21 marca 2020

Amy Harmon - Inna Blue


Poznajcie Blue Echohawk – dziewczynę, która praktycznie nie zna swojej przeszłości. Mając dwa lata została porzucona prze matkę w samochodzie na parkingu. Uratował ją Indianin Jimmy, który dał jej schronienie, a także stał się dla niej jedyną rodziną. Po jego śmierci trafiła pod opiekę jego siostry, która nie przywiązywała większej uwagi do jej wychowania. Mając prawie 19 lat dziewczyna nadal nie wie jakie jest jej prawdziwe imię i nazwisko, kim byli jej rodzice, ani skąd pochodzi. Na co dzień jest zamknięta w sobie, nikomu nie pozwala się do siebie zbliżyć, a rówieśników traktuje jak zabawki. Wszystko zmienia się wraz z pojawieniem nowego nauczyciela historii Wilsona, który dostrzega inność Blue. Wiara, jaką w niej pokłada Wilson sprawia, że dziewczyna pragnie zmienić się na lepsze.

Amy Harmon to amerykańska pisarka, która od najmłodszych lat wiedziała, że pisanie to coś, czym chciałaby się zająć. Mieszkając wśród pól, bez telewizji, jedyną formą spędzania wolnego czasu była zabawa z rodzeństwem oraz czytanie książek. Na swoim koncie ma piętnaście powieści, z czego osiem zostało wydanych na naszym rodzimym rynku. 

Ale żałowania nie da się uniknąć. Nie daj sobie wmówić, że jest inaczej. Żal to nieodłączny element życia. Niezależnie od tego, co wybierzesz, zawsze będziesz się zastanawiać, co by było, gdybyś wybrała inaczej.  Niekoniecznie podjęłam złe decyzje. Po prostu je podjęłam. I żyłam z nimi, z żalem i wszystkim.

Po lekturze Prawo Mojżesza nie musiałam się długo zastanawiać nad tym, czy warto sięgnąć po powieść Amy Harmon. Gdy tylko pojawiła się taka okazja, nie wahałam się, chociaż z tyłu głowy cały czas miałam myśl, że to kolejna powieść Young Adult, która powiela schematy przewijające się np. w Kochając Pana Danielsa autorstwa Brittainy C. Cherry. Zakazana miłość między nauczycielem a uczennicą od dawna nie jest tematem tabu w literaturze, jednak w tej powieści przedstawiono całkowicie inne ujęcie. Rodzące się między nimi uczucie zostało ukazane w subtelny sposób, bez fajerwerków, jednak nie gra ono pierwszych skrzypiec. Najważniejsza jest przemiana głównej bohaterki, która czerpie siłę z relacji z Wilsonem. Nadzieja, posiadanie celu w życiu oraz pomoc bliskich osób pozwoliły jej stanąć na nogi. Trzeba przyznać, że Harmon potrafi tworzyć naprawdę ciekawe kreacje bohaterów. Zarówno Blue, jak i Wilson są dopracowani w każdym calu, złożeni, nie łatwo jest ich przejrzeć. Z ciekawością śledziłam ich losy i zachodzące w nich przemiany. 

Podsumowanie: Inna Blue to chwytająca za serce historia o głębokiej przemianie wewnętrznej na skutek rodzącego się uczucia. Amy Harmon po raz kolejny stworzyła dojrzałą, niezwykle przemyślaną powieść, która skłoni czytelnika, bez względu na wiek, do refleksji. Mimo, że bohaterowie są młodzi i niektórzy mogą myśleć, że jest to typowa historia dla nastolatków, to każdy znajdzie w niej coś dla siebie. Nie zawiodłam się i czekam na kolejne powieści tej autorki.

