemniej nie obyło się bez pewnych niedociągnięć. Z trudem przebrnęłam przez początek, który mi się dłużył w nieskończoność i już nie mogłam się doczekać chwili, gdy zacznie się coś dziać, dzięki czemu cała historia nabierze rozpędu. Gdy już tak się stało, nadal czegoś mi brakowało. Początkowo nie bardzo wiedziałam co to może być, jednak później zorientowałam się, że powieść jest praktycznie wyzuta z emocji. Co prawda przedstawia makabryczne traktowanie niewolników itp., jednak przypomina to bardziej relację niżeli opowieść młodej kobiety. Zabrakło mi tych skrajnych odczuć, które powinny mną targać przy lekturze tego typu powieści. Jednak w ostatecznym rozrachunku wady te nie wpłynęły za bardzo na moją ogólną ocenę „Kolei podziemnej”, ponieważ jest to kunsztowna historia stworzona w rozmachem, którego mógłby pozazdrościć niejeden pisarz. 


Podsumowanie: „Kolej podziemna. Czarna krew Ameryki” to trudna pozycja. Traktuje o nieludzkim traktowaniu drugiego człowieka, a także o makabrycznych karach wymierzanym im za błahostki. Mimo, że temat sam w sobie nie należy do najłatwiejszych, należy sięgać po tego typu książki, gdyż przypominają o tym jaki los może zgotować człowiek człowiekowi. Gorąco polecam „Kolej podziemną”!


Autor: Colson Whitehead
Tytuł: "Kolej podziemna. Czarna krew Ameryki"
Tytuł oryginału: "The Underground Railroad"
Tłumaczenie: Rafał Lisowski
Liczba stron: 384
Premiera: 14 czerwca 2017
Wydawca: Wydawnictwo Albatros








Serdecznie dziękuję Wydawnictwu Albatros za możliwość przeczytania niniejszej powieści :)


11 lipca 2017

Książek na półce przybywa... - 3/2017


Koniec czerwca i początek lipca był dla mnie dość stresujący. Obrona, przeprowadzka do domu, formalności na uczelni i fakt, iż miesiąc się kończy jakoś mi umknął. Dlatego dzisiaj chciałabym nadrobić pewne zaległości. Dawno nie prezentowałam swoich nowych nabytków, a wierzcie mi, że w maju i w czerwcu przeszłam sama siebie. Dopiero gdy zaczęłam kompletować wszystko do wpisu dostrzegłam jak dużo książek przywędrowało do mnie. Nie przedłużając, zapraszam na majowo-czerwcowe stosy 😁



Majowe zdobycze (od góry):


  • Piotr Tymiński - "Wołyń. Bez litości" - od Autora,
  • Paulina Świst - "Prokurator" - od Bussiness&Culture i wyd. Akurat,
  • Krzysztof Koziołek - "Góra Synaj" - jw.
  • Cecelia Ahern - "Lirogon" - jw. → recenzja
  • Joanna Szarańska - "Kocha, lubi, szpieguje" i "Nic dwa razy się nie zdarzy" - efekty wymiany na portalu Finta.pl
  • Kasie West - "Chłopak z innej bajki" - od wyd. Feeria → recenzja
  • Alex Marwood - "Najmroczniejszy sekret" - od wyd. Albatros → recenzja
  • Anna Dąbrowska - "W rytmie passady" - od Bookhunter.pl i wyd. Zysk i S-ka → recenzja
  • Beata Majewska - "Konkurs na żonę" - od Bookhunter.pl i wyd. Publicat → recenzja
  • Jojo Moyes - "Dziewczyna, którą kochałeś" - efekt wymiany na LC
  • Ted Chiang - "Historia Twojego życia" - jw.
  • Margaret Atwood - "Opowieść niewiernej" - jw.
  • David Mitchell - "Atlas chmur" - jw.
  • Jordan Belfort - "Wilk z Wall Street" - jw.

Czerwcowe nowości (od góry):


