27 lutego 2018

Heinrich Harrer - "Siedem lat w Tybecie"

Niektórym góry kojarzą się jedynie z ładnym widokiem z widokówki lub rozciągającym się z hotelowego pokoju, jednak dla niektórych wspinaczka jest pasją, dla której są gotowi poświęci dosłownie wszystko, nawet życie (co zresztą można było zaobserwować ostatnio podczas nagłośnionej wyprawy Elisabeth Revol i Tomasza Mackiewicza na Nangę Parbat, która dla tego drugiego zakończyła się tragicznie). Podobnie było w przypadku Heinricha Harrera, który starał się ze wszystkich sił dostać swoją szansę na zdobycie Dachu Świata. Aby zwrócić na siebie uwagę dokonał czegoś, co ówcześnie uchodziło za niemożliwe – zdobył  północną ścianę Eigeru w szwajcarskich Alpach i ten wyczyn zapewnił mu bilet na wyprawę w Himalaje. Koniec końców alpinista nie zdobył Nangi Parbat w 1939 r., która była ich celem, gdyż został internowany i osadzony w obozie. Austriak uciekł i po paru latach, po przejściu kilku tysięcy kilometrów, niekiedy w ekstremalnych warunkach atmosferycznych, przedostał się wraz z przyjacielem do Lhasy, gdzie spędzili siedem lat. W czasie swojego pobytu przesiąkli kulturą tybetańską, ale również dali coś od siebie – nadzorowali prace ogrodnicze i zbudowali pierwsze kino. Jakby tego było mało, Harrer został się nauczycielem XIV Dalajlamy.

Tybet od zawsze kojarzył mi się z miejscem odciętym od świata, przesiąkniętym mistycyzmem, gdzie religia odgrywa kluczową rolę. Po części moje wyobrażenia tego regionu okazały się prawdziwe, co potwierdził Heinrich Harrer w „Siedmiu latach w Tybecie”. Austriak na kartach książki ukazał życie codzienne Tybetańczyków, które w niczym nie przypomina tego, które znamy. Największym zaskoczeniem było dla mnie to, że w latach 40. XX wieku nieznaną rzeczą w tym miejscu było… koło! Kamienie, drzewo i wszelkie inne surowce do budowy przemieszczano za pomocą jaków lub ludzi. O elektryczności i dostępie do bieżącej wody nie było w ogóle mowy. Jednak mimo tych utrudnień w opisach Harrera nie brakuje zachwytów, zwłaszcza pod adresem widoków roztaczających się z klasztoru oraz zwyczajów kultywowanych przez miejscową ludność, wśród których można wymienić np. sezonową wymianę garderoby. Czytając wspomnienia podróżnika miałam również wrażenie, że mimo ograniczeń nie brakuje mu udogodnień, z którymi miał styczność w Europie, a sam pobyt w Tybecie był dla niego ogromnym przeżyciem. 

Niektórych może zrazić to, że w książce nie ma w ogóle dialogów, jedynie opisy. Fakt, na początku było mi ciężko przyzwyczaić się do tego typu formy, zwłaszcza, że nie gustuję w reportażach i tego typu pozycjach, ale Harrer spisał swoje wspomnienia w sposób tak lekki, że ani się obejrzałam, a już czytałam ostatni rozdział. Przystępny język uzupełniony plastycznymi opisami sprawił, że niejednokrotnie przenosiłam się oczami wyobraźni do Tybetu, gdzie towarzyszyłam autorowi w poznawaniu tamtejszej kultury.

Podsumowanie: „Siedem lat w Tybecie” to reportaż, za sprawą którego przeniesiecie się do oddalonej ponad sześć tysięcy kilometrów od Polski Lhasy w latach 40. i 50. XX wieku, gdzie mistycyzm, tradycja i religia przenikają się i tworzą jedną spójną całość. Pozycja spełnia funkcję swoistego pamiętnika podróżnika i mimo, że przedstawia realia, które po części są nieaktualne, to czyta się je łatwo i przyjemnie. Świetna odskocznia od szarej rzeczywistości, a dla fanów filmu z Bradem Pittem, który powstał na podstawie tej książki – pozycja obowiązkowa!

Autor: Heinrich Harrer
Tytuł: "Siedem lat w Tybecie"
Tłumaczenie: Ewa Waldeck-Kurtyka
Liczba stron: 505
Premiera: 20 listopada 2017
Wydawca: Wydawnictwo Zysk i S-ka

Siedem lat w Tybecie [Heinrich Harrer]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE






Bardzo dziękuję portalowi Bookhunter i Wydawnictwu Zysk i S-ka za możliwość przeczytania niniejszej pozycji :) Tutaj również możecie przeczytać moją opinię → KLIK
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.