23 grudnia 2018

"Ile jeszcze??" - czyli o książkach, których nie kończymy czytać


Często powtarza się, że powinno dawać się drugą szansę. Podobnie jest w przypadku książek. Znam wiele osób, które początkowo zrażone do danej pozycji odstawiają ją na półkę, by sięgnąć po nią po upływie kilku tygodni/miesięcy/lat i to, co nie przypadło im do gustu za pierwszym razem, teraz już im nie przeszkadza. Jednakże są i tacy, którzy czytają książki i mimo, że jest to droga przez prawdziwe męki, nie odłożą jej i dopiero na samym końcu przyznają, że była to totalna strata czasu. Są i tacy, którzy po dwóch/trzech rozdziałach uznają, że książka nie rokuje dobrze i ją odnoszą na półkę.

Na stronie niestatystyczny.pl dostrzegłam ranking stworzony przez brytyjskiego redaktora portalu Gizmodo, który postanowił sprawdzić, jakie książki są najczęściej niekończone. Swoje obserwacje oparł na aktywności czytelników portalu Goodreads. Polegało to na tym, że pobrał listy aktualnie czytanych książek przez ok. 24 tysięcy użytkowników tego portalu, jednak jego uwaga skupiała się na tytułach, które zostały rozpoczęte ponad rok przed rozpoczęciem jego poszukiwań. Po wyłuskaniu takich tytułów, zliczył je i na podstawie tego powstał ranking 10 książek, przez które nie mogli przebrnąć badani.

Oto one:
1. George R.R. Martin Gra o tron
2. Ron Chernow Alexander Hamilton
3. Daniel Kahneman Pułapki myślenia. O myśleniu szybkim i wolnym
4. Erin McKean The New Oxford American Dictionary
5. Jane Austen Duma i uprzedzenie
6. Susan Cain Cicha siła introwertyków. Jak dorastać w świecie, który nie przestaje gadać?
7. Marie Kondo Magia sprzątania
8. Anthony Doer Światło, którego nie widać
9. David Foster Wallace Infinite Jest
10. George Orwell 1984

Obecność niektórych tytułów była dla mnie ogromnym zaskoczeniem, bo o ile rozumiem, że Gra o tron może człowieka wymęczyć (sama miałam do niej już trzy podejścia i nadal nie potrafię przebrnąć przez jeden fragment), tak obecność Dumy i uprzedzenia oraz 1984 stanowi dla mnie niespodziankę. Natomiast jednym wielkim nieporozumieniem jest obecność amerykańskiego słownika…

W moim przypadku jest różnie. Są takie książki, które męczę przez kilka tygodni/miesięcy i chociaż mi się nie podobają, chcę je dokończyć. Później zabieram się za jakąś lekką, przyjemną lekturę i staram się o tamtej zapomnieć. Miałam i w sumie nadal mam takie pozycje, które zaczynam czytać, dochodzę do jednego fragmentu i nijak nie potrafię przez niego przebrnąć. I tak właśnie miałam z Grą o tron, czy jakieś 15 lat temu z Harrym Potterem i Kamieniem Filozoficznym. Pierwszy rozdział tak mnie nudził, że zastanawiałam się, po co mama mi kupiła tę książkę, skoro jest taka nudna. Aż pewnego pięknego dnia przemogłam się, przebrnęłam przez pierwszy rozdział i zostałam na dobre wciągnięta do magicznego świata. Potem to ona miała mnie dość, jak musiała mi zamawiać kolejne tomy :D Gdyby nie to, zapewne nigdy bym już do tej książki nie wróciła i ominęłaby mnie jedna z najlepszych historii, jakie czytałam do tej pory. 

A jak wygląda ta kwestia u Was? Doczytujecie takie książki do końca, czy porzucacie je?
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.