11 listopada 2017

Blogerze, co polecasz? #11 - Dobre, bo polskie


11 listopada do wyjątkowy dzień dla Polaków. Każda rocznica odzyskania niepodległości jest obchodzona hucznie, by upamiętnić walkę dzielnych żołnierzy i cywili, dlatego dzisiaj króluje literatura polska. Trzy blogerki - Monika, Asia i Magda - przedstawią swoje ulubione polskie powieści. Jesteście ciekawi ich typów? Spójrzcie poniżej!


Bardzo dziękuję Iwonie za zaproszenie do tego wpisu, uważam to za fajną zabawę, a Wam mam nadzieję, że spodobają się nasze wybory. Oczywiście ciężko było mi wybrać tę jedną ulubioną polską powieść, więc przy podejmowaniu decyzji kierowałam się kilkoma rzeczami, o których przeczytacie poniżej.

O twórczości Magdaleny Witkiewicz słyszałam same pozytywne opinie i nie dawno przyszedł czas, że chciałam sobie sama wyrobić zdanie. Mój wybór padł na „Ósmy cud świata” i jest to pierwsza książka, którą Wam polecam w dzisiejszym wpisie. Główną bohaterką jest prawie czterdziestoletnia Anna, która spełnia się zawodowo i bardzo lubi swoją pracę. Jednak w życiu osobistym nie wiedzie jej się tak pomyślnie. Podczas, gdy jej koleżanki mają mężów i dzieci, ona czuje się samotna, ponieważ tkwi w toksycznej oraz skomplikowanej relacji. Postanawia wszystko przemyśleć i wyrusza w podróż do Wietnamu, z którego wraca zupełnie odmieniona. Autorka niewątpliwie posiada talent, bo potrzeba dużych umiejętności, aby ze schematycznej historii stworzyć coś, co będzie się czytało jednym tchem. „Ósmy cud świata” to książka o samotności, spełnianiu marzeń, poszukiwaniach szczęścia i drugiej połówki, oraz o tym, że sukcesy zawodowe nie dają pełni szczęścia. Ta lektura jest niezwykle piękna, lekka, a przy tym bardzo ciepła i pozytywna. I to właśnie dzięki temu optymizmowi uważam, że to bardzo dobry wybór, szczególnie teraz na długie jesienne wieczory, kiedy za oknem jest szaro i przygnębiająco.

Kolejne dwie pozycje wybrałam z myślą o zbliżającym się Bożym Narodzeniu – ja zawsze z wyprzedzeniem myślę zarówno o prezentach jak i o innych organizacyjnych sprawach z tym związanych, więc dla mnie jest to idealna pora na czytanie książek, które otulą nas magią Świąt i wprowadzą już w ten cudowny nastrój :) Pierwsza to „Anioł do wynajęcia” Magdaleny Kordel, w której poznajemy losy Michaliny. Jest ona młodą kobietą, która zostaje bez dachu nad głową oraz bez środków do życia. Jednak pewnego dnia na jej drodze pojawia się ktoś, kto staje się jej aniołem i chce pomóc. Druga to „Biuro przesyłek niedoręczonych” Nataszy Sochy. Zuzanna zatrudnia się w Biurze Przesyłek Niedoręczonych i kiedy pewnego dnia odkrywa, że co roku od ponad 30 lat listy nie docierają do pewnej osoby, robi wszystko, aby odszukać ich adresata. Te dwie lektury to dla mnie takie ciepłe historie, które w mroźne wieczory rozgrzeją nasze serca. Są lekkie, a przy tym pokazują najważniejsze wartości, o jakich nigdy nie powinniśmy zapominać.
Bardzo podobały mi się opisane przeze mnie książki i mam nadzieję, że jeśli ich nie znacie to że zachęciłam Was do zapoznania się z nimi :)


*****



Zastanawiam się jak wybrać jedną książkę, która mogłaby stać się tą ulubioną. Czytam dość sporo książek zarówno napisanych przez polskich autorów jak i tych traktujących o Polsce. Jednak kiedy dowiedziałam się o temacie przewodnim od razu przyszła mi do głowy odkrywa niedawno historia napisana przez Adriana Grzegorzewskiego wydana w dwóch tomach „Czas tęsknoty” i „Czas burzy”. Niezwykle burzliwa, wzruszająca i tragiczna opowieść osadzona w czasach II wojny światowej toczy się min. jest na terenach ówczesnej wschodniej Polski, która dziś znajduje się poza naszymi granicami. Bardzo trudne losy mieszkańców Kresów, rzezie mieszkańców, to tematy, o których nie czyta się z przyjemnością. A jednak ta historia nie pozwala oderwać się od lektury. Miłość, walka, bestialstwo i brutalność. Ta historia na długo pozostaje w pamięci i pozwala odkryć tragedię Wołynia. 

