4 września 2017

Blogerze, co polecasz? #9 - czytamy lektury! :)


Dwumiesięczne wakacje dobiegły końca. Dzisiaj uczniowie przekroczyli po raz pierwszy w tym roku szkolnym progi swoich szkół, a już jutro rozpoczną się lekcje. Co prawda od dłuższego czasu nie chodzę do szkoły, jednak jednym z moich ulubionych przedmiotów był język polski, zwłaszcza w gimnazjum. Wtedy miałam do czynienia z najbardziej rozmaitymi gatunkami i z radością czytałam każdą zadaną lekturę, nawet "Krzyżaków" ;) Jednak obecnie listy obowiązkowych lektur nieustannie ulegają zmianom. Pojawiają się na nich książki współczesne, jednak naszła mnie ostatnio refleksja, że niektóre z nich nic sobą nie reprezentują i nie do końca rozumiem dlaczego w ogóle znalazły się na takowych listach. Korzystając z okazji poprosiłam kilka blogerek o podzielenie się tytułem/tytułami książek, które ich zdaniem powinny pojawić się w kanonie lektur. Oto one:



Gdy jesteśmy w gimnazjum, osiągamy ten wiek, kiedy wszystko staje się dla nas trochę bez sensu – niby nadal czujemy się jak dzieci, a tutaj już powoli wkraczamy w dorosłość (sama przynajmniej tak się czułam wieki temu!). Lektury, które ja musiałam poznawać będąc w gimnazjum były dla mnie mówiąc krótko strasznie nudne (o niektórych powiedziałabym też, że mało wartościowe), a czy nie lepiej byłoby przedstawiać młodym ludziom powieści, które nie dość, że by go zaciekawiły, wprawiły nie raz o ataki śmiechu, to przede wszystkim nauczyły o tym, co było kiedyś – nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie! Osobiście jestem przekonana, że wówczas chętniej zagłębiano by się w lekturach szkolnych, a młodych ludzi skłaniano by przede wszystkim do refleksji.

Idąc za tym tokiem myślenia uważam, że jedną z książek, która powinna znaleźć się w kanonie lektur gimnazjalnych jest książka Kathryn Stockett "Służące". Dla tych, którzy jeszcze nie mieli okazji zapoznać się z tą powieścią powiem, że w "Służących" możemy poznać całkiem nie tak dawną Amerykę, która musiała zmagać się z segregacją rasową i strasznym traktowaniem czarnych ludzi przez białych. Owszem temat jest wszystkim znany, w końcu powstało o tym całkiem sporo filmów i książek, jednak jest jedna rzecz, która moim zdaniem wyróżnia tą powieść na tle wszystkich innych, co sprawia, że właśnie zdecydowałam się na przedstawienie tejże książki. Chodzi o to, że "Służące" poruszają ważne tematy, ale z humorem. Oczywiście nie mam tutaj na myśli tego, że humor staje się ważniejszy, niż główny temat książki, jednak historia została napisana po prostu w ludzki sposób. Historię możemy poznawać z perspektywy różnych kobiet – i tytułowych służących i białej kobiety. Towarzyszymy im w wielu codziennych sytuacjach, a to sprawia, że widzimy je nie tylko w chwilach załamania, ale również w tych radosnych i przezabawnych momentach.

Takie książki należy poznawać, a gdy jeszcze przedstawione są w tak przyjemny dla czytelnika sposób, jest to jeszcze większym plusem. 


*****



Pamiętacie przerabianą w szkole prawdopodobnie przez wszystkich ,,Opowieść Wigilijną’’? Gdy byłam młodsza, nie do końca rozumiałam jej sens i przesłanie, lecz jakiś czas później doszłam do wniosku, iż Charles Dickens stworzył coś naprawdę bardzo dobrego. Podczas czytania ,,Diabelskich Maszyn’’ Cassandry Clare natknęłam się na sporo wzmianek odnośnie innej powieści tego autora, która była tam niejednokrotnie wychwalana. Tak więc wiedziona gustem mojej ulubionej pisarki postanowiłam sięgnąć po ,,Opowieść o Dwóch Miastach’’ i wierzcie mi, byłby to świetny materiał na lekturę szkoły ponadgimnazjalnej!

