19 grudnia 2017

W. Bruce Cameron - "Psiego najlepszego, czyli był sobie pies na święta"

Po tym jak z życia Josha Michaelsa zniknęła ukochana Amanda, mężczyzna stał się apatyczny. Na niczym mu nie zależy, nie utrzymuje kontaktu z rodziną i znajomymi, codziennie odgrzewa gotowe dania, a w domu na każdym kroku można natrafić na ślady po kobiecie. Wszystko zmienia się w dniu, kiedy w progu pojawia się Ryan z ciężarną suczką Lucy i nie pozostawiając mu za wiele do powiedzenia, zostawia psa pod jego opieką. Lucy i małe szczeniaczki wywracają poukładane życie Josha do góry nogami, jednak mężczyzna zawsze może liczyć na pomoc pracownicy schroniska.

W. Bruce Cameron to amerykański pisarz, który uwielbia psy. Swojego pierwszego szczeniaka otrzymał od taty w wieku 8 lat i od tamtego czasu nie wyobraża sobie życia bez tych stworzeń, dlatego jego powieści skupiają się głównie na historiach psów. „Był sobie pies” okazała się strzałem w dziesiątkę, dzięki czemu utrzymywała się na liście bestsellerów przez ok. 52 tygodnie. „Psiego najlepszego, czyli był sobie pies na święta” to druga powieść, która ukazała się w Polsce. 

Na początku tego roku rozpływałam się nad powieścią „Był sobie pies” i gdy tylko usłyszałam, że kolejna historia Camerona wyjdzie w listopadzie, wiedziałam, że muszę ją mieć. Pierwsze, co rzuca się w oczy to przepiękna świąteczna oprawa graficzna, która przypadnie do gustu niejednej sroce okładkowej 😉 Sama fabuła nie jest skomplikowana, widać, że autor postawił na prostą historię, w której najważniejszą rolę odgrywają emocje, a tych tutaj nie brakuje. Jest tęsknota, obawa przed zmianami, nadzieja na lepsze jutro i rodzące się przyjaźnie i miłość. Na przykładzie głównego bohatera, Cameron ukazał, że życie z czworonogiem jest lepsze, pomaga uporać się z negatywnymi emocjami, a zwierzęta odwdzięczają się lojalnością i towarzyszą samotnikom.

Piękna historia, lecz sam główny bohater wzbudzał u mnie skrajne odczucia. Na początku współczułam mu utraty ukochanej, jednak gdy zrozumiałam o co naprawdę chodzi, miałam ochotę nim potrząsnąć, by zrozumiał, że musi w końcu zrobić krok do przodu. Przemiana Josha była dość długa, obfitowała w potknięcia, jednak zawsze mógł liczyć na pomoc przyjaciół. Przygarnięcie Lucy i małych szczeniaczków było punktem kulminacyjnym, jednak motorem zmian była Kerri, która niejako wymuszała na zamkniętym w sobie i rozpamiętującym przeszłość mężczyźnie takie, a nie inne zachowania. 

Podsumowanie: „Psiego najlepszego, czyli był sobie pies na święta” to ciepła, idealna na świąteczne wieczory powieść, która każdemu członkowi rodziny się spodoba. Dla najmłodszych będzie niczym bajka, zaś starsi dostrzegą płynący z historii morał. Cameron poprzez opowieść o Joshu i Lucy ukazał, że zwierzę niejednokrotnie może wywrócić dotychczasowe spokojne życie do góry nogami, a zmiany te niekoniecznie są złe. 

Autor: W. Bruce Cameron
Tytuł: "Psiego najlepszego, czyli był sobie pies na święta"
Tytuł oryginału: "The Dogs of Christmas"
Tłumaczenie: Edyta Świerczyńska
Liczba stron: 296
Premiera: 8 listopada 2017
Wydawca: Wydawnictwo Kobiece








Bardzo dziękuję Wydawnictwu Kobiece oraz Business&Culture za możliwość przeczytania niniejszej powieści :)


Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.