13 listopada 2017

Piotr Tymiński - "Wołyń. Bez litości"


Wołyń, rok 1943.

Jedna chwila i życie Stanisława Morowskiego wywraca się do góry nogami. Pewnego wieczoru Ukraińcy wdarli się do jego domu z zamiarem wymordowania całej rodziny. Mężczyźnie udaje się uciec i mimo chęci pomocy najbliższym, zdaje sobie sprawę, że to bezcelowe, dlatego nie tracąc cennego czasu stara się odnaleźć innych, którym udało się uciec. Dołącza do Oddziału Partyzanckiego Polskiej Armii Krajowej i jako „Len” (na cześć swojej zmarłej żony Heleny) bierze udział w wielu działaniach partyzanckich. 

W historii są takie okresy, które niejedni chcieliby zamieść pod dywan i udawać, że coś takiego nigdy nie miało miejsca. Jednak o takich rzeczach trzeba mówić głośno i wyraźnie, by tego typu zdarzenia nie miały miejsca w przyszłości. Ogromne wrażenie robi tło historyczne. Autor, jako historyk z wykształcenia, drobiazgowo przedstawił wydarzenia, które miały wtedy miejsce. Dużo miejsca poświęcił działaniom militarnym, ale również zachowaniu Polaków, Ukraińców oraz okupantów. 

Trzeba przyznać, że autor umiejętnie połączył suche informacje i stworzył z nich dynamiczną, wartką historię, którą czyta się z zapartym tchem. Nie brakuje krwi, trupów,  a śmierć towarzyszy bohaterom na każdym kroku. Autor za pomocą słów oddał realizm walk i działań partyzantów. Nic tutaj nie jest przypadkowe, żaden cios, czy strzał z pistoletu. Najbardziej podobało mi się to, że bohaterowie nie są idealni, popełniają błędy, a kieruje nimi patriotyzm, który niejednokrotnie dodaje im siły do dalszego działania. Staszek Morowski, który na pierwszych kartach powieści niczym nie wyróżnia się spośród innych mieszkańców na Wołyniu, przechodzi przemianę. Przede wszystkim dojrzewa, a wydarzenia sprawiają, że jego światopogląd ulega zmianie. Sam bohater mężnieje, staje się coraz twardszy, nieustępliwy i niekiedy miałam wrażenie, że przez żądzę zemsty jest coraz bliższy mentalności swoich oprawców. Do samego końca śledziłam losy Staszka, byłam ciekawa, czy przekroczy cienką linię i stanie się taki sam, jak mordercy jego rodziny.

Powieść mi się podobała, jedyne czego mi zabrakło to odrobinę emocji. Mimo wartkiej akcji, ogromu okrucieństwa, uczuć i emocji jest tutaj jak na lekarstwo. Co prawda są fragmenty, jak np. ten opisujący czystkę w domu Staszka, który wywarł na mnie ogromne wrażenie, jednak brakowało mi czegoś, przez co wydawało mi się, że zamiast być w centrum wydarzeń, stałam obok i byłam biernym obserwatorem. 

„Wołyń. Bez litości” to lekcja historii, która trafia znacznie łatwiej do czytelnika niżeli suche fakty, o których można przeczytać w szkolnych podręcznikach czy pozycjach popularnonaukowych. Na pewno nie jest to propozycja dla wszystkich, bo nie do wszystkich ona trafi. Autor porusza temat, który nieustanie wzbudza wiele kontrowersji i doprowadza do licznych konfliktów między Polakami i Ukraińcami. Warto poznać historię, by w przyszłości nie doszło do podobnych sytuacji. 

Autor: Piotr Tymiński
Tytuł: "Wołyń. Bez litości"
Liczba stron: 488
Premiera: 15 marca 2017
Wydawca: Novae Res










Bardzo dziękuję Autorowi za możliwość przeczytania niniejszej powieści. Prawdziwa lekcja historii!
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.