Autor: Amy Harmon
Tytuł: Inna Blue
Tytuł oryginału: Blue
Tłumaczenie: Marcin Machnik
Liczba stron: 304
Premiera: 12 marca 2019
Wydawca: EditioRed

16 marca 2020

Aleksandra Kaptur - Arkada

Błogi czas lenistwa dla uczniów się kończy. Emily, Magda, Michael i Wiktor wracają do szkoły, gdzie spotyka ich mała niespodzianka. Do ich klasy dołącza Anastazja, której nie da się nie zauważyć. Jej niecodziennie zachowanie oraz ubiór sprawiają, że większość uczniów podchodzi do niej z dystansem. Jak się okazuje słusznie, o czym przekonuje się czwórka znajomych, kiedy wraz z nową przenoszą się do innej krainy Arkady, gdzie tajemnicza dziewczyna pokazuje swoje prawdziwe oblicze. Los stawia przed grupką nastolatków prawdziwe wyzwanie – muszą przetrwać w kraju objętym wojną, gdzie z każdej strony czai się na nich niebezpieczeństwo.. Czy sprostają temu?

Aleksandra Kaptur to 17-letnia uczennica I LO im. Jana Kasprowicza w Raciborzu, która dopiero stawia pierwsze kroki na rynku wydawniczym. Arkada to jej debiut literacki, a zarazem początek trylogii.

Ostatnio mam szczęście do sięgania po debiuty młodych polskich autorów. Rozpoczynając tę książkę spodziewałam się lekkiej, niezobowiązującej młodzieżówki i nie zawiodłam się. Aleksandra Kaptur przy pomocy swojego lekkiego pióra wprowadziła czytelnika do Arkady. Trzeba przyznać, że mimo młodego wieku potrafi tworzyć niezwykle plastyczne opisy, które intrygują i sprawiają, że z łatwością można sobie wyobrazić tę krainę. To, co dla jednych będzie zaletą, a dla drugim wadą to to, że w powieści jest niewiele dialogów, większość treści zapełniają opisy, które o dziwo nie były nużące, a pozwalają czytelnikowi odnaleźć się w realiach panujących w Arkadzie. Nadto sama koncepcja na fabułę jest ciekawa, jednak mam wrażenie, że autorka nie do końca „wycisnęła” z tej powieści to, co najlepsze. Skupiła się na rzeczach, które ostatecznie nie odegrały żadnej znaczącej roli, a sprawiły, że budowane napięcie znikało jak za dotknięciem magicznej różdżki. 

Autorka poświęca dużą część powieści na przedstawienie przeszłości głównej bohaterki Anastazji, która z łatwością zjednuje sobie czytelnika. Wykreowana została na młodą, odpowiedzialną, tajemniczą i pewną siebie kobietę, która zdaje sobie doskonale sprawę z ciążącego na niej zadaniu. Pozostali – Emily, Magda, Michael i Wiktor – nie skrywają większych tajemnic, przedstawieni są jako przeciętni uczniowie gimnazjum, nie wyróżniający się na tle innych.

Podsumowanie: Arkada to dobry debiut literacki. Mimo dużej ilości opisów i braku stałej akcji lektura nie była nużąca. Wydaje mi się, że przyjęcie tego typu formy było celowym zabiegiem, gdyż sama powieść jest swoistym wstępem do właściwej akcji. Książkę zdecydowanie polecam młodszym czytelnikom oraz osobom, które poszukują lekkiej, niezobowiązującej lektury. Myślę, że się nie zawiodą.

Autor: Aleksandra Kaptur
Tytuł: Arkada
Liczba stron: 366
Premiera: 5 grudnia 2019
Wydawca: Novae Res

Recenzja powstała przy współpracy z portalem Bookhunter, gdzie również możecie przeczytać o tej książce [LINK]

14 marca 2020

Marcin Chmiel - Aż do śmierci


Śleniesice – miejscowość na południu Polski słynąca z jednego z najbardziej prestiżowych liceów w kraju. Szkoła znana jest z surowej dyscypliny, którą wprowadził despotyczny dyrektor. Do kompleksowego systemu kar muszą się dostosować zarówno uczniowie, jak i nauczyciele. Nie ma wyjątków. Każdy z uczniów ma przypisany numer, za pomocą których nauczyciele się do nich zwracają. Jednak nic nie trwa wiecznie. Młodzież ma dość rygoru i dyrektora trzymającego ich żelazną ręką, więc zaczyna stawia opór. Dochodzi do buntu i role się odwracają. Co z tego wyniknie?

