30 lipca 2017

Blogerze, co polecasz? #7 - mój przyjacielu!


Każdy z nas ma taką osobę, której ufa, z którą może rozmawiać godzinami i nigdy nie zabraknie wspólnych tematów, na którą zawsze może liczyć... Przyjaciel to ktoś wyjątkowy, a właśnie dzisiaj przypada Międzynarodowy Dzień Przyjaźni :) Temat niezwykle wdzięczny, dlatego dość często przewija się w powieściach. Poprosiłam kilku blogerów do wskazania ulubionej pary przyjaciół lub postaci, z którą chciałyby się zaprzyjaźnić. Jesteście ciekawi, co wskazały blogerki? Sprawdźcie!



Jest mnóstwo książek w których odnajdziemy motyw przyjaźni. Przyjaźń to jedna z najważniejszych relacji w życiu człowieka. Przyjaźń dodaje nam skrzydeł, poszerza horyzonty, wzbudza empatię, a czasem przynosi…miłość. Czy to nie piękna więź?

Przyjaźni uczymy się od dziecka i to w książkach skierowanych do dzieci jest jej najwięcej. Moją ukochaną dziecięcą książką były „Dzieci z Bullerbyn” Astrid Lindgren. Pamiętam, że jako mała dziewczynka zaczytywałam się w niej, czerpałam pomysły do zabaw z własnymi przyjaciółmi i myślę, że jest to jedna z najbardziej wartościowych książek w literaturze dziecięcej, która przenigdy się nie zestarzeje. Przygody gromadki szwedzkich dzieci są najpiękniejszą opowieścią o pierwszej przyjaźni, wolnej od poważnych trosk, szczerej i prostolinijnej.

Jeśli chodzi o literaturę w której zaczytuję się teraz, to zdecydowanie urzekła mnie przyjaźń Kate i Gusa w książce Kim Holden „Promyczek”. Możemy w niej przeczytać jak przyjaźń wzbogaca nasze życie oraz, że dobro przyjaciela powinno zajmować jedną z najwyższych pozycji na liście naszych priorytetów. Ta dwójka udowodniła, że przyjaciel może stać się po prostu rodziną, niewyobrażalnym wsparciem.

Chciałabym wspomnieć o jeszcze jednej książce w której przyjaźń niesie ze sobą fantastyczne wartości. Jest to książka troszkę niedoceniana  „Rosół z kury domowej” Nataszy Sochy. Niesamowita historia o przyjaźni czterech kobiet, które próbują uwolnić się od łatki „kury domowej”, którą przypięli im mężowie, zamieniając swoje żony w służące. Cztery piękne, dojrzałe kobiety wpadają na szalony pomysł i  mocno się wspierają, przez co przewartościowują swoje życie. Bo w przyjaźni jest siła, która sprawia, że można przenosić góry!


*****



Miałam przyjemność przeczytać "Małe życie" Hanyi Yanagihary.
Czterech przyjaciół tuż po ukończeniu studiów przenosi się do Nowego Jorku, aby zacząć nowe, "lepsze" życie. Willem - aspirujący aktor, JB (Jean Baptiste) - utalentowany malarz, Malcolm - sfrustrowany architekt, oraz tajemniczy i wycofany Jude, który jest dla wszystkich oparciem.
"Małe życie" to poruszająca do głębi powieść, o relacjach międzyludzkich, które stają się co raz bardziej pogmatwane za sprawą dumy, sukcesów i uzależnień, a także o życiu w bólu i prawdziwej przyjaźni. Wbrew pozorom nawet w tak małej paczce, jaką tworzyli bohaterowie, istnieje podział na "bliższych i dalszych kolegów". W tym wypadku najlepszymi przyjaciółmi byli JB i Malcolm oraz Willem i Jude.  I właśnie historia tych ostatnich jest taka wyjątkowa. Jak wspomniałam, Willem miał przed sobą wielką karierę, natomiast Jude był kaleką  - zarówno fizycznie jak i psychicznie. Z powodu swojej samotności, braku miłości i bycia niedołężnym mimo młodego wieku, Jude sie okalecza. Rani tym również swojego najlepszego przyjaciela Willem'a, który decyduje się zamieszkać z przyjacielem wbrew jego woli, aby mieć go "na oku". 
I wtedy w wyniku wielu wydarzeń postanawia dać przyjacielowi to, czego najbardziej mu brakowało  - miłość. Do dziś nie jestem pewna, czy faktycznie odkrył, że jest gejem i kocha Jude'a miłością inną niż przyjacielska, czy może zrobił to celowo, właśnie ze względu na troskę o niego. 
Jedno jest pewne  - ich przyjaźń jest przykładem przyjaźni idealnej. 


