7 lipca 2017

Piątek z filmem: "Król Artur: Legenda miecza" (2017)

Legenda o królu Arturze od wielu lat jest motywem, po który twórcy lubią sięgać. Tym razem wziął ją na warsztat Guy Ritchie, jakie są tego efekty? Sprawdźcie! :)

Anglia znajduje się pod władzą króla Vortigerna, który pragnie za pomocą magii zapewnić sobie władzę absolutną, której nikt i nic nie będzie mogło się przeciwstawić. Tymczasem Artur wychowuje się ze świadomością, że urodził się w jednym z londyńskich domów publicznych. Od najmłodszych lat uczył się jak sobie radzić na ulicy i z czasem to on zaczął dyktować warunki. W tym samym czasie opadają wody w rzece i ujawnia się legendarny Excalibur w skale, który może wydobyć jedynie prawowity następca króla Uthera. Młody i nieświadomy niczego Artur sięga po miecz i tym samym daje początek ruchowi oporu, który z niecierpliwością czekał na kogoś, kto ich poprowadzi do walki przeciwko Vortigernowi. 


Do tej pory powstało wiele filmów o królu Arturze, jednak wątek z Vortigernem nie pojawił się w żadnej z nich (przynajmniej w tych, które pooglądałam), co stanowiło pewnego rodzaju nowość. Guy Ritchie, odpowiedzialny za reżyserię takich filmów jak Sherlock Holmes z Robertem Downeyem Jr., czy Kryptonim U.N.C.L.E, postawił wysoko poprzeczkę. Zarówno pod względem scenariusza, jak i montażu produkcja stoi na bardzo wysokim poziomie, chociaż trzeba przyznać, że czasami było trochę chaotycznie, jednak nie wpłynęło to na moją ostateczną ocenę filmu. Ogromną zaletą filmu jest muzyka, która idealnie komponuje się z przedstawianymi wydarzeniami. Jedynie na początku, przy pojawieniu się na ekranie tytułu filmu wstawiono "ciężką" ścieżkę dźwiękową, która w ogóle nie pasowała do treści. Poza tym jednym incydentem, muzyka zrobiła na mnie ogromne wrażenie. 


Poza świetnym pomysłem na fabułę, na pochwałę zasługuje gra aktorska. Charlie Hunnam, tytułowy Artur, dodał postaci króla kolorytu. Jego kreacja nie była sztuczna, ani owiana patosem, wręcz przeciwnie - stworzył bohatera, który nie dał się ironii, a nadto miał dystans do siebie. Poza grą aktorską, Hunnam może zapunktować (głównie u Pań) wyglądem zewnętrznym - wierzcie mi drogie Panie, jest na co popatrzeć 😀 Poza nim, na ogromne brawa zasługuje Jude Law. Od zawsze kojarzył się ze spokojnymi rolami, a tutaj ukazał swoją mroczną stronę. Co tu dużo mówić - właściwa osoba na właściwym miejscu. Nie mogę sobie wyobrazić, by ktoś zagrał Vortigerna lepiej niż Law. 


Podsumowanie: Idąc na Króla Artura: Legendę miecza nie miałam większych oczekiwań, jednak już po pierwszych kilkunastu minutach wiedziałam, że nie będę żałować wydanych pieniędzy. Świetny scenariusz, oryginalne podejście do historii Artura, idealnie dobrani aktorzy, efekty specjalne i muzyka na najwyższym poziomie oraz garść humoru - oto przepis na bardzo dobry film, który powinien usatysfakcjonować nawet najwybredniejszego widza. Jeżeli jesteście fanami produkcji w klimacie Gry o tron, to Legenda miecza powinna Wam przypaść do gustu. 


Reżyseria: Guy Ritchie
Scenariusz: Joby Harold, Guy Ritchie, Lionel Wigram
Produkcja: Australia, USA, Wielka Brytania
Czas trwania: 2 h 06 min.
Premiera: 7 maja 2017 (świat), 16 czerwca 2017 (Polska)
Muzyka: Daniel Pemberton








Zwiastun:

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.