Marcin Chmiel to młody autor z Myślenic, zapalony szachista, który stawia pierwsze kroki na rynku wydawniczym. Aż do śmierci to jego debiut literacki. 

Zawsze ostrożnie podchodzę do debiutów. Zdarza mi się wyłowić spośród nich prawdziwe perełki, które na długo zapisują się w pamięci. Jednak Aż do śmierci nie należy do tej grupy...

Opis powieści zapowiadał thriller, jednak o kilkudziesięciu stronach wiedziałam, że to nie będzie miało nic wspólnego z tym gatunkiem. Co prawda sam pomysł na historię świetny - relacje nauczyciel-uczniowie zawsze będą na czasie, a w takiej wersji jeszcze się chyba z nim nie spotkałam. Jednak sama koncepcja nie jest wystarczająca, a o całokształcie decyduje wykonanie. Z tym poszło już autorowi znacznie gorzej. Powieść jest przegadana. Zrozumiem,a dużo w niej zbędnych opisów, które nic nie wnoszą do historii, wręcz przeciwnie – powodują, że akcja wlecze się jak ślimak i nawet  jeżeli chciałabym przeczytać książkę „na raz”, to nie ma takiej możliwości. Podobnie sytuacja ma się z opisami gry w szachy. Doskonale rozumiem, że Marcin Chmiel chciał przemycić do historii coś, co kocha, jednak szczegółowe opisy rozgrywek nie pomagają w budowaniu akcji, powodują, że czytelnik staje się coraz bardziej znużony. Prawdopodobnie fakt, że nigdy nie przerywam książki i czytam do ostatniej strony ( a nuż mnie autor zaskoczy!) sprawił, że „Aż do śmierci” nie poszło w odstawkę po przeczytaniu ok. 1/3 treści.  Rozczarowało mnie również zakończenie, które nijak miało się do reszty powieści. 

Zaletą powieści jest narracja pierwszoosobowa. Preferuję tego typu książki, znacznie łatwiej wczuć się w przeżywane przez głównego bohatera emocje. W Aż do śmierci przewodnikiem czytelnika jest „numer cztery”, który opowiada o swojej klasie i zdarzeniach, które obserwuje. Jest molem książkowym, niewyróżniającym się z tłumu nastolatkiem, który wolne chwile spędza na graniu w szachy. Mam wrażenie, że autor w ten sposób przemycił wątek autobiograficzny do powieści, użyczając głównemu bohaterowi swojej pasji. W ogólnym rozrachunku numer cztery jest nijaki, nie wzbudził we mnie jakichkolwiek odczuć, od czasu do czasu tylko irytację. 

Podsumowanie: W Aż do śmierci widać było potencjał. Motyw relacji nauczyciel-uczniowie jest zawsze aktualny, podobnie jak zemsta. Jednakże autor za bardzo skupił się na tworzeniu tła dla wydarzeń, całkowicie zapominając o akcji, czym sprawił, że z zapowiadanego thrillera powieść stała się przeciętną młodzieżówką z przewidywalną do bólu fabułą. Lektura dedykowana dla osób młodszych, w wieku szkolnym, reszta może podjąć się przeczytania tego na własną odpowiedzialność. 

Autor: Marcin Chmiel
Tytuł: Aż do śmierci
Liczba stron: 340
Premiera: 29 listopada 2019
Wydawca: Novae Res

…aż do śmierci [Marcin Chmiel]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE


Recenzja powstała przy współpracy z portalem Bookhunter, gdzie również możecie zobaczyć moją recenzję: [LINK]
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.