*****


W czasach szkolnych marzyłam o przyjaźni takiej, jaka łączyła Anię i Dianę z cyklu książek o Ani z Zielonego Wzgórza. Oczywiście, moje szkolne przyjaźnie kwitły, ale cóż… perypetie Ani i Diany to było coś! Pewnie nie jestem pierwszą ani ostatnią osobą – w końcu na losach Ani wychowało się już kilka pokoleń. Jednak z biegiem czasu pojęcie przyjaźni nabiera głębszego wymiaru, gdyż czymś innym jest przyjaźń szkolna, a czymś innym przyjaźń, której trzon stanowi wspólne pokonywanie życiowych barier, zakrętów i przeciwności losu. 

Chcę zwrócić waszą uwagę na twórczość Grażyny Jeromin-Gałuszki, w której powieściach zaczytywałam się przez ostatnie miesiące – były to „Kobiety z Czerwonych Bagien”, „Magnolia”’ „Długie lato w Magnolii”, „Nie zostawiaj mnie”. „Złote nietoperze” i „Złoty sen”. Niedoceniana wcześniej autorka zaskoczyła mnie świetnym stylem, kapitalnymi dialogami oraz wciągającą fabułą. Powieści Jeromin-Gałuszki dotyczą skomplikowanych relacji międzyludzkich i trudnych kobiecych przyjaźni. Co ciekawe, o przyjaźni autorka nie mówi wprost, nie podaje jej na tacy, ale serwuje ją czytelnikowi ukrytą między wersami i dialogami na zupełnie inny temat. Nie spotkamy dysput o przyjaźni, ckliwych zapewnień, wielogodzinnych rozmów. Obserwujemy bohaterki zmagające się z trudnościami dnia codziennego, problemami rodzinnymi, osobistymi, chorobami, miłościami i miłostkami. Bywają zagubione, skonfliktowane, często mają „niejedno” na sumieniu. Są niezwykle barwne i charakterystyczne.



Przyjaźń u Grażyny Jeromin-Gałuszki obserwujemy w procesie stawania się. Nie jest to uczucie „na dobre i na złe”, często zasadza się na konflikcie - i bywa że czytelnik wręcz myśli, iż bohaterki się nie znoszą lub co najwyżej tolerują. Gdybym miała zdefiniować przyjaźń kobiet powołanych do życia przez pisarkę, określiłabym ją jako wzajemne zrozumienie i bycie tuż obok. Przyjaźń bez fajerwerków, za to osadzona głęboko w trudnej codzienności.
Ponieważ powieści autorki wyróżniają się niesamowitym stylem, zachęcam was zapoznania się z jej twórczością. To książki z mądrym życiowym przesłaniem.


