27 lutego 2022

Michelle Lyons - Ostatnie pięć minut. Byłam świadkiem 300 egzekucji w więzieniu Huntsville

 


Kara śmierci jest znana od zarania dziejów i najprawdopodobniej ma tyle samo zwolenników, co przeciwników. Aktualnie nie jest praktykowana w 142 krajach, a w 106 jest zakazana. Niewątpliwie forma wykonania kary ewoluowała, jednakże jej obecność w systemach karnych nieustannie wzbudza wiele kontrowersji. Jak we współczesnym świecie, w którym na każdym kroku podkreślana jest godność człowieka, może istnieć tak okrutny sposób zakończenia życia? 

Sięgając po nią nie miałam za dużych oczekiwań. Zaintrygowały mnie tytuł i wzmianka, że autorka była świadkiem ponad 300 egzekucji w stanie Teksas, gdzie kara śmierci jest dopuszczalna. Jednak. już teraz mogę powiedzieć, że najprawdopodobniej jest to jedna z najsłabszych książek, jakie przeczytałam i przeczytam w 2022 roku, a o powodach poniżej.

Sam tytuł i opis przyciągają czytelnika, pozwalają mu na przyjęcie pewnych wyobrażeń o poruszanej tematyce. Liczyłam, że Ostatnie pięć minut będzie czymś na kształt dziennika autorki, będzie zawierał fragmenty rozmów z więźniami itp., tymczasem w moich rękach zagościła jej autobiografia. Jest to historia życia autorki – począwszy od jej edukacji, studiów, pierwszej pracy, przez bycie częścią Departamentu Więziennictwa aż do zakończenia pracy w tym sektorze i konsekwencji z tym związanych. Najpierw ukazuje jak niesprawiedliwy jest system, w którym jako dziennikarka musiała pokonywać kolejne przeszkody, a po dostaniu pracy w Departamencie Więziennictwa – z jak wielkim poświęceniem się to wiązało. Wraz z momentem odejścia z tej pracy autorka zmienia tok myślenia o 180 stopni – to, co wcześniej jej nie przeszkadzało, nagle szeroko komentuje i krytykuje. Zabrakło mi treści związanych stricte z tytułem, obiektywizmu i przedstawienia realiów panujących w teksańskich, za to za dużo stawiania siebie w roli ofiary. W mojej ocenie, pozycja ta nie jest niczym innym jak swego rodzaju vendettą wymierzoną przeciwko byłemu pracodawcy. Autorka bardzo często robi dygresje prezentując postawę świadczącą o tym, że tylko ona jedna w Teksańskim Departamencie Więziennictwa była uczciwa, a po zmianach wszyscy sprzysięgli się przeciwko niej. Michelle Lyons na siłę stara się podkreślić jak ważną rolę odgrywała i jak odbierali ją inni z otoczenia. 

Zdecydowanie najlepszą częścią Ostatnich pięciu minut były fragmenty napisane przez Larry’ego Fitzgeralda. W krótkich wspomnieniach przybliża on życie więźniów w celach śmierci, często przytacza historie z nimi związane. Mimo, że tych fragmentów nie ma za dużo, a niektóre z nich są dość krótkie, czyta się je dobrze, a co najważniejsze – nie skupiają się na ich autorze, tylko na więźniach i systemie. Fitzgerald również od czasu do czasu dzieli się swoimi uwagami i opiniami, jednakże nie są one tak nachalne jak te Michelle Lyons, 

Podsumowanie: Chwytliwy tytuł sprawił, że skusiłam się na Ostatnie pięć minut. Byłam świadkiem 300 egzekucji w więzieniu Huntsville Michelle Lyons. Jednak za tytułem nie idzie treść… Książka zapowiadana jako historia kobiety, która była świadkiem egzekucji tak naprawdę stanowi jej autobiografię w przeważającej części poświęconej jej „ofierze”. Mimo, że nie miałam oczekiwań, treść książki w ogóle do mnie nie trafiała, a sposób pisania autorki wręcz wzbudzał we mnie irytację. 

*****

Autor: Michelle Lyons
Tytuł: Ostatnie pięć minut. Byłam świadkiem 300 egzekucji w więzeiniu Huntsville
Tytuł oryginału: Death Row. The Final Minutes
Przekład: Janusz Ochab
Liczba stron: 208
Premiera: 24 listopada 2021 roku
Wydawca: EmpikGo

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.