Równie wielkie wrażenie zrobiła na mnie książka „Dwór w Czartorowiczach" Moniki Rzepieli, dzięki której przeniosłam się na chwilę na XIX-wieczne Podole i mogłam chłonąć atmosferę wczesnych dworków szlacheckich, odkrywać dawno zapomniane zwyczaje, lektury towarzyszące mieszkańcom dworu, pieśni które śpiewali, a także małe i większe dramaty. Ta historia pozwala wrócić do czasów, które dawno już przeminęły, sprawia, że duch tamtych czasów wraca. 

Polskich autorów pojawia się coraz więcej – jedni piszą dobrze, drudzy przeciętnie. Mnie od pierwszej książki urzekła Magdalena Kordel, która wraz z każdym nowo wydanym tytułem tworzy historie coraz bardziej złożone, coraz lepsze i jeszcze bardziej chwytające za serce. Niedawno miała premierę jej najnowsza książka „Serce z piernika”, historia pokazująca, że zawsze trzeba wierzyć w lepsze jutro, a małe cuda zdarzają się o ile człowiek da im szansę. Historia Klementyny, jej córki i babki bawi, smuci, cieszy i wzrusza. To idealna lektura na udany wieczór i spokojne popołudnie. 


*****



Gdy myślę o polskiej literaturze, pierwsze, co przychodzi mi do głowy to reportaż. Ryszard Kapuściński, Wojciech Jagielski, Mariusz Szczygieł – wszyscy znamy te nazwiska i podziwiamy niezwykły kunszt reporterów, którzy potrafią w doskonały sposób mówić o otaczającej nas rzeczywistości. Ten gatunek jest najbliższy moim zainteresowaniom, a więc też mojemu sercu, dlatego postanowiłam polecić Wam dwa rewelacyjne polskie reportaże.

Autor pierwszego z nich od kilku lat figuruje w czołówce najpopularniejszych reporterów w naszym kraju. Zachwycają zarówno jego książki, jak i krótkie wpisy z życia wzięte, które umieszcza na swoim facebookowym profilu. Filip Springer, bo o nim mowa, mimo młodego wieku wyrobił sobie już bardzo dobre nazwisko wśród polskich literatów. Pierwszy raz zetknęłam się z nim, gdy usłyszałam o książce „Miedzianka. Historia znikania”. Opowieść o niewielkiej miejscowości na Dolnym Śląsku okazała się być wciągającą, niewyobrażalną historią, której nie wymyśliliby najlepsi scenarzyści w Hollywood. Miejsce, które niegdyś tętniło życiem i było bardzo popularne, na przestrzeni dziejów zaczęło po prostu znikać z powierzchni ziemi – dosłownie i w przenośni. Szukanie odpowiedzi na pytanie, co doprowadziło do takiej sytuacji, zapewnia nam fascynującą podróż w przeszłość. Miedzianka byłą świadkiem wszystkich historycznych zawieruch, które nawiedziły Europę – opowieść o niej staje się tym samym opowieścią także o całej Polsce i Polakach. Odnoszę wrażenie, że ta książka już jest zaliczana do współczesnej klasyki polskiego reportażu, dlatego naprawdę warto po nią sięgnąć.

Drugi tytuł, który chciałabym polecić to rewelacyjny zbiór reportaży autorstwa Wojciecha Tochmana. To kolejny reporter, którego bardzo cenię za jego wrażliwe spojrzenie na świat i ludzi. W „Schodów się nie pali” wysłuchuje niezwykłych, w większości smutnych i przejmujących, historii Polaków. Nie ocenia nikogo, nie krytykuje, daje się po prostu „wygadać” i nam, czytelnikom, potem o tym opowiada. Hanna Krall powiedziała, że „Tochman nie pisze niepotrzebnych słów”. I nie sposób się z tym stwierdzeniem nie zgodzić – jego reportaże są stosunkowo krótkie, ale trafiają w punkt, sięgają do uczuć i emocji, poruszają, a tego właśnie oczekuję od dobrego reportażu. „Schodów się nie pali” opowiada zarówno o Polakach rzuconych w wir historii, jak i o zwykłych, szarych obywatelach walczących o swoje dobre imię i godność. 

Reportaż przeżywa w Polsce drugą młodość. Rynek wydawniczy chętnie odpowiada na ten trend, dlatego warto z tego skorzystać i sięgać po doskonałe książki z tego gatunku. Dzięki temu można poznać niezwykłe historie, poszerzyć horyzonty i spojrzeć na otaczający nas świat pod zupełnie innym kątem. Polecam!


*****

Każda z tych książek ma coś w sobie, co sprawiło, że z chęcią bym po nie sięgnęła. A jakie są Wasze ulubione polskie powieści i autorzy?
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.