  • Colson Whitehead - "Kolej podziemna" - od wyd. Albatros - recenzja już jutro ;)
  • James Rollins - "Wyłącznik awaryjny" - jw.
  • Magdalena Kołosowska - "Kształt gruszki" - od wyd. Feeria → recenzja
  • Kasie West - "Blisko ciebie" - jw.
  • Sandra Nowaczyk - "Friendzone" - jw.
  • Kirsty Moseley - "Chłopak, który o mnie walczył" - od wyd. HarperCollins Polska
  • Anna McPartlin - "To, co nas dzieli" - jw.
  • Eric Lindstrom - "Do zobaczenia nigdy" - od Bookhunter.pl i wyd. YA!
  • Agata Przybyłek, Natalia Sońska - "Przyjaciółki" - od Autorki;
  • Wojtek Miłoszewski - "Inwazja" - od wyd. W.A.B.
  • Paweł Zgrzebnicki - "Tam, gdzie kończy się świat" - od Bussiness&Culture i wyd. MUZA
  • Artur Urbanowicz - "Gałęziste" - od Autora
  • Liliana Fabisińska - "Śnieżynki" - z biblioteki
  • Huntley Fitzpatrick - "Moje życie obok" - jw.
  • Stephen King - "Bazar złych snów" - jw.
  • Hubert Hender - "Kolejność" - jw.
  • Christian Jurgensen - "Znikasz" - jw.
  • Joanna Jodełka - "Kamyk" - jw.
  • Marisa de Los Santos - "Jedyna" - jw. 


Jak widzicie sporo się tego uzbierało przez dwa miesiące, nie wiem kiedy to wszystko przeczytam... Ale... nie ma rzeczy niemożliwych dla książkoholika! 💪💪💪 Każda z nich będzie idealna na przerwę w nauce do aplikacji :D 

Co czytaliście z powyższych stosów? Od czego polecacie zacząć, a co lepiej odłożyć na bok? 

9 lipca 2017

Magdalena Kołosowska - "Kształt gruszki"


Iga stara się stanąć na nogi po serii porażek. Nie dość, że straciła dobrze płatną pracę, to jeszcze jej narzeczony odszedł od niej, zabierając wszystkie wspólne oszczędności zostawiając ją z niczym. Kobieta nie chce, by ktokolwiek się o tym dowiedział i litował się nad nią, dlatego odsuwa się zarówno od rodziny, jak i przyjaciół. Jednak znajomi nie dają o sobie zapomnieć. Pewnego dnia pod drzwiami jej mieszkania czeka Paweł, przyjaciel od czasów przedszkola. Podczas wspólnego wieczoru Iga wyznaje mu prawdę o niedawnych zdarzeniach w jej życiu, jednak później spotkanie przybiera niespodziewany obrót. Spędzają ze sobą noc, po czym ich kontakt urywa się na kilka lat. Jak Iga z Pawłem zachowają się po kilkuletniej przerwie? Czy ich przyjaźń na tym ucierpiała?

Magdalena Kołosowska – gaduła, niepoprawna optymistka, która nade wszystko ceni sobie dobre książki. „Kształt gruszki” to druga powieść autorki, którą do tej pory przeczytałam. 

Iga, miłość to odpowiedzialność za drugą osobę. Jeśli uważasz, że miłością jest to wszystko, co wymieniłaś, to szukasz romansu. Miłość to nie zawsze motyle w brzuchu i fajerwerki, ale bezinteresowna pomoc, zdolność do poświęceń, całkowita akceptacja i pragnienie szczęścia ukochanej osoby. Niektórzy szukają miłości przez całe życie, ty masz ją podaną na tacy i próbujesz odrzucić.

Po „Trawie bardziej zielonej” (o której możecie przeczytać TUTAJ) wiedziałam, że autorka posiada lekkie pióro i talent do tworzenia ciekawych historii. Podobnie było także w tym przypadku. Już sam tytuł powieści jest dość niecodzienny i dopóki nie przeczytałam cytatu Sapkowskiego nie bardzo wiedziałam jak się ma on do treści powieści. Trzeba przyznać, że to jeden z najciekawszych cytatów, jakie do tej pory słyszałam 😊 Kołosowska zaserwowała czytelnikom historię rodem z amerykańskiej komedii romantycznej, jedynie przystosowała ją do polskich realiów. Tym razem poznajemy urokliwy Kraków. Jako że uwielbiam to miasto, byłam ogromnie zadowolona, że to właśnie tutaj toczy się akcja powieści. Co prawda fabuła jest przewidywalna, już po kilkudziesięciu stronach wiedziałam jaki będzie finał historii, jednak z ciekawością poznawałam losy Igi i Pawła. Nie będę zagłębiać się w szczegóły, ponieważ mogłabym przez przypadek za dużo zdradzić, jednak muszę zaznaczyć, że bardzo spodobał mi się zabieg wprowadzenia tak jakby równoległego świata, który z pewnością dużo wyjaśnia.

