13 lipca 2017

Colson Whitehead - "Kolej podziemna"


Cora jest jednym z niewolników pracujących na plantacji w stanie Georgia, gdzie przemysł bawełniany rozwija się prężnie, co wymaga ogromnego nakładu pracy. Kiedy miała zaledwie kilka lat, jej matka uciekła z plantacji zostawiając ją wśród obcych osób. Tym samym młoda dziewczyna stała się wyrzutkiem. Caesar, jeden z „najnowszych” nabytków właściciela, namawia ją do ucieczki. Gdy w końcu udaje im się umknąc pościgowi i łowcom nagród mogą zacząć nowe życie, tym razem jako wolni ludzie. Jak długo potrwa idylla Cory i Caesara? Czy przeszłość ich dopadnie?

Colson Whitehead to amerykański powieściopisarz, który ma w swoim dorobku sześć książek. Zadebiutował w 1999 roku powieścią „The Intuitionist”, jednak to ostatnia – „Kolej podziemna. Czarna krew Ameryki” okazała się być najbardziej docenioną, gdyż otrzymał za nią National Book Award 2016, Carnegie Medal for Excellence in Fiction oraz Nagrodę Pulitzera za powieść fikcyjną w 2017 roku. Na co dzień pracuje dla redakcji The New York Times Magazine.

Pierwsze, co rzuca się w oczy, to piękne wydanie powieści. Świetna okładka i ogromny plus za twardą oprawę – widać, że wydawnictwo naprawdę przyłożyło się do tej pozycji. Wnętrze jest równie dobre. Colson Whitehead posługuje się słowem z mistrzowską precyzją. W powieści nie sposób znaleźć opisy, czy dialogi, które byłyby zbędne. Wszystko jest na swoim miejscu i tworzy spójną całość. Chociaż powieść przedstawia fikcyjną historię, czytelnik za jej sprawą może przenieść się w czasie i bez trudu wejść w buty Cory. „Kolej podziemna” to kawał dobrej literatury przedstawiającej prawdziwe oblicze niewolnictwa i Ameryki jako kraju niewolników. Ogromnym plusem była również kreacja Cory, która mimo młodego wieku była nieustraszona i walczyła o lepsze jutro. Co prawda podjęła kilka lekkomyślnych decyzji, jednak kto ich nie popełnia? Z zaciekawieniem śledziłam jej losy, gdyż na początku byłam przekonana, że jest jedną z tych słabych, nieustannie jęczących bohaterek, które nie potrafią postawić na swoim. Tymczasem Cora mnie zaskoczyła walecznością oraz hartem ducha. 

Niemniej nie obyło się bez pewnych niedociągnięć. Z trudem przebrnęłam przez początek, który mi się dłużył w nieskończoność i już nie mogłam się doczekać chwili, gdy zacznie się coś dziać, dzięki czemu cała historia nabierze rozpędu. Gdy już tak się stało, nadal czegoś mi brakowało. Początkowo nie bardzo wiedziałam co to może być, jednak później zorientowałam się, że powieść jest praktycznie wyzuta z emocji. Co prawda przedstawia makabryczne traktowanie niewolników itp., jednak przypomina to bardziej relację niżeli opowieść młodej kobiety. Zabrakło mi tych skrajnych odczuć, które powinny mną targać przy lekturze tego typu powieści. Jednak w ostatecznym rozrachunku wady te nie wpłynęły za bardzo na moją ogólną ocenę „Kolei podziemnej”, ponieważ jest to kunsztowna historia stworzona w rozmachem, którego mógłby pozazdrościć niejeden pisarz. 


Podsumowanie: „Kolej podziemna. Czarna krew Ameryki” to trudna pozycja. Traktuje o nieludzkim traktowaniu drugiego człowieka, a także o makabrycznych karach wymierzanym im za błahostki. Mimo, że temat sam w sobie nie należy do najłatwiejszych, należy sięgać po tego typu książki, gdyż przypominają o tym jaki los może zgotować człowiek człowiekowi. Gorąco polecam „Kolej podziemną”!


Autor: Colson Whitehead
Tytuł: "Kolej podziemna. Czarna krew Ameryki"
Tytuł oryginału: "The Underground Railroad"
Tłumaczenie: Rafał Lisowski
Liczba stron: 384
Premiera: 14 czerwca 2017
Wydawca: Wydawnictwo Albatros








Serdecznie dziękuję Wydawnictwu Albatros za możliwość przeczytania niniejszej powieści :)


Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.