Przede wszystkim książka ma wydźwięk historyczny, jakim jest w tym przypadku Rewolucja francuska, nadająca jej ciężki w zrozumieniu i obiorze charakter dla współczesnych czytelników. Mamy tutaj dokładny opis stanu gospodarczo-społecznego Londynu oraz Paryża tamtejszej epoki, który nie szczędzi nam szczegółów brutalnej rzeczywistości XVIII w. Te elementy na pewno spodobałyby się naszym nauczycielom, lecz co w takim razie zyskujemy dzięki tej powieści my? Wszelkie opisy, rozmyślania bohaterów czy ich wzajemne dialogi są naszpikowane mocą wielkich słów wypływających z każdej kolejnej strony. Można wielokrotnie czytać dane fragmenty, na nowo analizując ich znaczenie i odkrywając coraz to bardziej intrygujące rzeczy, które są pod nimi ukryte. To piękna, niebanalna opowieść, podczas której będziemy musieli z uwagą śledzić cały tekst, by w pełni go zrozumieć. Dickens pokazuje nam świetność swojego warsztatu pisarskiego, odsłaniając równocześnie realia XVIII-wiecznego Londynu i Paryża, które z pewnością na długo nie dadzą o sobie zapomnieć. Jednak co najważniejsze, interpretacja książki pozostaje różna w zależności od tego, kto ją czyta. Jest to zatem jedna z tych pozycji, po którą można sięgnąć ponownie za kilka lat, by przekonać się, jak wówczas wypadnie w naszych oczach. A czy przypadkiem nie szukamy właśnie takich lektur, które będziemy mogli odkrywać stopniowo, wracając do nich na przestrzeni różnych okresów naszego życia?


*****


Iza z Pozycji Obowiązkowych :)

Lektury szkolne to trudny temat. Tak naprawdę sam przymus przeczytania czegoś może sprawić, że dana książka, choćby nie wiem jak dobra, obrzydnie nam. Dlatego do kanonu powinny wchodzić powieści, które porywają – uczą, ale jednocześnie bawią, przenoszą do innego świata i sprawiają, że chce się sięgnąć po jeszcze.
Co więc polecam? No cóż, nie będzie żadnej martyrologii. Sienkiewicz, Różewicz, Słowacki  - to będzie zawsze, wiadomo. Ale co poza tym? Co przyciągnie młodzież do książek i przygotuje ją do dorosłego życia? Oto moje propozycje:

„Kroniki Jakuba Wędrowycza”, Andrzej Pilipiuk
„Chłopów” Reymonta znać oczywiście warto, ale prawdziwa współczesna polska wieś, to właśnie Jakub. Ni to menel, ni filozof, no ale na pewno najlepszy egzorcysta w Polsce. Za flaszkę wypędzi z domu duchy, zabije wampira, wybuduje maszynę przenoszącą w czasie. A wszystko zrobi w taki sposób, że będziesz tarzać się ze śmiechu. To geniusz i dziwak, drugiego takiego ze świecą szukać.  Jedno jest pewne – po przeczytaniu pierwszej części, każdy uczeń sam z siebie na pewno chętnie sięgnie po następne. A o to właśnie chodzi, czyż nie?

„Sztuka kochania”, Michalina Wisłocka
Powiedzmy sobie otwarcie – szkoła ponadgimnazjalna to czas pierwszych miłości, mniej lub bardziej śmiałych wprawek do życia erotycznego. Jedni porozmawiają o tym z rodzicami, inni z kolegami, jeszcze inni zamkną się w sobie i nie będą chcieli zwierzać się nikomu ani tym bardziej o nic pytać. A trzeba – to czas kiedy zmienia się ciało i pojawiają się nieznane dotąd emocje. Odpowiednia lektura i rozmowa może wpłynąć pozytywnie na całe przyszłe życie seksualne. Dlatego dodaję tę książkę do swojej listy – ja na pewno podrzucę ją synom kiedy będą nastolatkami.