Historia opowiada o losach Igi i Pawła, którzy znają się jak przysłowiowe łyse konie, a ich przyjaźń powinna stanowić wzór dla innych (no, z małymi wyjątkami xd ). Trzeba przyznać, że autorka ma talent do tworzenia ciekawych kreacji bohaterów. Każdy z nich jest wyjątkowy, unikalny, nie sposób go pomylić z kimś innym. O ile Iga na początku mnie irytowała tym swoim niezdecydowaniem i podejmowaniem skrajnych decyzji, tak później zyskała w moich oczach. Natomiast Paweł to niemalże mężczyzna idealny. Poza jedną rysą, dał się poznać jako czuły, opiekuńczy, uczuciowy i oddany partner, czego chcieć więcej? Chyba każda z nas marzy o kimś takim 😊

O miłości wiemy niewiele. Z miłością jest jak z gruszką. Gruszka jest słodka i ma kształt. Spróbuj zdefiniować kształt gruszki.

Podsumowanie: Mimo, że na pierwszy rzut oka historia Igi i Pawła może wydawać się banalna i oklepana, nie jest taka. „Kształt gruszki” to powieść o miłości i dojrzewaniu do niej. Im bardziej się zagłębiałam w powieść, dostrzegałam różne odsłony tego uczucia, co potwierdza stwierdzenie, że miłość niejedno ma imię, a granica między przyjaźnią i miłością jest naprawdę cienka. Autorka podkreśla na każdym kroku wartości rodzinne, a także to, że każdy potrzebuje ukochanej osoby u swojego boku. Niezwykle ciepła i przyjemna lektura, dzięki której kilka godzin upłynęło w okamgnieniu. 

Autor: Magdalena Kołosowska
Tytuł: "Kształt gruszki"
Liczba stron: 328
Premiera: 16 czerwca 2017
Wydawca: Wydawnictwo Feeria

Kształt gruszki [Magdalena Kołosowska]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE







Za możliwość przeczytania niniejszej powieści serdecznie dziękuję Wydawnictwu Feeria :)

8 lipca 2017

Podsumowanie miesiąca - czerwiec '17


Niektórzy już zdążyli zapomnieć o czerwcu, a ja dopiero przychodzę do Was z podsumowaniem miesiąca. Był on dla mnie dość trudny, wiele się działo, zwłaszcza na uczelni, ale na szczęście wszystko poszło po mojej myśli.

W czerwcu udało mi się przeczytać jedynie 5 książek:


  • "Życie w stylu vege" Magdaleny Makarowskiej - bardzo ciekawy poradnik, który wyjaśnił mi wiele kwestii związanych z wegetarianizmem [7/10] → recenzja
  • "Grę miłości" Huntley Fitzpatrick  - pierwsza powieść tej autorki, którą udało mi się przeczytać. Mimo przewidywalności historia pokazuje również jak ważna jest rodzina, nie tylko ta, w której się urodziliśmy, lecz ta, którą sami tworzymy [8/10]recenzja
  • "Lirogona" Cecelii Ahern - na początku powieść w ogóle mnie nie wciągnęła. Nie potrafiłam przebrnąć przez pierwszą część, ogromnie się męczyłam, jednak wraz z początkiem drugiej akcja zaczęła być coraz bardziej dynamiczna, dzięki czemu znacznie lepiej się ją czytało [6/10] recenzja
  • "Konkurs na żonę" Beaty Majewskiej - lekka, chwilami do bólu przewidywalna, jednak przeczytałam ją w iście ekspresowym tempie [9/10]recenzja
  • "Kształt gruszki" Magdaleny Kołosowskiej - druga powieść autorki, którą udało mi się przeczytać. Przedstawia proces dojrzewania do głębszych uczuć, a także pokazuje jak niekiedy cienka jest linia między przyjaźnią a miłością [7/10] → recenzja już jutro ;)

Łącznie 1804 strony, co daje nam 60,13 strony na dzień, jednak nie brałam pod uwagę książek, które rozpoczęłam, a nie skończyłam (a było ich aż 3 😉 ).

Hit miesiąca: Bezapelacyjnie króluje "Konkurs na żonę" Beaty Majewskiej. Lekka, przyjemna lektura, która skrywa również słodko-gorzką historię Łucji i Hugona. Już nie mogę się doczekać kontynuacji 💗

Kit miesiąca: Trudno nazwać kitem książkę, która dostała 6/10... Jednak okazała się najsłabszą pozycją, którą przeczytałam w tym miesiącu, a mowa o "Lirogonie" Ahern. Połowa historii w ogóle do mnie nie przemawiała, nie potrafiłam się wgryźć w nią, ale później było już tylko lepiej. Mimo wszystko, wypadła najsłabiej na tle pozostałych pozycji.

Nadto, w tym miesiącu ukazały się wpisy o:
A jak wyglądał Wasz czerwiec? 😄

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.