*****



Spotkał mnie ogromny zaszczyt! Iwona poprosiła mnie o napisanie posta tematycznego na jej bloga – bardzo dziękuję za docenienie :D Miałam napisać o książce dotyczącej przyjaźni. Początkowo nic sensownego nie przychodziło mi do głowy (oprócz Harry’ego Pottera oczywiście), ale w międzyczasie dostałam do zrecenzowania lipcową premierę – książkę pt. „Piękne złamane serca” Sary Barnard i już wiedziałam, o czym do Was napiszę :)

Caddy i Rosie to dwie najlepsze przyjaciółki. Są nierozłączne praktycznie od zawsze, mimo że od 10 lat uczą się w różnych szkołach i nie widują się na co dzień. Obie mają po 16 lat i powoli wkraczają w dorosłe życie. Dziewczęta różnią się totalnie wszystkim – od usposobienia aż po sposób ubierania. A jednak rozumieją się bez słów i wydawać by się mogło, że nikt i nic nie jest w stanie ich skłócić. Ale czy na pewno…? Caddy jest typową szarą myszką. Jej życie skupia się głównie wokół nauki w prywatnej szkole dla dziewcząt oraz spotkań z Rosie w weekendy. Poza tym nie ma przyjaciół, jedynie kilka koleżanek ze szkoły, z którymi nie utrzymuje bliższego kontaktu. Dziewczyna jest cicha, spokojna i rozważna, nie wyróżnia się i nie lubi być w centrum uwagi. Jej charakter jest skutkiem nadmiernych oczekiwań rodziców wobec córki. Nieważne jak bardzo Caddy się stara, jak dobre ma oceny, jak bardzo angażuje się w życie szkoły – nadal dla jej rodziców jest to za mało, bo przecież mogłaby się bardziej starać i być lepsza, niż jest. Takie zachowanie zawsze pozostawia po sobie bolesne skutki. Caddy jest zastraszona i zakompleksiona, boi się reakcji rodziców na swoje poczynania. Chciałaby zmienić coś w swoim życiu, przestać być bierna i uległa, ale nie wie, jak się do tego zabrać. Marzy jej się Epokowe Wydarzenie – jakiś moment przełomowy, który odmieni jej życie o 180 stopni. Chciałaby również mieć chłopaka, jednak chodząc do szkoły dla dziewcząt ciężko poznać kogoś nowego… Rosie to z kolei bardzo przebojowa dziewczyna. Uczęszcza do zwykłej państwowej szkoły, ma mnóstwo znajomych, chętnie chodzi na imprezy i korzysta z życia, jak tylko się da. Nie zależy jej na świetnych stopniach, choć nie można jej również nazwać nieukiem – do egzaminów i prac zaliczeniowych przygotowuje się bardzo rzetelnie. Ubóstwia Caddy za jej spokój i opanowanie, choć od czasu do czasu próbuje rozruszać swoją przyjaciółkę – zabiera ją ze sobą na imprezy albo na spotkania ze znajomymi. Nie przeszkadza jej różnica charakterów między nią a Caddy, dziewczyny idealnie się uzupełniają i nawet jeśli czasami wyniknie między nimi jakiś konflikt, bardzo szybko potrafią sobie z nim poradzić.

Po wakacjach do klasy Rosie dochodzi nowa dziewczyna – Suzanne, która przeprowadziła się do Brighton z Reading. Suze to istny wulkan energii. Wszędzie jej pełno, jest ubóstwiana przez rówieśników, każdy chce się z nią przyjaźnić. W dodatku jest zjawiskowo piękna, choć wydaje się nie zwracać na to uwagi. Emanuje z niej pewność siebie. Dla wszystkich miła i przyjazna, w bardzo krótkim czasie staje się rozchwytywana. Od razu odnajduje nić porozumienia z Rosie ze względu na podobieństwo charakterów. Rosie jest zachwycona nową znajomą i zaczyna z nią spędzać coraz więcej czasu – poza wspólnymi zajęciami, dziewczyny spotykają się również po szkole i w weekendy. Zapraszają również Caddy, ponieważ Rosie chciałaby spotykać się we trójkę i nikogo nie zaniedbać.



