6 listopada 2020

Angelika Ślusarczyk - Zatrute serca


 Klara nie miała łatwego dzieciństwa. Straciła matkę, a jej ojciec nie do końca potrafił sobie poradzić z całą sytuacją, co miało duży wpływ na ukształtowanie jej charakteru. Dziewczyna twardo stąpa po ziemi, robi wszystko by zrealizować swoje plany i nie pozwala, by ktokolwiek zbliżył się do niej. Jednakże los lubi płatać figle i na jej drodze pojawia się Łukasz, charyzmatyczny mężczyzna o pięknych oczach, w którym zakochuje się od pierwszego wejrzenia. Każde z nich mierzy się ze swoimi demonami, czy będą w stanie je przezwyciężyć by móc stworzyć coś wyjątkowego?


Angelika Ślusarczyk to młoda autorka, która od 2014 roku powadzi bloga recenzenckiego pod nazwą Tylko Magia Słowa. Książki są obecne w jej życiu od dawna, co też zaowocowało w 2018 roku debiutem w zbiorze opowiadań Pod świątecznym niebem wydanym przez wydawnictwo WasPos, a następnie w lutym 2019 roku powieścią Naucz się beze mnie żyć. 


Angelikę poznałam dzięki… blogowi. Zaczynałyśmy tworzyć w podobnym czasie i gdy tylko zobaczyłam, że wydawnictwo WasPos wydało jej powieści wiedziałam, że wcześniej lub później sięgnę po nie. Mimo, że znam możliwości Angeliki zawsze z pewną dożą niepewności sięgam po pierwszą książkę danego autora. Podobnie było tym razem. 

Początkowo wydawało mi się, że historia Klary będzie kolejną współczesną wersją Disney'owskiego Kopciuszka. Strata rodzica, pomiatanie przez młodą macochę, zawód sprawiony przez najbliższego przyjaciela, który w decydującym momencie się od niej odwrócił… Jednak podobieństwo jest wyczuwalne jedynie na początku. Angelika Ślusarczyk stworzyła słodko-gorzką historię, w której ukazuje, że nic nie jest czarno-białe, a na niektóre rzeczy należy popatrzeć z różnych perspektyw, bez ograniczania się jedynie do własnej. Podkreśliła jak ważne jest kolekcjonowanie wspomnień – zarówno tych dobrych, jak i złych, gdyż każde z nich kształtuje osobowość człowieka. Sama fabuła rozwija się powoli, autorka skupiła się na detalach, które niekiedy wydawały mi się zbędne. Odrobinę jestem rozczarowana potraktowaniem po macoszemu wątku Marcela, który został ot tak urwany. Możliwe, że był to celowy zabieg, jednakże pozostawił w moim przypadku pewien niedosyt.  W powieści warto również zwrócić uwagę na język. Autorka sprawnie posługuje się słowem pisanym, jednak czasami brakowało mi luźniejszego tonu w wypowiedziach między bohaterami co było spowodowane nadmiernymi uprzejmościami i niestety wypadały one dość sztucznie. 


Na kartach powieści przewija się cała gama bohaterów, którzy w mniejszym lub większym stopniu wnoszą coś do historii. O dziwo najbardziej irytującą postacią była Klara. Często sama sobie przeczyła, a jej zachowanie było do granic możliwości irracjonalne, w szczególności w relacji z Łukaszem. Dawno nie zetknęłam się z bohaterką, która mimo niesamowicie skomplikowanej historii, wywoływała u mnie tak negatywne odczucia. Jednakże trzeba przyznać (wyłączając moje subiektywne odczucia), że każdy z bohaterów jest inny, złożony i niejednoznaczny. Nie sposób od razu kogoś zaszufladkować, stwierdzić, że jest dobry lub zły, przez co powieść jest znacznie ciekawsza, a podzielenie rozdziałów i oddanie głosu różnym bohaterom z pewnością pomaga w ich poznaniu.


Podsumowanie: Zatrute serca to historia ludzi mierzących się z demonami przeszłości, którzy pragną zaznać odrobiny szczęścia. Czytelnik zetknie się tutaj ze stratą, a także miłością, ze słabością oraz siłą. Historia Klary i Łukasza z pewnością przypadnie do gustu młodszym czytelnikom, którzy z łatwością będą mogli identyfikować się z głównymi bohaterami. 


Autor: Angelika Ślusarczyk
Tytuł: Zatrute serca
Seria: Heartbeats
Liczba stron: 
Premiera: 16 lipca 2020
Wydawca: WasPos









Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorce oraz wydawnictwu WasPos

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.