20 listopada 2017

Tadeusz Biedzki - "Ostatnie srebrniki"


W czerwcu 2016 roku Wanda, żona autora, znajduje w sklepiku znajomego Turka piękną, rzeźbioną w drewnie szkatułkę, którą zabiera do domu. Kilka miesięcy później małżonkowie stają się niejako świadkami morderstwa księdza w barcelońskim kościele Matki Bożej z Betlejem, które w dziwny sposób zostaje zamiecione pod dywan. Autor wraz z małżonką nieustannie drążą temat, starają się dowiedzieć czegoś nowego na temat tego zdarzenia, a także tajemniczej szkatułki, w której odkrywają tajemnicze srebrniki…

Tadeusz Biedzki to podróżnik, który zwiedził kilkadziesiąt krajów na całym świecie. Od 2000 roku jest konsulem honorowym Republiki Łotewskiej. W jego dorobku pisarskim można odnaleźć zarówno powieści historyczno-sensacyjne, jak i podróżnicze. W 2016 roku za jedną z nich – „W piekle eboli” – otrzymał Bursztynowego Motyla im. Arkadego Fiedlera. „Ostatnie srebrniki” to piąta powieść na koncie Tadeusza Biedzkiego.

Nie ukrywam, że to opis skłonił mnie do sięgnięcia po tę książkę. Uwielbiam historie w stylu Dana Browna, gdzie w historia i kultura łączą się z dynamicznym wątkiem sensacyjnym. Akcja „Ostatnich srebrników” toczy się dwutorowo. Pierwszy wątek skupia się na poznawaniu przez głównego bohatera (będącego jednocześnie autorem historii) i jego żonę losów tytułowych srebrników, zaś druga część zabiera czytelnika w przeszłość, gdzie jest świadkiem niszczycielskiej mocy monet na przestrzeni wieków. Oba wątki zgrabnie się łączą i tworzą jedną spójną całość. W trakcie lektury byłam pod  wrażeniem ogromu pracy, jaką wykonał autor. Widać, że przed napisaniem powieści zgłębił temat i zasięgnął informacji u znawców poszczególnych epok, co ostatecznie w połączeniu z wątkiem sensacyjnym dało naprawdę ciekawy efekt. Muszę przyznać, że zdecydowanie lepiej czytało mi się te fragmenty z przeszłości, niżeli współczesne losy bohaterów, w których brakowało mi dynamicznego działania i nieustającego napięcia. Denerwowała mnie również częściowa chaotyczność w opisach teraźniejszości oraz to, że praktycznie nic nie wiadomo o narratorze i jego małżonce. Prawdopodobnie gdyby nie określenia typu „żona” itp., w ogóle nie wiedziałabym, że mam do czynienia z małżeństwem. Ponadto, w wątku współczesnym bohaterowie nie napotykają praktycznie na żadne przeciwności losu, wszystko i wszyscy im sprzyjają, ot tak dostają dokument sprzed kilkudziesięciu lat, każdy naukowiec jest na ich zawołanie.. Niby nic wielkiego, ale wydawało mi się to trochę oderwane od rzeczywistości.

Duże wrażenie zrobiła na mnie również oprawa graficzna. Estetyczna okładka nawiązuje do treści, zaś na każdej stronie powieści w tle widać klawiaturę, kalendarze oraz pergamin z zapiskami w języku hebrajskim, które nawiązują do treści poszczególnych rozdziałów.

Podsumowanie: Muszę przyznać, że trudno mi ocenić tę książkę. Z jednej strony bardzo podobała mi się fabularna część historyczna, w której widać ogrom pracy autora. Jest dynamiczna, ciekawa i nie mogłam się od niej oderwać. Gorzej z częścią opisującą współczesność. Zabrakło mi w niej trzymania czytelnika w napięciu, bohaterowie mieli praktycznie wszystko podane na tacy, przez co ich poszukiwania prawdy o srebrnikach były momentami nudne. Razem tworzą przyjemną całość, jednak nie ukrywam, że spodziewałam się czegoś lepszego, zwłaszcza, że część historyczna wypadła naprawdę obiecująco.

Autor: Tadeusz Biedzki
Tytuł: "Ostatnie srebrniki"
Liczba stron: 224
Premiera: 21 października 2017
Wydawca: Bernardinum

Ostatnie srebrniki [Tadeusz Biedzki]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE







Bardzo dziękuję Wydawnictwu Bernardinum za możliwość przeczytania niniejszej powieści :)


Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.