Mimo to Caddy czuje się zaniedbana. Rosie ma nową przyjaciółkę, którą jest absolutnie zafascynowana i mówi tylko o niej. Rodzice nadal mają do niej o wszystko pretensje i oczekują, że nagle stanie się lepszą wersją siebie. Choć pewnie i wtedy nie przestaliby patrzeć na nią krzywo. W dodatku nadal nie poznała żadnego miłego chłopaka, który by się nią zainteresował. 
Caddy w końcu poznaje Suzanne. Dziewczyna faktycznie jest miła i może nawet udałoby im się zaprzyjaźnić, gdyby Caddy nie była tak zazdrosna o Rosie. W dodatku zaczyna dostrzegać mnóstwo szczegółów, które nie pasują do wizerunku beztroskiej i wiecznie roześmianej Suze, a na które nikt wcześniej nie zwrócił uwagi. Zaczyna coś podejrzewać, kiedy ta ucina każdy wątek dotyczący przeszłości. Suze zbywa pytania, zmienia temat, rzuca jakiś żart. A jednak dobry obserwator, taki jak Caddy, potrafi w tych momentach dostrzec cień przemykający jej po twarzy. Zaczyna rozumieć, że dziewczyna nie przeprowadziła się taki kawał drogi bez powodu, jak również nie bez powodu mieszka z ciocią, a nie z rodzicami, choć rodzice żyją i mają się dobrze. Sama Suzanne z czasem zaczyna pokazywać swoje inne oblicze. Z przyjaznej i beztroskiej szesnastolatki staje się osobą coraz bardziej konfliktową i niezrozumiałą. Kłamie, przekręca fakty, wywołuje kłótnie, znika z przypadkowymi chłopakami. Powoli przestaje być najbardziej pożądaną przyjaciółką w szkole, a wtedy zostają jej tylko Rosie i Caddy. Tej drugiej udaje się w końcu poznać szczegóły z przeszłości Suze i to całkowicie zmienia sposób jej postrzegania…

Co takiego wydarzyło się w przeszłości Suze, że przeprowadziła się tak daleko od domu i rodziców, by zamieszkać z ciocią? Jak to na nią wpłynęło i czy będzie potrafiła zacząć życie jeszcze raz w nowym miejscu? Jak w tej sytuacji poradzą sobie jej przyjaciółki – czy będą stały wiernie u jej boku służąc wsparciem, czy będzie musiała radzić sobie na własną rękę?

„Piękne złamane serca” to opowieść o dziewczynach, które stanowiły zgrane trio, choć każda z nich była zupełnie inna. To opowieść o przyjaźni, która ma różne oblicza, zależnie od sytuacji i od charakterów osób, których dotyczy. To również ostrzeżenie, żeby nie oceniać nikogo po pierwszym spotkaniu, ponieważ nigdy nie wiadomo, co go w życiu spotkało i co stara się przed nami ukryć. Niekoniecznie dla własnego widzimisię – czasami dla swojego, a nawet naszego – dobra. Autorka idealnie pokazała nam również, że osoby, które na pierwszy rzut oka idealnie do siebie pasują, na dłuższą metę mogą okazać się totalnie różne i niezdolne do zrozumienia się nawzajem, a z kolei te, o których myśleliśmy, że są z dwóch różnych światów, mogą mieć ze sobą bardzo dużo wspólnego i idealnie się dopełniać. To niesamowicie lekko napisana, a jednocześnie poruszająca ciężkie i ogromnie ważne tematy historia o sile przyjaźni, która może się przejawiać na wiele różnych sposobów. 

Mam nadzieję, że Was zainteresowałam i że sięgnięcie po tę książkę, bo naprawdę warto 😀


*****

Bardzo dziękuję dziewczynom za to, że zgodziły się wziąć udział w tym wpisie! Spisałyście się rewelacyjnie!

*****

W moim przypadku pierwszymi książkami, które przyszły mi na myśl to "Ania z Zielonego Wzgórza", gdzie poznajemy losy przyjaźni Ani i Diany, a także cykl J.K. Rowling, gdzie nieustannie towarzyszymy trójce przyjaciół - Harry'emu, Ronowi i Hermionie. Każdą z tych historii uwielbiam i chętnie do nich wracam. A Wy jaką powieść byście wskazali? 
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.