„Diabeł ubiera się u Prady”, Lauren Weisberger
Dlaczego? Bo każdy młody człowiek, choćby nie wiem jak inteligentny i ambitny, powinien na początku swojej drogi zawodowej nauczyć się pokory. Nie od razu dostaniesz do ręki 10 tysięcy miesięcznie, nie od razu zasiądziesz w gabinecie prezesa. A przynajmniej, dla własnego dobra – nie powinieneś. Widziałam wiele przypadków moich kolegów, którzy zwabieni wysokim stanowiskiem zaraz po studiach nie poradzili sobie z wodą sodową. Warto przed wyborem swojej przyszłej drogi zawodowej zastanowić się, czy wolisz mieć czy być. A ta książka w tym pomoże.


Jestem pewna, że te książki nigdy nie pojawią się w kanonie lektur szkolnych – zupełnie nie pasują do schematu. Ale nic nie stoi na przeszkodzie, abyś sięgnął po nie w wolnym czasie, prawda? Gorąco polecam. 


*****



Każda z książek znajdujących się w kanonie lektur ponadgimnazjalnych była na swój sposób wyjątkowa. Chociaż teksty te często nie pokrywają się z literackim gustem uczniów, można było wynieść wiele z ich treści, lecz niestety czasem ta wiedza przydawała się jedynie na egzaminie dojrzałości. W związku z tym listę lektur w szkołach ponadgimnazjalnych poszerzyłabym o dwie, moim zdaniem wartościowe pozycje.

Z licealnych lekcji języka polskiego pamiętam, że spora liczba godzin była poświęcona literaturze wojennej. Niezwykle ważne jest, by pamiętać o wydarzeniach dotyczących II wojny światowej, jednak warto też mieć świadomość, że i współcześnie w wielu miejscach na świecie nie ma pokoju. Jedną z książek, w której mamy okazję poznać realia wojny jest „Chłopiec z Aleppo, który namalował wojnę”. Jest to nie tylko pozycja pouczająca, ale także wstrząsająca i wzruszająca, gdyż narratorem jest czternastoletni chłopiec. Powieść ta ma szansę zarówno uświadomić młodzież o sytuacji w Syrii, jak i pokazać, że książki mogą wywoływać wiele emocji. Nie brakuje tu też wątków pobocznych, takich jak śmierć, cierpnie, sztuka czy relacje rodzinne, które z pewnością przydadzą się na maturalnej rozprawce.

Młodzież wynosi z domu różne wzorce – nieraz nie są one dobre. Brakuje im empatii i szacunku do innych, stąd moja druga propozycja być może chociaż trochę pomogłaby im zrozumieć drugiego człowieka, zwłaszcza tego, który się od nich różni. Mówię tu o książce „Chce się żyć” Macieja Pieprzycy. Pozycja ta dzięki pierwszoosobowej narracji głównego bohatera pozwoli spojrzeć czytelnikom na świat oczami osoby z porażeniem mózgowym, a tym samym dowiedzieć się, jak taka osoba się czuje, co myśli, jak traktowana jest przez innych. To także możliwość przeczytania biografii, bo warto pamiętać, że książka ta jest wzorowana na prawdziwej historii.


*****



W tej kwestii nie ma co owijać w bawełnę - lektury nie są popularne wśród uczniów. Bo za długie, ciężko napisane, generalnie nudne i be. Osobiście uważam, że do spisu szkolnych lektur przydałoby się tchnąć trochę świeżości - by wśród klasyków miejsce znalazły również nowe (lub nie)  powieści.

Jedną z książek która według mnie powinna trafić do spisu jest "Charlie". To wzruszająca i prawdziwa historia o dorastaniu. Porusza trudne tematy i problemy które dotyczą młodych ludzi - dlatego sądzę, że jej lektura mogłaby skłonić wielu do przemyśleń.

"Wszystkie jasne miejsca" Jennifer Niven to opowieść o stracie, depresji i pierwszych romantycznych doświadczeniach - piękna i absolutnie warta uwagi.

Trzecią  książką o której dzisiaj napiszę są..."Igrzyska Śmierci". Nie tak dawno na tę historię panował ogromny hype - moim zdaniem niebezpodstawny. Tak, ta historia jest brutalna - ale otwiera oczy na wiele spraw i moim zdaniem, warto odkryć jej drugie dno.

Na koniec coś starszego - "Portret Doriana Graya". Absolutnie wspaniała opowieść Oscar'a Wilde'a - o ludzkiej moralności, jej braku i konsekwencjach działań, napędzanych mrocznymi żądzami. Powieść wciąga i stanowi skarbnicę mądrości - z którą warto się zapoznać.


*****

Asia :)

Kanon lektur szkolnych. Odwieczne źródło sporu pomiędzy wybitnymi znawcami i sympatykami literatury. Czy stawiać na klasykę, czy cieszyć się, że młodzi ludzie cokolwiek czytają? Jak pogodzić tak skrajnie różne stanowiska i czy faktycznie wykluczają się one?

Pamiętam ze swoich szkolnych lat, choć nie było to wczoraj, ani nawet przedwczoraj, że najbardziej spodobały się nam, wtedy licealistom, teksty współczesne. Doskonale pamiętam, że jedną z pierwszych książek, jakie nam zaproponowano była “Panna Nikt” Tomka Tryzny. To zdumienie, poruszenie, niedopowiedzenia. Co tu kryć, pozycja zrobiła na nas piorunujące wrażenie. I choć dziś nie sięgnęłabym po nią w pierwszej kolejności, czyż nie o te emocje warto się bić?

Gdybym miała wskazać jedną, wybrana książkę, o której śmiało powiedziałbym: tak, to jest coś o czym warto rozmawiać z uczniami, nie potrafiłabym. Rynek księgarski jest tak bogaty, że dokonanie wyboru tego jedynego tytułu graniczy z cudem. Nie oznacza to jednak, że nie zachęcam uczniów do sięgania po wydawnictwa “spoza listy”. Chętnie przemycam “Kłamcę” Kuby Ćwieka (choćby we fragmentach, przy okazji omawiania mitologii, nie tylko greckiej), nakłaniam do poznania twórczości Kasi Bondy (w ramach lokalnego patriotyzmu polecam szczególnie "Lampiony"). 

Ostatnimi dniami chwyciły mnie jednak za serce powieści Olgi Rudnickiej z cyklu “Natalie”. Lekkie kryminały w stylu mistrzyni Chmielewskiej. Sądzę, że każdy z trzech tomów stanowi idealne pole do działań edukacyjnych. Ogromna zaletą tych pozycji jest nie tylko ciekawie skonstruowana fabuła, ale również zmyślnie poprowadzona narracja. Nie jedne zajęcia o komunikacji językowej można by było poprowadzić czerpiąc garściami z dialogów bohaterek. Autorka fantastycznie ukazuje jak niedoskonałe może być przekazywanie prostych informacji, gdy zaburzony zostanie któryś z czynników. 

I tego właśnie oczekuję od dobrej książki. Możliwości analizy nie tylko pod względem kunsztu pisarskiego, ale również sprawności językowej, dzięki której możliwe jest prowadzenie dialogu o utworze na wielu płaszczyznach. A przecież wiadomo, że nic nie istnieje w próżni, więc im więcej tematów do dyskusji, tym lepiej. Nie tylko z punktu widzenia polonisty, który musi omówić dzieło na zajęciach.


*****

Nie ukrywam, że niektóre pozycje mnie zaskoczyły, ale większość z nich z chęcią bym przeczytała gdyby polonistka nam je poleciła :) Dziewczyny, bardzo dziękuję, że zgodziłyście się wziąć udział w tym wpisie :*

A teraz mam do Was pytanie - jakie książki Wy byście dopisali do listy lektur? :)
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.